Ja tam się nie będę wdawał w dyskusję, kto lepszy. Inne czasy, inne wzorce, wszystko inne. Ale realistyczny Wróblewski był mocno generyczny, nie miał charakterystycznego stylu, dla mnie to było tylko kopiowanie (udane i sprawne warsztatowo) ówczesnych rysowników zza granicy. Prosiak ma dużo więcej indywidualnego sznytu - nawet przy tej okładce, głównie dzięki kolorom, jeśli się zna jego obrazy z kotami, widać, że to on.