Nie wiem, pewnie tak jest, ale SF czytam tak gdzieś od 35 lat i niestety to komiksowe jest z reguły niezbyt dobre, jeśli porównać do literackiego.
Robimy lekki OT, ale od tego jest forum (Szymon chyba się nie pogniewa

)
Wiesz, komiks rządzi się swoimi prawami, nigdy nie będzie tak efektowny jak film i tak rozbudowany literacko jak powieść.
Ale równocześnie są pola eksploracji, na których nie tylko się sprawdza, ale wręcz wnosi jakąś unikatową wartość czy wizję.
W przypadku SF, moim zdanie raczej bezdyskusyjnie takim przykładem jest "Wieczna wojna", która właśnie dzięki adaptacji komiksowej zaistniała szerzej i często jest bardziej kojarzona z komiksem niż powieścią.
Komiksy Polcha, wprawdzie nie aż tak oryginalne jak to się powszechnie uważa, ale jednak wniosły olbrzymi powiew świeżości w dosyć siermiężną wizję przyszłości i technologii w okresie PRLu.
To co obecnie (potencjalnie) mogliby zaproponować chociażby krajowi autorzy komiksów, jest wynikiem ich fascynacji, pasji i często naprawdę dobrego rozeznania w szeroko rozumianej SF (literackiej, filmowej czy serialowej), problemem nie jest to, że nie ma kto robić tych dobrych komiksów SF, tylko, że zainteresowanie tego typu komiksami jest co najwyżej przeciętne.
Bezczelnie powiem tak, ja nie mam sobie nic do zarzucenia, ale wyniki sprzedażowe mówią same za siebie.
To samo mogę powiedzieć o rzeczach, które robi lub chciałby robić np. Daniel Gizicki, wiem jak bardzo duży potencjał tkwi u Roberta Adlera (zarówno w solowych pracach jak i tych, które planował we współpracy ze scenarzystami) itd. itp.
Jest wielu twórców, którzy bardzo chętnie robiliby ambitne hard SF, cyber itp., tyle, że gro czytelników oczekuje lekkiej, łatwej, "ładnej" i przyjemnej space opery albo pseudo-cyberpunka, osadzonego w jakimś istniejącym schemacie popkulturowym, a nie rzeczy ambitnych i wykraczających po za ograne schematy :/