Poza tym grooming to nawiązywanie kontaktu z dzieckiem, tutaj mamy prawie dojrzałą kobietę, a mi konkretnie chodziło o sytuację, w której dalszy rozwój znajomości nastąpiłby dopiero po osiągnięciu pełnoletności przez tę pannę.
Piszę to z własnej perspektywy, faceta 40-letniego - jeśli ktoś z moich rówieśników bierze się choćby i za 20-latkę, to w najłagodniejszym przypadku powinien udać się do psychologa i przepracować swoje kompleksy, traumy i poczucie młodzieńczego niespełnienia. Dla mnie to są tak różne światy, że praktycznie nie ma punktów styku, to jest karmienie się cudzą młodością kompensowane jakąś formą sponsoringu. Co innego układ choćby i 50 i 30, tu już każdy ma swój podstawowy bagaż doświadczeń.
pomijając, że znowu ograniczasz swoje oceny do przypadku starszego mężczyzny bez zrównania z przypadkiem starszej kobiety
O perspektywie kobiety starszej od partnera nic nie wiem, nigdy nią nie byłem, nie znam się.
Co do kontaktów 40-latka z 18-latką, to kiedyś takie związki były normalne, mężczyzna dorabiał się, a następnie brał młodą żonę i płodził dzieci (i dlatego brał młodą).
Po pierwsze - panna zostawała jego żoną i nabywała prawa do jego majątku oraz wyższą rangę w rodzinie i społeczności. A potem się poznawali.
Po drugie - panna zazwyczaj była już drugą żoną wdowca (bo starokawalerstwo było synonimem nieudacznictwa) i nie przyjmował jej do domu dla zaspokojenia żądz, tylko do opieki nad małoletnimi dziećmi i ogarnięcia gospodarstwa. To był wybór pragmatyczny.
Po trzecie - nie decydowała o tym sama panna, tylko głównie jej rodzice (np. w takim Kodeksie Napoleona dla panny zgoda rodziców wymagana była do 21 lat, a dla kawalera do 25 lat).
Po czwarte - ówcześni 17-latkowie byli bardziej psychicznie dojrzali i życiowo ogarnięci niż dzisiejsi 30-latkowie.
Po piąte - minęło od tego czasu ze 150 lat. Nic już nie jest takie samo.
Jakieś 200 lat temu kobiety wychodziły za mąż w wieku 17-20, przyjmowało się, że facet powinien być z 10 lat starszy, czyli ok. 30 gdyż już w tym wieku czegoś się dorobił i był w stanie utrzymać rodzinę.
Mit. Interesuję się genealogią i przewertowałem tysiące metryk. Zazwyczaj małżonkowie byli w podobnym wieku (dwudziestu-kilku lat). 30-letni kawaler to nie była żadna solidna partia, tylko stary kawaler (czytaj: niedorajda). Ludzie żenili się młodo i dorabiali wspólnie.
No akurat z biologicznego punktu widzenia to jest to najzupełniej normalne. Zaczynacie już odlatywać.
Z biologicznego punktu widzenia najzupełniej normalne jest, że jeśli z kimś się nie zgadzasz to rozwalasz mu łeb, a jak ci się coś (lub ktoś) podoba to bierzesz. Ale od kilku tysięcy lat staramy się już tak nie robić.