– historia śledztwa dot. serii morderstw dokonanych w latach 80/90-tych pod Seattle. Komiks jest oparty o prawdziwe wydarzenia, właściwie można powiedzieć, że jest pewnego rodzaju komiksem dokumentalnym. Autor komiksu jest synem jednego z detektywów uczestniczącym w przedstawionych wydarzeniach i fabuła jest opowiedziana z jego (ojca) punktu widzenia. Widzimy nie tylko kulisy pracy policjantów, ale również wpływ tej sprawy na ich wzajemne relacje, życie rodzinne, zdrowie i też samo podejście do swojej misji – nie zdradzając szczegółów powiem tylko, że pojawią się niełatwe kompromisy dotyczące postępowania ze sprawcą. Czym jest sprawiedliwość? Jaka sprawiedliwość jest ważniejsza – wobec sprawcy, czy wobec ofiar i ich rodzin? Sprawa ciągnęła się ok. 20 lat, aż udało się zidentyfikować podejrzanego. Sam komiks ma pociętą chronologię – lubię takie zabawy, szczególnie jak w trakcie czytania wszystkie klocki w końcu wpadają na swoje miejsce i wszystkie dziury kolejno się zapełniają informacjami. Komiks unika sztucznego budowania napięcia, nie ma efektownych pościgów czy strzelanin, nie ma cliffhangerów. Wręcz przeciwnie, pokazane jest (na tyle ile jest miejsce na to w komiksie), że robota śledczego do szukanie igły w stogu siana. Zbieranie najdrobniejszych śladów, szczegółów, które może kiedyś (a w większości przypadków nie) mogą kogoś naprowadzić na właściwy trop. I właśnie ten brak wymyślania udziwnień bardzo mi się spodobał, bo historia sama w sobie jest opowiedziana znakomicie.