Przeczytałem ostatnio kilka komiksów
1629 albo przerażająca historia rozbitków z Dżakarty. Aptekarz diabła - 6/10 - komiks poniekąd mógłbym porównać do filmowego blockbustera. Jest przyjemny do oglądania i chce się wierzyć, że realia XVII-wiecznej Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej są dobrze odwzorowane. Historia jest całkiem okej, ale postaci są raczej generyczne. Zabrakło miejsca na kartach historii, by wiarygodnie przedstawić zachodzące przemiany bohaterów. Można przeczytać, ale żeby się zachwycać? Chyba tylko ze względu na epokę i setting (ładne kadry otwartego morza, statku itp). To mój pierwszy komiks Dorrisona. Warto podkreślić nietuzinkowe powiększone wydanie, okładkę i dodatki.
Bękarty z Południa. Tom 3. Powrót do domu - 5/10. O ile pierwszy tom wprowadzał do świata przedstawionego i prezentował odpychające, zdegenerowane postaci, w drugim tomie autor zaprezentował retrospektywne spojrzenie na brutalne charaktery głównych antybohaterów. Takie podejście poruszyło mną jako czytelnikiem, ale w tomie trzecim wracamy do regularnego prezentowania kolejnych upadłych postaci. Po prostu zniżka formy.
Bękarty z Południa. Tom 4. Motywacja - 5/10. Najsłabszy ze wszystkich tomów. Scenarzysta wprowadza postać kobiecą, która ma być chyba byłym marines i wszystkim kopie tyłki. Zieew. Kończę serię z poczuciem niedosytu. Pierwsze dwie części czytało się nawet spoko, natomiast jako całość dla mnie się niestety nie broni. Kolejnych odcinków nie będzie, bo seria została anulowana na fali cancel culture wymierzonej tym razem w rysownika.
Jupiter's Legacy: Dziedzictwo Jowisza, tom 1. 7/10. Interesujący komiks akcji o superbohaterach, będący dekonstrukcją gatunku w przyjaznym ujęciu. Po pierwszym tomie byłem zaciekawiony tym, co będzie dalej. Bardzo dobra produkcja w obrębie gatunku.
Jupiter's Legacy: Dziedzictwo Jowisza tom 2. 6/10. W drugim tomie ciężar fabuły skłonił się w stronę akcji, akcji i jeszcze raz akcji. Ale to nic złego. Konwencja mnie kupiła. A rysunki Quiteley'a to jeden z powodów, dla których w ogóle sięgnąłem po tę serię na muszej wyprzedaży. Przyjemnie ogląda się jego panele pełne dynamicznych ujęć walczących ze sobą superbohaterów. W ogóle to nigdzie i nigdy nie natknąłem się na recenzje czy wrażenia czytelnicze dotyczące Jupiter's Legacy. Mam wrażenie, że komiks Milara i Quiteley'a przeszedł w Polsce zupełnie bez echa. Szkoda.
Piotruś Pan, Loisel, 5/10. Totalne rozczarowanie. Przez pierwsze cztery części ciężko jest w ogóle przebrnąć. Nudy na pudy. Ostatnie dwie części zamykające integral nieco przyspieszają z akcją, która wreszcie zaciekawia, ale niestety to zbyt mało, by zmienić ogólną miałkość historii. Zdecydowanie czegoś zabrakło. Rysunki dla fanów Loisela z pewnością bardziej niż zadowalające. Ładne kolory.
Amazing Spider-Man Epic Collection - 10 - Skradzione życie. 7/10. Siła nostalgii oraz Mark Bagley w najlepszej formie.
Zbłąkane kule. Tom 2. Brutalność uczuć. 9/10. Top of the top. Najlepsze, co czytałem w komiksach od bardzo, bardzo dawna. Kontynuacja stylu znanego z pierwszego tomu. Pełnokrwiści bohaterowie, którzy dokonują złych i jeszcze gorszych wyborów. Brutalny, przyziemny świat. Wydarzenia zazębiają się w kolejnych historiach, a odkrywanie smaczków fabularnych daje dużo satysfakcji.
Twierdzi Pereira - 5/10. Kolejne rozczarowanie. Może zacznę od plusów. Paleta barw, rysunki, Lizbona w pełnym słońcu - oglądanie plansz komiksu Pierre-Henry'ego Gomonta sprawia dużo przyjemności. Co do fabuły... nie przepadam za romantyzowaniem komunizmu, więc mogę porównać śledzenie biegu wydarzeń do mielenia piasku w buzi. Niezbyt przyjemne i ciekawe. Zabrakło mi głębi psychologicznej w tym komiksie. Nie czytałem książki, którego jest on adaptacją, więc ciężko mi powiedzieć, czy w powieści główny bohater ma więcej dylematów i jego przemiana oddana jest w sposób bardziej przemawiający, natomiast komiks tego nie dowozi. Filozoficzne rozważania dotyczące koncepcji wielu ego w człowieku pominę milczeniem. Podsumowując, ani główny bohater, ani protagoniści, spotkanie których wpłynęło na jego przemianę, ani wreszcie sama przemiana nie przemówiły do mnie. Ten komiks przypomniał mi trochę, co ciekawe, Portugalię Pedrosy po względem wrażeń, których mi dostarczył.
Coś za dużo tych przeciętnych tytułów ostatnio.
