My Favorite Thing is Monsters Book One
Legendarny komiks, ktory zwrocil na siebie moja uwage juz w momencie premiery czyli okolo 2017r. Robil to wielokrotnie i pomimo wielu roznych notek polecajacych, jakie widuje nieraz w dublinskich ksiegarniach, spotykal sie z moja notoryczna obojetnoscia. Do czasu, bo moje mysli czesto wokol niego ostatnio orbitowaly, a deal -50% od ceny okladkowej byl ostatecznym czynnikiem decyzyjnym. To bardzo oryginalny, choc dziwny komiks. Samo slowo „komiks” nie do konca oddaje czym MFTiM stara sie byc. Jest to utwor stylizowany na osobisty pamietnik, polaczony ze szkicownikiem, ktorego autorem jest 10 letnia dziewczynka. Glownej bohaterce, Karen przyszlo dorastac w Chicago, w ciekawych latach, jakimi byly lata 60. Karen ma fiola na punkcie horrorow, potworow, a siebie najchetniej przedstawia jako wilkolaka detektywa. Jest introwertyczka, niezbyt lubiana w szkole, z bardzo zawezonym kregiem przyjaciol. Jej zycie koncentruje sie glownie na ludziach i wydarzeniach jakie maja miejsce w jej najblizszym otoczeniu. To prawdziwa parada dziwologow, paranoikow i innych osob potraktowanych przez zycie niezbyt lagodnie. Jedna z nich, sasiadka Anka, chyba najwieksza enigma z calego bloku, zostaje zamordowana. Policja stwierdza samobojstwo, a poniewaz nasz maly wilkolak w to nie wierzy, bierze sprawy w swoje rece i rozpoczyna wlasne dochodzenie. Odkrywa przy tym tasmy z wywiadem jakiego tuz przed swoja smiercia Anka udzielila mlodemu dziennikarzowi. Tasmy zawieraja przerazajaca historie jej dorastania w Berlinie, w okresie wojennym. Miala pod gorke juz od najmlodszych lat, wyobrazcie sobie – mala zydowka, wychowujaca sie w burdelu, ktorego szefowa lubila udzielac mlodziutkie dziewczynki, panom o roznych, czesto bardzo „egzotycznych” zamilowaniach... Karen prowadzi wiec sledztwo, zmagajac sie przy tym z wlasymi demonami. Wspomne tylko, ze ona rowniez nie ma rozowego, beztroskiego dziecinstwa. Jej codziennosc to szkolny bullying, choroba nowotworowa matki, brat skrywajacy mroczna tajemnice i ojciec, ktory zostawil ja dawno temu. Historia ta jest rowniez komentarzem spolecznym do tamtej epoki, kiedy rasizm, homofobia, czy bezkarna mafia byly czyms oczywistym. Mimo ciezkiej i trudnej tematyki, komiks czyta sie niezwykle dobrze, a wiele warstw budujacych scenariusz, bardzo skutecznie podtrzymuje zainteresowanie. Wspominiane zjawiska czy to jak sobie z nimi radzic ukazane sa z perspektywy dziecka, ktore wszystkiego jeszcze do konca nie rozumie i stara sie radzic z nimi na swoj sposob. To interesujacy zabieg dodajacy swiezosci i oryginalnosci. Nie jest to jednak komiks, ktory mozna wchlonac w jeden wieczor. Pomijajac objetosc, musialem lekture kilkukrotnie przerywac, odkladac go i zwyczajnie trawic po kawalku. Pod wzgledem graficznym Monsters sa rownie oryginalne. Jest to imitacja notatnika czy szkolnego zeszytu, a rysunki tworzane sa glownie za pomoca roznego koloru dlugopisow. Oprocz narracji typowo komiksowej, Monsters naszpikowane sa duzymi planszami, okladkami imitujacymi stare wydawnictwa z gatunku horror / scifi. Fajnymi zabiegiem jest „przerysowywanie” znanych obrazow podczas wizyty glownej bohaterki w Chicagowskim muzemu sztuki, co rowniez udowadnia jak dobry warsztat posiada autorka. Wiele stron „stylizowanych” jest na rysunki Karen, jest zatem bardzo roznorodnie – od prostych, szybkich rysuneczkow z ostatniej strony zeszytu (kazdy chyba wie o co chodzi), po szczegolowe, kolorowe cudenka. Jedynym minusem sa okazjolnalne plansze nadzgane ogromna iloscia tekstu, ale jakby nie bylo – jest to pamietnik. Wiaze sie to takze z porzuceniem klasycznego kadrowania, choc to akurat ciekawy zabieg, a nie wada. Nie wiem jak, kupujac My Favorite Thing is Monsters ucielko mi, ze jest to czesc 1, ale dwojka juz do mnie frunie i mam nadzieje, ze trzyma poziom. Duzo sobie po niej obiecuje, bo bez watpienia jest jedna z najbardziej oryginalnych rzeczy, z jaka mialem kontakt ostatnimi czasy. Tajemnica poki co nie zostala rozwiazana, a wiele pytan wciaz pozostaje bez odpowiedzi. W tym momencie, po bardzo satysfkacjonujej lekturze czesci 1, dalbym Potworom 9/10, jednakze z polecaniem i ostateczna ocena na razie sie wstrzymam.