Somna - Jedna z najnowszych premier wydawnictwa Lost in Time, przyciąga wzrok ciekawą okładką i kolorystyką. Sam komiks jest naprawdę bardzo atrakcyjnie narysowany. Dwa style rysunków robią naprawdę niezwykłą robotę. Jeden jest bardziej "senny", rozmyty, realistyczny, drugi zaś z wyraźnie zaznaczonymi konturami, nieco bardziej kreskówkowy - przypominający mi Ronana Toulhoat. Do tego dorzucono naprawdę świetną kolorystykę. Komiks ten bez wątpienia jest świetnym eye-candy. Co do fabuły? Myślę, że jest nieźle. Historia jest osobista, główna bohaterka bezwiednie zostaje uwikłana w kryminalną aferę, ale komiks nie jest kryminałem. W mojej ocenie warstwa wizualna jest tak o poziom wyżej niż fabularna, co nie oznacza, że ta druga jest słaba. Komiks zostaje na półce.
Stray Dogs - Komiks kupiony na którejś z Atomowych promocji. Zainteresował mnie głównie swoją warstwą wizualną, choć poszukiwałem też jakichś kryminalnych komiksów. Opowiada on o grupie psów, które zostały przygarnięte pod wspólny dach. Są one pod opieką pewnego człowieka, który jest dobry, bo się nimi opiekuje. Ale czy to faktycznie robi z niego dobrego człowieka? Najnowszy członek grupy psów zaczyna mieć wątpliwości po tym, jak czuje zapach swojego życia sprzed przyjścia do tego domu. Cała historia jest dość prosta, krótka, ale bije od niej taki paranoiczny klimat, który się chłonie. Całość oceniam bardzo wysoko i polecam zapoznać się samemu
Aha - odpuśćcie Stray Dogs - Dog Days. To zbiór krótkich historyjek, które pokazywały życie psów przed początkiem oryginalnego komiksu. Nic specjalnego, choć dodatki są naprawdę świetne.
Świat Akwilonu. Ziemie Ogona. Białe Twarze - Lubię Świat Akwilonu. To jest zawsze pewniak dobrej zabawy, fajnego spędzenia czasu. Historie są lepsze i gorsze, ale zwykle utrzymujące conajmniej dobry poziom. Białe Twarze mnie zachwyciły. Od pierwszej strony byłem zakochany w rysunkach i kolorach. To coś naprawdę pięknego. Historia, która została opowiedziana jest dobra, może nawet bardzo dobra. Opowiada o Białej Twarzy, która poszła na układ z demonem oraz o konsekwencjach tego zachowania. Niby nic odkrywczego, ale jednak wciąga jak bagno. Jak ktoś nie czytał ŚA, to nie zalecam zacząć od tego albumu, bo wizualnie nie znajdzie nic lepszego

A zupełnie poważnie - bardzo polecam ten komiks!
A Righteous Thirst for Vengeance Deluxe Edition - Niezwykle filmowy komiks sensacyjny. Czytanie tego komiksu można porównać do oglądania porządnego filmu w kinie. Na wielu rysunkach brakuje jakichkolwiek dymków, narracja mimo tego idzie bardzo płynnie. Główny bohater (Benedict Wong? Wydaje się być do niego niezwykle podobny) wplątuje się w śmiertelnie niebezpieczną aferę, z której to próbuje się wydostać. Dużo strzałów, pościgów, ale też sporo momentów zaskakujących. Rysunkowo jest świetnie, choć część plansz jest pewnie uproszczona, to inne mają w sobie bardzo wiele szczegółów. Komiks ten sprawił mi dużo satysfakcji, zostaje na półce. Aha! I jeszcze co do wydania: ponad 300 stron, a na półce wygląda jakby miał z 600. Bardzo gruby papier, sporo dodatków na końcu, spory format. Naprawdę super wydanie!