Autor Wątek: Jakie komiksy właśnie czytacie?  (Przeczytany 768552 razy)

0 użytkowników i 9 Gości przegląda ten wątek.

Offline kosmoski

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2820 dnia: Nd, 06 Październik 2024, 21:20:38 »
Wrzaskun 1-2 - no nie podobało mi się, a według wszelkich znaków na niebie i ziemi powinno. Rysunkowo fajnie, bohater ciekawy, ale komiks nie bardzo wie do kogo chce iść - dla starszych nastolatków i dorosłych jest zbyt infantylny, a wzajemnego okaleczania się (w stylu Happy Tree Friends) oraz opowieści o pieszczeniu księżniczek i wpychaniu im języków jest stanowczo za wiele nawet dla starszych dzieciaków. Crindżowe to było dla mnie doświadczenie i raczej poślę tytuł w świat niż zostawię dla potomnych.

Bardzo w punkt, kupiłem całość po świetnych (ba wręcz rewelacyjnych) Smerfach, licząc na coś w tym klimacie.
A tu mamy bardzo niestrawny miks...

Offline Necr09

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2821 dnia: Pn, 07 Październik 2024, 08:36:50 »
Joker: Świat, jakie to było słabe. Wiedziałem po poprzedniej wersji antologii, że poziom poszczególnych historii będzie nierówny, ale tu prawie wszystkie można wyrzucić do kosza i album tylko na tym zyska. Najlepszą historyjką i jedyną, którą uważam za udaną była ta z Czech, gdzie nie postawiono na jakieś bzdurne historyjki tylko zrobiono ją z jajem. Najgorsze Hiszpania i Włochy, bełkotliwie napisane i koszmarnie narysowane. Polska ujdzie w tłumie, ale "nasza" liga sprawiedliwości i "nasz" Punisher mocno przekolorowane. Bonusowe wyróżnienie dla niemieckiej historii za wspomnienie o najlepszym festiwalu muzycznym w Europie i japońskiej, którą jednak znałem wcześniej czytając pierwszy tom Joker: Operacja specjalna. Całość oceniam na 3/10.
FGO: 758,469,198

Offline Sędzia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2822 dnia: Pn, 07 Październik 2024, 12:17:17 »
Deadly Class 1-12 - nie rozumiem zachwytów nad tą serią, strasznie mnie wynudziła. Dość długo miałem skojarzenia z filmami Tarantino (to nie są dobre skojarzenia, poza tym to nie jest Tarantino), żeby na końcu wyszedł z tego jakiś pseudomoralizatorski pierd. Jest jednak coś, co sprawia że jestem zadowolony z lektury.

Główny bohater rzuca różnymi nazwami zespołów i zainteresował mnie Jawbreaker (o którym nigdy wcześniej nie słyszałem) bo miał być rzekomo lepszy niż Nirvana. Choć główny bohater wspomina przede wszystkim płytę Dear You, to jakoś tak wyszło że wrzuciłem pierwszy album, Unfun. Absolutnie genialna płyta.


Batman - Azyl Arkham - kiedyś już czytałem, ale teraz sobie powtórzyłem. I jak nie zachwycił wtedy, tak i teraz pozostawił mnie obojętnym. Rozumiem, że w swoim czasie to był wstrząs, jednak teraz są inne czasy i lektura Azylu mnie nie wzrusza w żaden sposób, w przeciwieństwie do Powrotu Mrocznego Rycerza, który nadal jest ciekawy, mimo iż upłynęło 3 lata więcej. I nie chodzi o jakieś konkretne zarzuty, bo to nie jest zły komiks, wręcz przeciwnie. Po prostu nie odnajduję w tym komiksie niczego, co by mnie zaintrygowało, zaciekawiło.

Chłopaki - Droga Becky - popłuczyny po głównej serii, jakieś polityczne pierdy, unikać

Burbaker - Gorączka nocy - czytałem tydzień temu i już zapomniałem o czym to było. Strasznie słabe, gorszy był chyba tylko Pulp tych autorów. Jak ten sam scenarzysta jest w stanie napisać coś tak fajnego jak Reckless czy Criminal i tak cienkiego jak Gorączka nocy czy Pulp pozostaje dla mnie zagadką.

Ledroit - Sha - scenariusz taki sobie, nic ponadprzeciętnego, za to warstwa graficzna jest zachwycająca. Szkoda że zmarnowana na taki mdły scenariusz, wolałbym przeczytać jakiś prawdziwy cyberpunkowy komiks narysowany w ten sposób, bo same obrazki robią klimat. Ledroit dużo bardziej mi się tutaj podobał niż w Wice. Jak ktoś czyta komiksy dla obrazków to moim zdaniem ten komiks to must have

Catamount - spory zawód, strasznie przewidywalny scenariusz. Z westernów jakie czytałem słabszy jest tylko Undertaker, w przypadku obu w ogóle nie czułem, że czytam western. Najlepsze w tym komiksie są limitowane okładki, cała reszta do zapomnienia.

Segura/Ortiz - Tysiąc twarzy Kuby Rozpruwacza - nudy, szkoda czasu.

Segura/Ortiz - Burton & Cyb - ogólnie też nudy, ale czasu szkoda trochę mniej, bo niektóre pomysły są zabawne. O poziom wyżej niż Kuba.

Segura/Ortiz - Hombre 1 i 2 - a tu dla odmiany bardzo fajne, choć dla mnie w tych klimatach zdecydowanie najlepszy był Gipi i Ziemia swoich synów. Tutaj mamy dobrze napisane odcinki, ciekawe historie i wiarygodne postaci, jest brutalnie. Tyle że jeszcze kończę tom 2 i gdzieś w połowie zacząłem czuć przesyt, zwłaszcza że co drugi odcinek zaczyna się od podobnego wprowadzenia (zamknęli miasto żebyśmy zginęli). Rozumiem, że wynika to z charakteru tej publikacji, ale nie to męczy. Niezależnie od tego - warto to kupić i przeczytać.

Offline Genzo

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2823 dnia: Pn, 07 Październik 2024, 13:39:48 »
Wolverine Epic - Noce Madripooru

Claremont to nigdy nie był wirtuoz pióra , pamiętam jego iksów z semica i pamiętam jego wolverinea do spółki z millerem jak to egmont wypuścił, strasznie się wtedy napaliłem na ten komiks i jeszcze bardziej rozczarowałem scenariuszem po przeczytaniu , Miller by to zrobił 100 razy lepiej w tamtych czasach . Do nocy madriporuu podchodziłem więc trochę sceptycznie ,ale spodobał mi się pomysł na komiks z wolviem bez jego durnego kostiumu, bez reszty mutantów oraz laserów z dupy, natomiast z klimatem brudnych ulic, spelun i typów spod ciemnej gwiazdy . Logan tutaj to taki trochę brudny Harry, który rozwiązuje bardziej kryminalne sprawy, oczywiście nie obyło się też bez głupot typu demony, zombiaki czy klaun razorfist. Duży plus za godzinny występ Mr Fixita , zajebiście lubię tę wersję Hulka, po mega marvelu od semica gdzie tworzył genialny duet z punim , pokochałem typa. Ogólnie pozycja jak najbardziej zjadliwa, nic wybitnego ale można jak najbardziej przeczytać . Ode mnie 6/10

Offline donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2824 dnia: Wt, 08 Październik 2024, 13:48:46 »
Mutafukaz

W morde szczelil! Krociutko, bo jeszcze nie skonczylem. Juz teraz wiem, ze tytul ten znajdzie sie u mnie podium 2024. Lektura Mutafukaz to cholernie przerysowany, z akcja biegnaca z predkoscia swiatla, epicki rytual, ktory po rozpoczeciu jest praktycznie niemozliwy do przerwania. Wczoraj usiadlem na "momencik" i pyk 200 stron peklo. Dzis w pracy myslami jestem z Angelinem oraz jego ghost riderowym ziomkiem i nie moge sie doczekac, kiedy nastania pozno wieczorna bloga cisza (kto ma dzieci ten wie o czym mowie) i bede mogl Matkojebcow konsumowac dalej. Kapitalna, krwawa jak diabli i wciagajaca jak bagno przygoda, a ja mam mega ochote na wiecej. Wiecej!
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Offline studio_lain

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2825 dnia: Wt, 08 Październik 2024, 14:22:46 »
swietny komiks :) ciekawe jak sie chlopakom sprzedaje :) mialem go kiedys wysoko na liscie do wydania :)
Plany Studia Lain - orientacyjne

Zabójcza kołysanka - końcówka prac
ABC Warriors - przedsprzedaż 3 grudnia, godz 12 gildia
Vae Victis - !druk
Haunt - !druk 
Solo - luty
Spawn Dark Ages - styczeń
Magdalena - zakończone tłumaczenie
Barbara - zakończone tłumaczenie
Oko Odyna - zakończone tłumaczenie

Offline parsom

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2826 dnia: Wt, 08 Październik 2024, 15:43:14 »
I to była ta okazja życia...

Offline Deepdelver

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2827 dnia: Cz, 10 Październik 2024, 14:47:28 »
Przeprosiłem się z biblioteką i pożyczyłem kilka tytułów, więc mocno cisnę z czytaniem. :)

Geiger - oj, zupełnie nie podszedł mi ten komiks, ale jest w tym trochę mojej winy, bo nie zrobiłem właściwego researchu przed lekturą. Pamiętałem pozytywne opinie, ale kompletnie inaczej wyobraziłem sobie zawartość (chyba pozajączkowąło mi się z innym tytułem). Tak czy inaczej wchodziłem w tą opowieść bez wielkich oczekiwań, ale zupełnie mi nie siadła. Po pierwsze, lubię komiksy, które są wyrazem potrzeby opowiedzenia o czymś ważnym, a tutaj tego nie ma. Wręcz przeciwnie, założenie komiksu jest typowo merkantylne - stwórzmy (pozornie) nowe uniwersum i niech się nam turla dochodowa franczyza. Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że to historia (i to dobra) jest punktem wyjścia, a nie pełni tylko dekoracyjnej roli dla komercyjnego projektu. W "Geigerze" niestety jest inaczej i po mocnym otwarciu mamy dość generyczną opowieść w generycznym świecie postapo, z generycznymi bohaterami. Protagonista jest nawet interesujący, a przy tym dobrze narysowany (zresztą cały komiks nie prezentuje się źle pod tym względem) i trudno mu nie kibicować w świecie moralnych degeneratów. Wszystko jest jednak zbiorem klisz i zgranych motywów. Główną opowieść czyta się sprawnie i z pewną dozą przyjemności, ale niewiele emocji po niej pozostaje. Ot, kolejne rozrywkowe superhero. Dużo gorzej odebrałem drugą część tytułu, zawierającą krótkie opowiastki mające przybliżyć ważne postacie w uniwersum. Sztuczne udziwnienia mają maskować sztampę, która przebija w całej strukturze bohaterów - od koncepcji, przez wygląd po motywację. Wszystkie te szorty są niesamowicie słabe i wtórne. Tutaj czytanie już mnie bolało. A zatem: chwalmy biblioteki, bo zaoszczędziłem sobie trudu z odsprzedażą "Geigera".

V jak Vendetta - kolejna pozycja z biblioteki. Widziałem kiedyś film, więc do komiksu nie było mi szczególnie spieszno, choć kilka razy miałem go w wirtualnym koszyku. Ale skoro nadarzyła się okazja, postanowiłem sprawdzić, czy tytuł zrzucić z listy zakupowej, czy też przesunąć na wyższe miejsce. Choć to debiut Moore'a w roli komiksowego scenarzysty, to w misternie utkanej strukturze fabuły widać już bardzo dojrzały warsztat i indywidualny styl, kontrolę nad słowem i obrazem oraz całościową wizję (mimo epizodycznej genezy komiksu). Moore podobnie jak jego bohater cierpliwie rozkłada kostki fabularnego domina, nie spieszy się, nadaje wydarzeniom właściwe tempo, umiejetnie rozkłada akcenty, a przy tym aż do wielkiego finału nie pozwala sobie zajrzeć w karty. Oczywiście w wartwie formalnej widać metrykę komiksu - mamy duże nasycenie tekstem, dominują surowe barwy i drobne ilustracje, ale ich wykonanie i zastosowane perspektywy zasługują na uznanie. Dla mnie było to super przeżycie i to nawet mimo wcześniejszej znajomości ekranizacji. Mogę sobie tylko wyobrazić jakie wrażenie ten komiks robił w chwili premiery. Klasyka pełną gębą, muszę ją mieć na półce.

Ralph Azham 1-6 - spełniłem swoje kolejne komiksowe marzenie i kupiłem komplet Ralpha, po cichu licząc na coś nieco innego niż Donżon (który lekko znużył mnie przy czwartym zbiorczym tomie, bo czytałem ciągiem). Kto zna, ten wie, że się pomyliłem - ta seria ma estetykę, klimat, gorzką wizję świata i czarny humor praktycznie identyczne jak jej starsza siostra. Ale to nie ma znaczenia, bo podczas czytania znowu poczułem motyle w brzuchu i przypomniałem sobie wszystko co w Donżonie było dobre. Wrócił impet, świeżość, energia i nieprzewidywalność, znowu uwielbiam ten świat, bohaterów i te dialogi, które nawet jeśli pozornie niczemu nie służą, to budują postacie. Narracyjnie pięknie to wszystko płynie emanując niewymuszonym humorem, a kolejne zeszyty bez udziału woli czytelnika wskakują w jego dłonie. Nie brakuje jednak momentów, gdy Ralph Azham powiela motywy z serii Donżon - choćby poprzez postać tytułowego bohatera - nieporadnego i niezbyt lubianego kaczora, o pragmatycznym podejściu do życia i zamiłowaniu do bojowo nastawionych kotek, rzuconego w wir przerastających go wyzwań, nabywającego w toku przygód absurdalne i niewygodne w korzystaniu zdolności magiczne (nie sposób nie przypomnieć sobie przy tej okazji młodego Herberta z historii otwierających Donżon). O dziwo, w niczym nie odbiera to frajdy z lektury - to tak jak "Porachunki" i "Przekręt" Guya Ritchego, w których nie ma znaczenia, że opowiadają tę samą historię, skoro oba są tak dobre, że można je oglądać ciurkiem. Świetna lektura, zakończona wrednym cliffhangerem, zatem nie mam wyboru i zabieram się za drugi cykl.

Offline MałaKasia

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2828 dnia: Cz, 10 Październik 2024, 23:09:18 »
Negalyod. Ostatnie słowo (Vincent Perriot, wyd. Story House Egmont):

Kontynuacja Negalyoda, który chyba na rynku frankofońskim sprzedał się na tyle dobrze, że autor poszedł za ciosem. Samego Negalyoda (ciężko go nazwać częścią pierwszą; to była raczej zamknięta opowieść z otwartym zakończeniem) czytałam jakieś 8+ miesięcy temu. I powiem szczerze: z fabuły nie pamiętam za wiele. Ten komiks stał przede wszystkim ciekawą kreacją świata (a la postapo, ale z rodzaju tych sf i fantasy), przesłaniem (proeko) i… dinozaurami ;D Albo zwierzakami, które je do bólu przypominały. Vincent Perriot ma również świetną rękę do rysowania rozległych pustkowi, przygnebiających miast przyszłości z lotu ptaka i tego typu rzeczy; czyli raczej oddalenia/plan dalszy. I w kreowaniu atmosfery to się świetnie sprawdza.
Sięgając zatem po drugą część, wiedziałam mniej więcej, czego się spodziewać. Przypomniały się też główne postacie (uff), ale jakieś konkrety – niekoniecznie, ogólniki – tak. Gdybym miała streścić fabułę obu Negalyodów, to z powodzeniem można by ją zamknąć w jednym zdaniu: bohaterowie, którzy zasadniczo skazani są na porażkę, walczą o swój świat/lepsze jutro i – tak jak można się spodziewać – nie jest to walka bezowocna… W przypadku jedynki walczą rodzice, w dwójce do walki dołączają się też ich dzieci. Jak dla mnie trochę za mało, żeby to wciągnęło i zawładnęło uwagą czytelnika. Dwójka, powtarzając schemat jedynki, nie jest dodatkowo wolna od błędów, które w samej jedynce się nie pojawiły (albo nie rzucały się tak w oczy): dziwny, rwany pacing; brak rozwijania postaci; brak skoncentrowania się na szczegółach istotnych dla fabuły. Perriot skupia się na prezentowaniu budowli, statków, lądowych i morskich przestrzeni czy scen walki głównie z oddalenia – wszystko gigantyczne, bombastyczne, przerośnięte, napuszone – ale już ciężej przychodzi mu prowadzenie narracji spokojnej, skoncentrowanej na szczegółach, budującej napięcie bądź relacje między bohaterami czy w naturalny sposób pchającej akcję logicznie do przodu. Czasami miałam wrażenie, że nie wiem, o czym czytam, brakowało mi płynnych przejść między kadrami, myliły mi się postacie… Trochę wrażenie, jakby autor miał kilka naprawdę fajnych konceptów, ale najzwyczajniej wrzucił je w narracyjny chaos i liczył, że bombastic oraz dinozaury załatwią sprawę. Już nie wspomnę o kilku momentach, gdzie siadła mi totalnie wiarygodność opisywanych sytuacji lub motywacji (klasyczne „na co ja paczę/co tu się…?”). W tym pędzie ku jeszcze szybciej pędzącej fabule zakończenie bierze czytelnika zupełnie z zaskoczenia i to nie w ten pozytywny sposób, w który powinno; nie przystaje do całej reszty opowieści. Pojawiają się wątki nadnaturalne, za którymi miało stać przesłanie (podobnie jak w części pierwszej), ale nie ukrywam, że trochę mi zajęło, żeby się domyślić, „co autor miał na myśli”. Zabrakło jakiejś uważności, pieczołowitości, z którą powinien przygotowywać czytelnika na zakończenie swojego komiksu. I jak już rozszyfrowałam, o co potencjalnie chodziło, to jednak zawód, bo nic nowego, a do tego dużo kosmicznego mambo-dżambo (nie będę spojlerować, szkoda czasu). Finał oczywiście wprowadzony „na szybko”, pozostawiający wrażenie, że jakoś trzeba było ten komiks zakończyć, co niestety uważam za bolączkę wielu frankofonów…

Komiks wypożyczony z biblioteki, przeczytany w ramach mojej prywatnej inicjatywy „co ten Egmont w tych frankofonach?”.

Offline tomsawyer

  • Wiadomości: 413
  • Polubień: 414
  • Żywych zwołuję, zmarłych opłakuję, gromy kruszę.
    • Zobacz profil
    • Rush Hemispheres
Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2829 dnia: Pt, 11 Październik 2024, 22:39:33 »
I jak? Bo rysunkowo bym brał (gdyby ktoś wydał w Polsce). Fabularnie z opisu brzmi dość ciekawie :)

L'Héritage du diable
Lektura za mną. Na początku trochę o samym wydaniu. Jest to integral w skład którego wchodzą 4 tomy, tworząc kompletną historię. Niestety, nie znajdziemy nigdzie informacji o tytułach tych tomów. Co więcej, każdy tom kończy się pustą stroną, a na kolejnej mamy już początek następnego. Na ostatnich stronach albumu znajdziemy króciutki esej, szkice oraz kilka grafik, z których 4 to okładki albumów. Seria ukazywała się w latach 2009-2016. Co ciekawe, pierwszy integral ukazał się kilka dni po premierze ostatniego tomu i zawierał plansze bez nałożonych kolorów.
Jeśli idzie o rysunki, to widać ewolucję kreski na przestrzeni tych 7-miu lat. W kierunku uszczegółowienia. Paleta barw, jaką zastosował kolorysta, idealnie trafia w moje gusta i znakomicie ilustruje tą przygodową opowieść.
Historia opowiedziana w komiksie jest kolejną interpretacją odkrycia jakie miało miejsce w Rennes-le-Château i jego wpływu na wydarzenia związane z III Rzeszą. Chodzi o manuskrypty jakie odkrył pod koniec XIXw. proboszcz parafii Rennes-le-Château, a konkretnie ich zawartość, która do dziś pozostaje tajemnicą. O mnogości teorii można poczytać w internecie. Spektrum dość szerokie: od Templariuszy i św.Graala do wielkiej mistyfikacji, która służyła wyciągnięciu kasy. Jérôme Félix zgrabnie wykorzystuje symbole otaczające legendę(zwłaszcza obraz Nicolasa Poussina - Pasterze z Arkadii) do przedstawienia własnej historii. Jest to komiks przygodowy, pełen zwrotów akcji. Wymaga jednak skupienia podczas lektury, ponieważ autor gęsto zaplata intrygę.
Z chęcią przeczytam jeszcze raz. Przytuliłbym też wersję B&W, ale droga jest :). Po prostu lubię takie przygodowe historie, ładnie zilustrowane i mające punkty zaczepienia w prawdziwych wydarzeniach. Tak na marginesie, zastanawia mnie czemu nie przyjęła się u nas seria "Tajemnica trójkąta". Brałbym razem z pobocznymi seriami.
« Ostatnia zmiana: Pt, 11 Październik 2024, 23:14:47 wysłana przez tomsawyer »
"Nie od razu Rzym zbudowano, oczywiście, z tamtą robotą nie miałem nic wspólnego."

Offline Deepdelver

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2830 dnia: Pt, 11 Październik 2024, 23:12:38 »
Ralph Azham 7-12 - na początek małe sprostowanie. Przez wrodzony brak czujności i umysł tęskniący za symetrią założyłem z góry, że dwa cykle Azhama to dwie połówki dwunastoksiągu, ale wcale tak nie jest, bo rzeczywisty  podział to 1-7 i 8-12. Dlatego na wstępie cofam zawarty w poprzednim moim wpisie zarzut wrednego cliffhangera - pierwszy cykl kończy się w siódmym tomie sensowną konkluzją, dającą jednak perspektywy na ciekawy rozwój wypadków. I w istocie tak jest. Cykl drugi jest znacznie dojrzalszy, a bohater zamieniając burzliwe życie buntownika na kręte pałacowe korytarze władzy szybko uświadamia sobie, że jego życie komplikuje się coraz bardziej, a on ma na nie coraz mniejszy wpływ. W przewrotny sposób ukazane są mechanizmy rządzenia, podszyte zdradą nieoczywiste sojusze i gorzki smak moralnych kompromisów. Ralph rośnie w siłę nie tylko jako człowiek (przepraszam - kaczor), ale i figura na politycznej szachownicy, mądrzeje i dojrzewa, ale nie daje mu to ani szczęścia ani poczucia spełnienia. Ta perfekcyjnie opowiedziana historia bohatera z przypadku na przemian bawi i zmusza do refleksji, ale nie moralizuje. Potrafi mówić o ważnych rzeczach w lekki, ale nie prostacki sposób. Po prostu wybitny komiks. Połknąłem na raz i już tęsknię.

Offline Brvk

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2831 dnia: Pt, 11 Październik 2024, 23:31:27 »
Kiedyś miałem okazję przeczytać 3 lub 4 tomy Ralpha. Wciągało jak bagno, niestety nie kupiłem i czekam na wznowienie. Integral wezmę z pocałowaniem rączki, ale mogą być też dodrukowane single.

W ogóle to czytałem swogo czasu Trondheima na bieżąco i jakoś nie trafiał wtedy do mnie, a po latach lektury tych komiksów dobrze wspominam i sporo z nich pamiętam. To chyba dobrze świadczy o tym artyście.
« Ostatnia zmiana: Pt, 11 Październik 2024, 23:35:13 wysłana przez Brvk »

Offline Death

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2832 dnia: So, 12 Październik 2024, 00:18:35 »
Dokładnie! I drugi cykl jest lepszy niż pierwszy, dojrzalszy i bardziej smutny. Zgadzam się z tym, że Ralph Azham to wybitny komiks. Wystawiłbym go do walki o tytuł najlepszego fantasy wydanego na polskim rynku, nie byłby bez szans.
Anegdotka o cliffhangerze bardzo zabawna, ubawiłem się. :D Ależ musiałeś być zdziwiony.

Offline Dracos

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2833 dnia: So, 12 Październik 2024, 09:30:07 »
Integral wezmę z pocałowaniem rączki, ale mogą być też dodrukowane single.

Nie no bądźmy poważni niech wydają Integral i będzie sukces jak z Donżonem, jak się zdecydują na pojedyncze wznowienia przez 3 lata (jeden na kwartał) to może być różnie ze sprzedażą.

Offline Brvk

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #2834 dnia: So, 12 Październik 2024, 12:22:38 »
Przeczytałem wczoraj dwa ciekawe komiksy.

Darwin. Jedyna taka podróż - fajne streszczenie brzemiennej w skutki podróży słynnego naukowca. Nie spodziewałem się po takim stylu graficznym, że za jego pomocą uda się tak przekonująco przedstawić rozmaitość świata i cuda natury będące natchnieniem dla badacza. Ostatecznie jednak jestem trochę rozdarty, bo nie wiem dla kogo jest ten komiks. Dla dorosłych historia jest dość prosta i zbyt ogólnikowa, dla dzieci niektóre tematy mogą być niezrozumiałe.

Festiwal - Świdziński potwierdza, że umie opowiadać i robi to nie tylko przy pomocy prostych patyczaków. Nie pamiętam zbyt dobrze jego wcześniejszych komiksów, ale mam wrażenie, że graficznie najnowszy komiks znacznie wykracza poza dotychczasowy arsenał artystycznych zabiegów autora. Historia, sprawiająca wrażenie bycia jedynie zbiorem epizodów ilustrujących tytułowy festiwal (o tym wydarzeniu dowiedziałem się dzięki niniejszej pracy) zmierza do zakończenia nie wolnego od narracyjnego napięcia, którym autor puentuje i komentuje przedstawione wydarzenia (a może i coś więcej). Bardzo dobra rzecz, osoby nieodgrodzone betonowym murem od Świdzińskiego zachęcam do lektury.