Decorum przewinelo sie niedawno w temacie Studia Lain, w kontekscie komiksow kozacko narysowanych. Chociaz jego lekture mam juz dawno za soba, to od momentu gdy tytul ten zostal przez Arka wspomniany, usmiechal sie do mnie z poleczek zalotnie, zachecajac do ponownego kontaktu. Jest to graficzna torpeda do wielokrotnego podziwiania i bez watpienia - jeden z najladniejszych, amerykanskich komiksow wydanych w ostatnich latach. Mike Huddleston odpowiedzialny za strone graficzna zongluje stylami, zaskakujac co chwile czyms innym, niczym magik wyciagajac z kapulesza kolejne kroliczki. Wszystkie grafiki sa dzielem cyfrowym, ale to zadna ujma, bo sa po prostu przesliczne. Artysta niezwykle sprawnie posluguje sie zarowno szybkimi szkicami, bardzo szczegolowymi "malunkami", grafika 3d, jak rowniez z powodzeniem je wszystkie miksuje tworzac prace bardzo oryginalne, od ktorymi ciezko jest oderwac oko. Bo czego tu nie ma? Jest cartoon, street art, graffiti, realizm, abstrackja, you name it. Znajdziemy tu zarowno dynamiczne pojedynki, poscigi i strzelaniny, jak rowniez pieknie malowane kosmiczne pejzaze czy 2 stronicowe splash page. I wszystko byloby super gdyby za kapitalnymi rysunkami nadazala fabula. Hickman slynie z wielowatkowych, kompleskowych scenariuszy rozplanowanych na wiele zeszytow. Jego komiksy sa czesto wymagajace ale finalnie - bardzo satysfakcjonujace, nagradzajace czytelnika za skupienie i czas. Nie inaczej jest w przypadku Decorum. Przynajmniej w pewnym stopniu. Biegnaca dwutorowo akcja opowiada o losach mlodej dziewczyny, bedacej kurierem, ktora na wskutek pewnych okolicznosci dolacza do elitarnej szkoly dla przyszlych zabojcow. Drugi watek to poszukiwanie przez AI pewnego jaja, z ktorego cos sie niedlugo wykluje. To cos moze byc potencjalnym zagrozeniem dla egzystencji inteligentnych maszych reprezentowanych przez Church of Singularity, ktory dzieki niezwykle zaawansowanego rozwojowi technologicznemu praktycznie dominuje w calej galaktyce i wciaz ma chrapke na wiecej. Brzmi interesujaco i tak faktycznie jest. Tylko, ze prosta w gruncie rzeczy fabula ma strasznie zawila konstrukcje i przez dlugi czas ciezko jest polapac sie o co w tym wszystkim chodzi. Narracja wielokrotnie prowadzona jest samym tylko obrazem, a szczatkowe, zagadkowe dialogi nie pomagaja. Hickman jak zwykle stawia na budowanie swiata i bombarduje czytelnika mnostwem informacji, grafik, schematow. Problem jest taki, ze nagminnie nie maja one zadnego wplywu na sama historie lub jest on minimalny, czesto natomiast sa zwyklym marnowaniem stron. Osaczaja za to skonfabulowanego czytelnika mnostwem niepotrzebnych faktow. Kolejna bolaczka Decorum jest strasznie nierowne tempo opowiesci. Poczatkowo bardzo powolne, momentami stojace w miejscu, w ostatnich 2 rozdzialach przyspiesza okrutnie i wiele watkow ekspresowo zamyka lub pozostawia niedokonczonymi. Wyglada to tak, jakby komiks zaplanowany na 12 zeszytow w polowie postanowiono skrocic do 8. Najwazniejsze dla historii wydarzenia koncowe skondensowano i przedstawiono doslownie na kilkunastu stronach. Slabo jak na 400 stronicowego kloca. No i wisienka na torcie - opowiesc konczy sie slowami "to be continued". Jednakze o kontynacji ani widu, ani slychu. To od biedy mozna uznac za zamknieta historie, ale wyraznie czuc, ze brakuje jej konkluzji. Wyglada to tak, jakby autorom nagle przestalo sie chciec lub kazano konczyc szybciej niz zamierzali. Decorum nie jest zlym komiksem, ma swoje momenty, potrafi zaskoczyc i wciagnac. Niestety, nie jest komiksem latwym, a przede wszystkim - kompletnym, a tego mu wybaczyc nie potrafie.