Venom 2 (Marvel Fresh) - jednak podziękuję, chwilami robiło się infantylnie, poza tym Venom chyba nie jest dla mnie, bo irytuje mnie to Gollumowanie - mówienie w liczbie mnogiej do siebie samego. No i cały wątek główny z symbiontami, jest tego zbyt dużo jak dla mnie. Pierwszy tom odebrałem lepiej.
Venom - Zabójczy obrońca - bawiłem się chyba lepiej niż przy drugim tomie Venom (patrz wyżej), oczywiście jest to mniej poważna historia, ale dynamiczniejsza, bez patetyczności. Co dziwne, w tym komiksie jest także Spiderman i według mnie przyćmił Venoma, to chyba coś mówi o Venomie. Na minus głupotki, które trudno mi przełknąć (ukryte miasto). Niestety zawiodłem się pod względem graficznym, spodziewałem się lepszej kreski, więcej szczegółów, a tutaj często nawet nie ma teł.
Savage Avengers 1 (Marvel Fresh) - no i to jest dobre

Wprawdzie duża część komiksu to non stop naparzanka, ale przynajmniej nie jest infantylnie, dialogi są całkiem naturalne i o dziwo w całym tym mordobiciu całość dokądś zmierza. Dodatkowo masa fajnych postaci, ładnie narysowane, przeczytałem na raz, co rzadko mi się zdarza. Jeśli miałbym wskazać jednego bohatera, który tutaj jest tym przewodnim, to jest nim właśnie Conan. Jest wyraźne nawiązanie do innych przygód Conana, ale nie trzeba ich znać, bo jest wszystko wyjaśnione. Sam Conan troszeczkę sztywny, nawet teksty ma nieco stylizowane na średniowiecze (tak mi się kojarzyło), ale całość według mnie bardzo sprawnie poprowadzona.
Wszystkie 3 komiksy w podobnym klimacie, rozwałka, superbohaterowie, w każdym jest Venom

ogólnie niezobowiązująca rozrywka, ale zwycięzca może być tylko jeden. Z czystym sumieniem mogę polecić Savage Avengers, jeśli tylko interesuje Cię tego typu komiks, to jest to dobry wybór.