Wspominałem już w wątku zakupowym, ale tutaj szerzej -
Lepsi wrogowie Spider-mana są prześwietni. Spencer jako scenarzysta spodobał mi się już w
Ant-manie z Marvel Now. Również
Kapitan Ameryka, który wyszedł w WKKM (potem całość w Egmocnie, muszę wreszcie przeczytać) oraz 1 tom
Spider-mana z Marvel Fresh były spoko. Ale tutaj jest poziom wyżej. Humor to wiadomo, ale całość to ciekawa, zaskakująca i w sumie mocno kryminalna ("heistowa") historia rozpisana na 15 zeszytów (2 dodatkowe to historie poboczne). Jest w paru miejscach pójście na skróty (w stosunku do kryminalnej intrygi -
- ale są to rozwiązania wpisane w konwencje SH i wg mnie nie osłabiają całości, a wręcz są dodatkowym smaczkiem.
Do tego świetne, lekko cartoonowe rysunki Liebera.
Polecam i to nawet tym co stronią do superhero (tutaj jest go mało, bardziej stanowi tło i otoczkę), szczególnie tym lubiącym humorystyczne komiksy, ale ze spójną fabułą. Oceniłbym całość na lekko naciągnięte
9/10. Od Marvela to najlepsza rzecz jaką czytałem od
2 tomu Thanosa Catesa.
Dla mnie to trzeci najlepszy przeczytany komiks w tym roku (po
Zasadzie trójek Spella i
Donżonie 3).
Dodam, że równolegle zacząłem czytać
Prosto z piekła uwielbianego przeze mnie Moore'a. I w niedzielę wolałem dokończyć
Lepszych wrogów... niż czytać
Prosto... (choć trzeba dodać, że u Moore'a wymęczył mnie dzień wcześniej 4 rozdział <pokaz erudycji Alana, który może być ciekawy dla kogoś z Wlk. Brytanii, a dla mnie był poza krótkimi fragmentami ciężkostrawnym nagromadzeniem faktów historycznych>, no i byłem na lekkim kacu i wolałem mniej tekstu i mniej złożoną fabułę

).