Lil i Put - właśnie skończyłem tom 5, ostatni póki co na dzień kiedy piszę tę opinię, i cóż mogę napisać mądrego - czekam na więcej. Nie jest to bynajmniej dzieło na miarę Kajka i Kokosza, ale świat stworzony, czy też może właściwszym słowem powinno być - zaprezentowany - przez autorów, jest żywy, kolorowy, i mimo całej masy zapożyczeń i niemalże braku oryginalności rozumianej per se, jednak na swój sposób wyjątkowy, z bardzo dobrym połączeniem różnych cech charakterów poszczególnych postaci, często i gęsto na pozór stricte stereotypowych, ale słowem kluczem jest tu właśnie ów pozór. Jestem fanem raczej historii dłuższych, dlatego najbardziej podszedł mi tom nr 2 czyli "Czarująca panna młoda", tu bez wahania daję 8/10, bo bawiłem się przednio. Pozostałe tomy epatują historiami krótszymi i dłuższymi o różnej jakości, nigdy jednak nie schodząc poniżej pewnego poziomu dlatego całości spokojnie daję 7/10, a nawet 7,5/10. Czy gdybym był 25 lat młodszy i nie miał w głowie tego co mam, to bawiłbym się jeszcze lepiej? Możliwe, ale też do końca nie byłbym tego taki pewien, generalnie bowiem jest to świetna odskocznia od rzeczy cięższych i całkiem udany sposób na przynajmniej próbę powrotu do czasów młodości.