Jednoręki i Sześć palców
Początek komiksu był szalenie intrygujący. Dochodzi do morderstwa. Sprawca pozostawia na miejscu zbrodni zmasakrowane ciała i dziwne znaki rysowane krwią na ścianie. Do sprawy przydzielony zostaje detektyw, która za chwilę ma udać się na emeryturę. Okazuje się, że wcześniej prowadził dwie identyczne sprawy i za każdym razem łapał sprawcę. Nie wiadomo czy tym razem mamy do czynienia z naśladowcą, czy tak naprawdę zbrodniarz cały czas był na wolności. Mocno ciekawiło mnie kto (albo co) stoi za morderstwami, jak to się skończy, czy będzie drugie dno? Niestety im bliżej zakończenia, tym bardziej domyślałem się w jaką stronę to pójdzie. Dlatego zakończenie raczej mnie rozczarowało. W komiksie wyraźnie czuć ducha Matrixa, więc jeśli lubicie kultowe dzieło sióstr (wcześniej braci) Wachowskich, klimat cyberpunk i neo noir, to ta pozycja będzie zdecydowania dla was. Ja czerpałem satysfakcję z lektury, ale jednocześnie uważam komiks za odrobinę odtwórczy i mało zaskakujący. Przy okazji ilustracje Campbella uważam za szalenie klimatyczne i świetnie pasujące do historii.
Ocena: 7/10
Ardalen
Ardalen to bardzo melancholijny komiks. Tytuł ten przepełniony jest poczuciem tęsknoty, uczuciem przemijania oraz próbą odzyskania utraconych wspomnień. Dzieło Prado to także uniwersalna opowieść o przyjaźni i miłości. Komiks jest bardzo ładnie namalowany. Celowo użyłem słowa „namalowany” bo kadry składają się bardziej z obrazów niż rysunków. Niestety scenariusz mnie nie oczarował i w tym aspekcie Ardalen wystawił mnie do...wiatru (he he). Nie wzruszyłem się, nie poczułem zaangażowania w losy i historię bohaterów. Komiks czytało mi się całkiem przyjemnie i całość pochłonąłem w dwa wieczory, ale oczekiwałem historii, która doprowadzi mnie do łez i która będzie we mnie siedzieć przez kolejne dni, tygodnie, a może i miesiące. Niestety o komiksie pewnie szybko zapomnę i moje wspomnienia odejdą razem z wiatrem "ardalen". Szkoda.
Ocena: 7/10
To była wojna okopów
Wstrząsające dzieło ukazujące bezsens wojny. W komiksie nie znajdziecie bohaterskich czynów, aktów patriotyzmu czy gloryfikacji wojny. Ujrzycie w nim bród, ekskrementy, rozkładające się zwłoki i wszechobecny smród. Poznajemy bohaterów po to żeby kilka kadrów później zginęli przez przypadkową kulę, ostrzał artylerii albo wpadając w zasieki. To nie jest opowieść o herosie, który w pojedynkę wygrywa wojnę. To historia o zwykłych ludziach i piekle, w jakim się znaleźli.
Ocena: 8/10
Thunderbolts
Po komiksie nie spodziewałem się czegoś nadzwyczajnie szczególnego. Liczyłem na klasycznego akcyjniaka, gdzie liczy się rozwałka, a fabuła stanowić będzie tylko pretekst do kolejnych starć bohaterów...i dokładnie to dostałem. Dodatkowo Ellis serwuje nam całkiem ciekawą intrygę, delikatne wątki polityczne i całą plejadę kompletnie nieznanych mi postaci z uniwersum Marvela. Graficznie Deodato daję radę. Jego pracę są miłe dla oka, a sceny walk są bardzo dynamiczne. Thunderbolts to żadne arcydzieło, ale polecam ten komiks w ramach odprężenia po ciężkim dniu. Nie zawiedziecie się.
Ocena: 7/10