Batman: Ziemia Niczyja - Wstrząsy wtórne
Drugi tom Ziemi Niczyjej opowiada o dalszych konsekwencjach trzęsienia ziemi w Gotham. Katastrofa naturalna pochłonęła wiele istnień. Niestety miastu nadal zagrażają szabrownicy, przestępcy i zbiegli więźniowie. Nasi bohaterowie nie mają czasu na odpoczynek, a miasto i jego mieszkańcy ciągle potrzebują pomocy.
Uważam, że historia opowiedziana w pierwszym i drugim tomie spokojnie mogłaby zostać skondensowana do jednego woluminu. Część historii uważam za niepotrzebne zapychacze, które spokojnie można byłoby pominąć. Brakowało mi również skupienia się na zwykłych ludziach. Historia, która stanowiła hołd dla wszystkich służb i ludzi, którzy w obliczu takiej katastrofy wciąż stali na posterunku, była szalenie ciekawa. Podobał mi się również zeszyt, w którym Batman i reszta gdzieś w tle ochraniali szpital, a główna historia toczyła się wokół Harvey Bullocka i pielęgniarki, z którą ten nawiązał fajną relację. Bardzo podobał mi się również fragment rozmowy Nightwinga z Batmanen. Bruce miał w sobie ogromny żal dotyczący Jasona Todda. Zwierza się również Dickowi z faktu, czemu powierzył strój Batmana Azraelowi, a nie jemu. Ich rozmowa, która zajęła dosłownie kilka kadrów była genialna i żałuję, że tak szybko się skończyła koniecznością spacyfikowania kilku przestępców.
Komiks graficznie jest bardzo przeciętny. Żaden z rysowników nie wyróżnił się na tyle, żeby utkwić mi z pamięci. Z drugiej strony nie było też tak źle żeby moje oczy zostały skazane na cierpienie. Generalnie rysunki w komiksie nie przeszkadzają, ale też nie pomagają w bardziej pozytywnym odbiorze. Ot typowa dla tego okresu kreska.
"Batman: Ziemia Niczyja - Wstrząsy wtórne" to solidna kontynuacja stanowiąca rozwinięcie wątków zaczętych w poprzednim tomie. Nie jest to dzieło wybitne, ale po prostu przyjemne czytadło, po które można (ale nie trzeba) sięgnąć w trakcie wolnego popołudnia albo wieczoru.
6/10
Mazebook
Mazebook autorstwa Jeffa Lemire'a to opowieść o człowieku pogrążonym w żałobie po śmierci swojej jedynej córki. Mężczyzna nie potrafi przepracować straty. Żyje na autopilocie, nie dba o siebie oraz o relacje z innymi ludźmi. Pogrążony w żałobie człowiek w pewnym momencie odbiera telefon i w słuchawce słyszy głos swojej córki. Bohater postanawia ruszyć w podróż przez labirynt i zakamarki swojej psychiki żeby ponownie się z nią spotkać.
Scenariusz na pierwszy rzut oka prezentuje się bardzo ciekawie. Komiks czyta się dobrze. Leimire jest doświadczonym i bardzo utalentowanym scenarzystą. Opowieść ciekawi i angażuje. Niestety samo zakończenie jest mocno przewidywalne, co uważam za spory minus. Szkoda, bo Lemire pisał dostarczył nam świetne i nieoczywiste historie z fantastycznymi zakończeniami (Podobny Spawacz, Opowieści z Hrabstwa Essex). Liczyłem na mocniejsze i bardziej dramatyczne podsumowanie opowieści. Szkoda.
Lemire ma specyficzną kreskę. Jego rysunki mogą wydawać się brzydkie i niechlujne, ale mają swoją urok. W jego komiksach nie znajdziemy wybuchów, efektownych scen walk czy ekwilibrystycznych popisy. Kanadyjczyk bardziej skupia się na przedstawieniu emocji na twarzach swoich bohaterów. Od rysowanych przez niego postaci bije smutek, zmęczenie życiem, ból z jakim muszą się zmagać i szereg innych stanów. Uważam, że zastosowana kreska pasuje do tego typu historii i buduje odpowiedni klimat.
Mazebook to komiks dobry. Nie jest to najlepsza rzecz, jaka wyszła spod pióra Lemire'a, ale zdecydowanie mogę polecić ją fanom Kanadyjczyka oraz miłośnikom obyczajowych opowieści. Myślę, że się nie zawiedziecie.
7/10
Nightwing: Bitwa o serce Blüdhaven
Nightwing autorstwa Toma Taylora i Bruno Redondo to naprawdę bardzo przyjemny i ciepły komiks! Teoretycznie nie dzieje się w nim nic spektakularnego, fabuła jest dość prosta, antagoniści sztampowi, a mimo to bawiłem się bardzo dobrze. Zaletą tego albumu są postacie i relacje między nimi. Dick Grayson to tak sympatyczny facet, że chciałbym mieć kogoś takiego za kumpla. Fajnie patrzy się na jego związek z Barbarą, przyjaźń z Jonem Kentem, a także fantastyczną relację z Brucem (ich rozmowa przy grobie Alfreda jest wspaniała). Bruno Redondo, który odpowiada za warstwę graficzną, daje czadu! Jego prace są niewątpliwie ogromną zaletą tego komiksu. Moim zdaniem Nightwing zasłużył na wszystkie nagrody, jakimi jest obsypywany. Moim zdaniem jest to komiks, po którym robi się cieplutko na serduszku.
8/10
Blankets
Blankets to autobiograficzny komiks, w którym autor opisuje swoje dzieciństwo i młodość, relacje z rodziną, oraz wpływ wychowania i religii na jego życie. To także bardzo intymna opowieść o pierwszej miłości. Komiks jest niesamowicie szczery, a przy tym wzruszający i melancholijny. Autor porusza w nim szereg trudnych tematów, licznych problemów, z którymi się mierzył, zwierza się z wielu momentów z przeszłości, z których bije ogromny żal do siebie samego, ale jednocześnie doświadczany pięknego i niewinnego uczucia, jakim Thompson darzył swoją ukochaną. Podobały mi się również rysunki, które uważam za minimalistyczne, ale budujące bardzo ciekawy klimat i pasujące do tonu opowieści. Blankets przeczytałem w jeden wieczór. Lekturę uważam za satysfakcjonującą. Wzruszyłem się, odczuwałem momenty smutku, ale i radości.
7/10
Świat bez końca
Christophe Blain i Jean-Marc Jancovici biorą na tapet szalenie ważny temat jakim są zmiany klimatyczne. Bałem się zbyt naukowego podejścia i akademickiego języka. Na szczęście album jest bardzo przystępny a forma przedstawienia tego zagadnienia w formie komiksu jest strzałem w dziesiątkę. Szczerze? Uważam, że „Świat bez końca” powinien znaleźć się w szkolnych i publicznych bibliotekach żeby każdy miał do niego szeroki dostęp i mógł edukować się w zakresie klimatu i energetyki. Kapitalna rzecz. Dużo z niej wyniosłem.
8,5/10