Batman: The Doom that Came to Gotham.
Wielki nieobecny na mojej nietoperzowej poleczce w koncu doczekal sie wznowienia. Mialem juz wziac wersje Egmontowa, ale DC wydalo fajnego tpb na offsecie, ktory wpadl mi w oczy w lokalnym comic shopie w Dublinie. Mignola & Lovecraft? Przeciez obok takiego combo nie sposob przejsc obojetnie - zakup to no brainer! Moje oczekiwania wobec Zaglady byly dosc wysokie, bo co tu moze pojsc nie tak? Komiks regularnie pojawia sie na listach najlepszych historii z gackiem, wiec musi to o czyms swiadczyc. Jednak... czegos zabraklo. Niesamowity klimat grozy i niepokoju az wylewa sie z kart komiksu i to jest super, ale po co tyle postaci (kazda obowiazkowo z nowym, lovecraftowym originem)? Po cholere tyle watkow, gdzie wiele z nich nie prowadzi do nikad? Czy nie lepiej byloby skupic sie na kilku i poprowadzic je do konca? Postacie pojawiaja sie, tylko po to aby za chwile zniknac. Co prawda kazda z nich odgrywa jakas tam w miare sensowna role, ale nie raz mialem wrazenie, ze jest to wymuszone. Koncowka tez mnie nieco zawiodla i zostala sprowadzona do klasycznej bijatyki. To nie jest co czego sie po tym tytule spodziwalem. Jednakze, sa tez fajne momenty - oryginalne i inne podejscie, ciekawa, jak sie pozniej okazuje, intryga, w ktora zamieszani sa zalozyciele Gotham, w tym Thomas Wayne i przede wszystkim klimat. Klimat, ktorego prozno szukac we wspolczesnych komiksach o Batmanie. To Elseworld czyli linia, w ktorej autorzy maja o wiele wieksza swobode tworcza, a opowiadane historie bija o glowe te z reglarnych serii, a przynajniej w moim odczuciu. Rysunkowo tez jest bardzo przyzwoicie, choc szkoda, ze Mignola ograniczyl sie tylko(?) do scenariusza i okladek. Komiks dostalby z automatu kilka punktow wiecej, gdyby byl w calosci jego autorstwa. Czy polecam? Ciezko powiedziec. Komiks ma swoje momenty i jest calkiem przyzwoity, ale dupy nie urywa. Warto przeczytac, ale czy kupic? Hmmm... dobre pytanie.