Przyznam kolegom, ze zgrzeszylem i sciagnalem z netu nielegalna translacje komiksu, ktorego upolowanie w komplecie, w dobrym stanie jest praktycznie niemozliwe. To znaczy jest, ale to koszt zdrowej nerki, wiec mam nadzieje, ze nie zlinczujecie. A co czytam? DEN Richarda Corbena. Chcialem to przeczytac od dawien dawna i w koncu znalazlem. Ale to zajebiste! Corben to klasa sama w sobie, wiec wszyscy ktorzy wiedza o co chodzi - wiedza o co chodzi. Bardzo oryginalne, momentami smieszne, momentami straszne, brutalne, a przede wszystkim nieprzewidywalne - w taki sposob mozna opisac przygody Dena w fantastycznym swiecie Neverwhere. Czytam i jaram sie jak mlode, buzujace testosteronem, podrostki widzace pierwszy raz w zyciu gola babe. Super rzecz. I tylko szkoda, ze pewnie nigdy nie bede mial przyjemnosci posiadania tego w wydaniu papierowym.