No to już kwestia interpretacji, ale na moje to Smutny nie wyrzygał tego o czym piszesz, bo nie zdążył przyjąć Najświętszego Sakramentu (był na tej mszy skacowany po imprezie). Gdybyś nie wyrzucił komiksu do niebieskiego kontenera, to mógłbyś zobaczyć jak wygląda ta sekwencja kadrów - Smutny nadyma policzki, przeprasza księdza i wybiega z kościoła. Jeśli Śledziu tu z czegoś kpi, to nie z Waszych katolickich świętości, a z "objawień", które swego czasu miały miejsce bardzo często w postaci zacieków na ścianach budynków albo na szybach okien po ich umyciu.
Nie jest to na pewno "agresywny żart dotyczący samego w sobie Najświętszego Sakramentu" jak napisał @Kadet, bo nie to jest istotą tego fragmentu komiksu.
Ja bym jeszcze tak WYRAŹNIE i DOBOITNIE dodał, że Smutny podchodząc do komunii, mówi literalnie "przepraszam". To "przepraszam" można odbierać jako wyraz katolickiego wychowania wpajanego przez rodziców Smutnego od dzieciństwa, można spierać się na ile jest szczere i jak należy je w kontekście całości rozumieć, ale - to jest niezaprzeczalne - ono pada. Z mojej perspektywy do żadnej profanacji nie dochodzi.
Nie jest to też "żart". Sytuacja może wydawać się absurdalna i zabawna, ale pomimo obecności gagów w całej historii, komiks utrzymany jest w konwencji historii obyczajowej. Wręcz dramatycznej (jako "nie-komediowej", ale znów - tu się można spierać o interpretacje).
Climax całości w tamtym momencie jest całkiem na poważnie, a DOPIERO potem starsze Panie z kościoła zaczynają dostrzegać wizerunek Matki Boskiej w treściach żołądkowych naszego bohatera. Czy tu jest ten dowcip? Cy to jakiś "żart", czy to kpina z Najświętszego Sakramentu? Ja tego nie widzę, choć to pewnie kwestia interpretacji. Fakt faktem, że Śledziu ma opinie obrazoburcy (ale nie bluźniercy!), ale wczytując się uważnie w jego komiksy, można łatwo zweryfikować ten stereotyp.
Śledziński nie jest obecnie członkiem żadnej partii. Przez chwilę chyba był w Razem, ale też nie jestem na 100% pewien.