Zacznę od tego, że nie jestem negatywnie nastawiony do samej idei kolekcji. Niech sobie będą - ani nie mam ochoty ich wychwalać pod niebiosa, ani mieszać z błotem. Premiera WKKM z pewnością przyczyniła się do ożywienia rynku komiksowego, choć bez wątpienia nie była jedynym czynnikiem, który je wywołał. Z WKKM kupowałem trochę tomów, mam kilka z WKKDC, potem - już śladowo, po części dlatego, że zaczęło wychodzić dużo bardziej interesujących rzeczy, na które wolałem przeznaczyć pieniądze, po części - bo ogólnie rzecz biorąc potem poziom przygotowania edytorskiego w kolekcjach spadł, a to ma dla mnie duże znaczenie.
Mam dużo tomów kolekcji SW, ale tu DeAgostini zdecydowanie się nie popisało z jakością wydania i istnienie tego zbioru nie jest argumentem na rzecz kolekcji... Pojedyncze tomy kolekcji BiZ, które kupiłem, mają tłumaczenie dobre pod względem technicznym, ale uwierał mnie trochę brak dopasowania nazewnictwa i terminologii do wcześniej przyjętych przez innych wydawców praktyk.
Niemniej.
Cytat: Popiel w Dzisiaj o 10:27:14
To tylko pokazuje, że (...)nie jest nastawione na promowanie komiksu, zapoznawanie z tym medium szerszej publiczności itp. Nakierowane są tylko i wyłącznie na jechanie po linii najmniejszego oporu, drenowanie kieszeni, wydawanie rzeczy, które się sprzedadzą, tani sentymentalizm i przyciągnięcie naiwniaków.
Wstaw tam słowo "Egmont" i też będzie pasować. Wydają nam teraz Batmana, Spider-Mana i Punishera właśnie jadąc na sentymentaliźmie do TM Semic. Przecież te właśnie słowa TK powiedział na WTK 2022. Ale jasne - lepiej skoczyć na Hachette bo znowu śmie konkurować z Egmontem.
Myślę, Bazyliszku, że wykazujesz się złą wolą bądź ignorujesz działania Egmontu, które są zdecydowanie bardziej długofalowe niż praktyka Hachette. Oczywiście, Egmont można krytykować, kiedy na to zasłuży, ale jakoś nie zauważyłem, żeby Hachette organizowało konkursy dla polskich twórców komiksu dziecięcego, planowo wspierało ten segment, dbało o popularyzację komiksów wśród młodszych czytelników i starało się wychować sobie odbiorców i fanów komiksu na przyszłość. Egmont nie zamknął się tylko w getcie Semikowców i nie żeruje wyłącznie na nostalgii, ale wprowadza wiele nowych serii, które sprzedają się czasem lepiej niż supergieroje... Tylko trzeba zwrócić na nie uwagę. Ja wielu z tych tytułów dla młodszych nie czytam, wiele to nie moja bajka, ale doceniam wysiłek i różnorodność tych komiksów.
Kompletne wydanie Transformers albo cały SSo Conan publikowany przez ponad 20 lat jest bełkotem wyjętym z kontekstu? Cykl komiksów Legend Star Wars od De Agostini też??
Jeśli dobrze pamiętam, nie kupowałeś kolekcji SW. Ja kupowałem i mogę zaświadczyć - to nie jest dobre wydanie. Tam są urwane serie, kiepska jakość grafik, dziwny podział tomów i inne historie. I niestety prawdopodobnie przyblokowała na czas nieokreślony lepsze wydanie z Marvelowskich Epików.
A po 2016 roku na kolejne wydanie Szninkiela, tym razem w integralu, w ludzkiej cenie czekaliśmy 4.5 roku.
Gdyby wydali to zaraz po Hachette, mówiłbyś, że dublują i że to niepotrzebne marnowanie mocy przerobowych - tak jak teraz z tytułami, które Egmont powtarza z kolekcji. Odczekali parę lat i dopiero wydali - też niedobrze. To która opcja jest dobra?
Między kwietniem a grudniem 2018 roku było masę czasu na przejście całego cyklu wydawniczego Rękawicy Nieskończoności , która wtedy pojawiła się na Wikipedi w brytyjskiej liście tytułów WKKM. To nie było 5 minut.
Ech. A wiesz, ile przeciętnie trwa cykl wydawniczy? Mnie się osobiście wydaje, że osiem miesięcy w tym temacie to raczej nie jest "masa czasu". Poza tym jeśli Egmont miał "masę czasu" na to wydanie, to jak określić to, ile czasu miało Hachette na uzupełnienie Thorgala w swojej kolekcji?
Przepraszam, ale czasem po prostu odczuwam potrzebę fact-checkingu
