@Bazyliszek
Nie trafiłeś, Marcina uczyłem fachu jeszcze w czasach fanowskich translacji, a teraz przeszedłem na legalną stronę mocy za jego namową, o dzidę zapytam - korekta bywa dość restrykcyjna przy mocniejszych tekstach, więc widocznie w kontekście nie raziło w oczy. Na razie tom z urodzinami Donalda i świeży wakacyjny są z moimi tłumaczeniami, wkrótce Extra 5/24 i 7/24. Jakbyś chciał pogadać na temat tego jak to wygląda od kuchni to zapraszam na pw (z ktorego preferowalnie przeszedlbym na fb lub telegrama), rozjasnie wszelkie wątpliwości.
@PJP
Odchodzenie od oryginalnego tekstu w kaczych komiksach nie występuje tylko w Polsce, to światowa norma. Już pierwsze gazetowe Topolino w latach 30 i 40 miały mocno zmienione (i dużo mocniejsze, polecam) tłumaczenie w wykonaniu jedynego w swoim rodzaju Guido Martiny, ktory potem był jednym z głównych architektów tego, jak wyglądają współczesne włoskie komiksy. W Niemczech nazwisko tłumaczki Eriki Fuchs jest wymieniane wśród najważniejszych osobistości w komiksowie. A szyła swoje, zachowując przy tym ducha oryginału, wiele cytatów z jej przekładów weszło do codziennego języka naszych sąsiadów. Ale amerykańskie tłumaczenia w XXI to już przykład tego, że można przesadzić - potrafią dodawać dymki, bezsensownie dodawać akcenty, które wybijają z rytmu przy czytaniu czy nawet całkiem zmienić zakończenie, odbierając 90% śmieszności komiksowi. Radef wspomniał już o tym, jak tworzone są komiksy w duńskim Egmoncie. Zdarzało mi się przeglądać wydania brazylijskie i francuskie, i jeśli wierzyć deepl, to też dochodzi do lokalizacji i odejścia od oryginalnego tekstu (tu akurat w ramach zdrowego rozsądku). Co chcę przekazać - komiksy Disneya w temacie tłumaczeń są ewenementem na skalę światową i przez to nie używałbym ich w tej dyskusji. Nie z mojego widzimisię, po prostu nie wniesie to nic do tej dyskusji, to jak lanie 95 do diesla.
Co do grupy docelowej - włoski nadnadredaktor Bertani powiedział, że u nich ponad połowa czytelników to dorośli. Myślę, że u nas sytuacja wygląda podobnie. Szkoda tylko, że dzieciaki mają utrudniony dostęp do Barksa i Rosy przez ceny kolekcjonerskich wydań. Za moich czasów wychodzili normalnie w tanim tygodniku i dzięki temu mogłem się na nich wychować. KD powoli się zwija, coraz mniej wydań w roku. Młodzi czytelnicy będą sięgać po giganty i trzeba im dać w nich dobre komiksy, z których coś wyniosą. Dlatego jeśli trafi mi się do tłumaczenia totalny paździerz z dialogami rodem z tartaku, używam 150% mocy przerobowych mózgu, żeby stworzyć przekład, przy którym ludzie będą sie dobrze bawić. Ktoś może mieć problem, bo co z wiernością przekładu, odpowiem - nie przykładam do niej wagi, jeśli oryginalnym tekstem jest chałtura gościa ledwo znającego uniwersum i piszącego postacie out of character, taśmowa produkcja, żeby zapchać miejsce we włoskim tygodniku. Przez długi czas w Topolino połowa komiksów to były właśnie takie zapychacze, obecnie to max 1/3, bo dano wiekszą wolność artystyczną twórcom.
Za Giganta Poleca akurat nie odpowiadam, więc mogę napisać ze swojej perspektywy, że przy 20k+ słów na tom umknie czasem taki rażący błąd ortograficzny, ale zwykle wyłapuje je korekta. Ostatnio była zmiana osoby za to odpowiedzialnej, więc może się jeszcze nie wdrożył. Poprawia na tekście wklejonym na strony komiksu, więc samo nie podkreśla.
EDIT: co do grupy docelowej zapomniałem wspomnieć, że kadry z nawiązaniami do swieższej kultury czy upiększeniami zyskują duży poklask, trafiają na największe strony z memami, a dorośli fani zebrali się w ponad dziesięciotysięczną grupę na fb (grupa wywodzi się z akapu, więc trafia się mocny humor, nie dla wszystkich), gdzie wrzucane jest wiele kadrów, w których zdecydowana większość śmieszności jest autorstwa tłumacza. Razem ze wspomnianym przez Bazyliszka Marcinem zamierzamy kontynuować "Drewnowski method", kultywujemy tradycję "dośmieszniania" kaczych komiksów, bo tego chcą czytelnicy. W przypadku odchyłów w innych pozycjach czytelnicy są niezadowoleni, więc trzeba przesunąć wajchę w stronę wierności.
Odchodząc od kaczych tematów, dla mnie złą praktyką jest ponowne wykorzystywanie tłumaczeń, o których wiadomo, że nie są dobre. Zrobiono tak w przypadku na przykład 100 naboi, przez co komiks dużo traci, a ja jestem zmuszony do polowania na komplet oryginalnych trejdów/deluxów w ludzkiej cenie

(szkoda, że omnibusy tak paskudnie zaprojektowali)