Po wtopie filmowej czas na wtopę komiksową? A później podwyżki żeby sobie odbić strzał w stopę.
Komiksowa She Hulk została wydana po beznadziejnym serialu, to czemu nie? W uzasadnieniu padło, że Kapitan Marvel to jedna z najbardziej rozpoznawalnych obecnie superbohaterek, którą Egmont dotychczas zaniedbywał.
Film Marvels miał najsłabsze otwarcie w polskich kinach, jeśli chodzi o produkcje z czwartej fazy MCU. Wygrał tylko z Shang-Chi. Po miesiącu wyświetlania Marvels mają zaledwie 211 tys sprzedanych biletów. Dla porównania Czarna Wdowa na koniec miała u nas 514 tys. Nie wiem, ilu komiksiarzy 25+ sięgnęłoby po taką Kapitan Marvel, a mam wątpliwości, czy i dziewczynki nie wolą jednak kupować mangę lub heartstopperów. Na ten moment wiadomo, że dość popularna gdzieniegdzie Wonder Woman raczej nie podbiła naszego rynku komiksowego. Chyba około 65% widowni filmu Marvels to byli mężczyźni.
Uzupełniając wątek komiksów Marvela o superbohaterkach, który zresztą został wywołany pytanio-prośbą z komentarzy pod poprzednim filmikiem, to pani Alicja napomknęła też o wartościowych historiach z Czarną Wdową do wydania, ale też bez konkretów.
Przy okazji prowadząca poleciła kilka tomów już wydanych. Co zaskakujące, w dzisiejszym filmie nie zarekomendowała serii o kobiecej Thor, All-New Wolverine, Hawkeye Kate Bishop, Mockingbird czy Phoenix. Poleciła natomiast Ms Marvel, Czarną Wdowę z klasyki i drużynowe komiksy o X-Men. Z bardziej współczesnych Marveli najwięcej osobnych serii doczekały się u nas żeńskie postaci w ramach Marvel NOW 2.0, więc może rzeczywiście ktoś poczuł się zawiedziony, że we Fresh ta liczba drastycznie zmalała. W klasyce też dominowali mężczyźni, z wyjątkiem w postaci wspomnianej na początku She Hulk.
To tak bardziej opierając się na suchych faktach odnośnie popularności superbohaterek i obecnej sytuacji z Marvelkami u nas. Sam nie mam pojęcia, czy są w ogóle dobre jakościowo komiksy akurat o Kapitan Marvel. Autor pytania pisał ogólnie o wielu dobrych klasycznych i współczesnych komiksach z kobietami w rolach głównych, które Egmont pominął.