Ja Noir czytałem na bieżąco i nie pamiętam za wiele. Początek fajny w tych seriach, potem spadała jakość. Muszę poszukać czy jeszcze to gdzieś i mam i przeczytać od nowa. Jak przeczytam, to coś skrobnę.
Skończyłem czytać dwie pierwsze mini Spider-Man Noir. Nie pamiętałem prawie nic, więc czułem się jakbym obcował z tym po raz pierwszy. I jest dobrze. Nic więcej, ale dobrze. Taka komiksowa średnia wśród sh. Dobrze skonstruowany scenariusz, ciekawe przeniesienienie postaci w czasy prohibicji i bardzo dobrze narysowane. DiGiandomenico od lat trafia w moje gusta, a tutaj tworzy całość, łącznie z kolorami.
Co do wrażeń, to Oczy bez twarzy bardziej mi się spodobały. Scenariusz jakby bardziej był poukładany, czy też autorzy sprawniej poruszali się po tym świecie. Duży plus za Otto i Robbiego. Ta część zrobiła na mnie wrażenie.
Co do minusów, to główny mój zarzut to... Noir. A raczej brak. Nie zrozumcie mnie źle. Komiks jest osadzony w czasach prohibicji i niby wszystko ok, ale mi osobiście brakuje tu klimatu Noir, jaki mi się kojarzy z tym stylem. Jest bardziej akcja, a nie powolne rozwiązywanie sprawy, ciężki klimat, czy inne cechy charakterystyczne. I Carmine jak świetnie tworzy, to brak mi tutaj brudu, bardziej przygaszonej palety kolorów, a wręcz sepii. Ale to moje prywatne odczucie i pewnie nie jedna osoba się ze mną nie zgodzi.
Aha. Ten Spider-Man Noir to nie ten sam, co był w animacji. Nicolas Cage nie zagrał młodego Petera. Chyba, że to ta sama postac, ale ileś lat później. Czyli lata pięćdziesiąte? Czyli nie pasuje...
Jakby nie było to jest to przyjemne, szybkie czytadło, przy czym 2 część daje jednak trochę ciężkości, co jet na plus. I na tyle mnie zachęciło, ze w wolnym czasie odświeżę sobie pozostałe mini z tamtego czasu, które mam.
Nie mam i nie czytałem tych późniejszych wersji Noir, więc do nich się nie odniosę.