No ale mimo wszystko pamiętajmy, że w gruncie rzeczy Egmont to jest jednak biznes i korpo. Co jest bardziej racjonalnym biznesowo posunięciem: wypuścić naraz dwa takie wydania, żeby nawzajem odbierały sobie klientów (bo na pewno mniej osób wzięłoby Marvel Limited, gdyby jednocześnie wyszło tańsze), czy raczej wypuścić najpierw wydanie wypasione, zmierzyć reakcję na rynku i potem ewentualnie zagospodarować pozostały popyt bardziej ekonomicznym wydaniem? Nie mam tu żadnych danych ani przecieków, ale naprawdę bym się zdziwił, gdyby w bliskiej perspektywie Egmont nie wypuściłby "normalnej" "Broni X", skoro są na nią chętni. (EDIT: nawiasem mówiąc, ja ciągle czekam na "Batman: Black and White" w normalnym formacie i cenie... Niestety tutaj chyba sobie jeszcze trochę poczekam.
Tylko zobacz - mamy już drugą w tym roku sytuację, że nakład jakiegoś komiksu Egmontu znika de facto w dniu premiery (dobra, tutaj to zajęło tydzień, ale mam wrażenie, że gdyby nie MFKIG, to pewnie zeszłoby w dniu premiery). Na dodatek jest to już kolejna sytuacja, kiedy przygotowywany do przodu przez Egmont PR rozmywa się z faktyczną dostępnością komiksu. Bo czy przedstawianie prezentacji niedostępnego komiksu, nawet z dopiskiem, że już nie jest dostępny, to nie jest trochę jak z tym memem, że Egmont pokazuje ci pomarańczę, a potem ją zabiera? Dobrego PR-u to Egmontowi nie przysporzy, a klienci, i to klienci często wydający spore pieniądze w Egmoncie, się tylko wkurzą.
Brakuje tu jakiegoś porządnego damage control, choćby jakiejś sugestii, że Egmont szykuje dla wszystkich fanów "Broni X" coś jeszcze. Bo tak samo ty, jestem pewien, że "Broń X" w jakiejś formie powróci w najbliższym czasie w Egmoncie. I też doskonale rozumiem, że w tym momencie zapowiadanie nowej edycji, byłoby trudne, bo nie została jeszcze klepnięta u licencjodawcy, ale jednak jakaś sugestia, która uspokoiłaby sytuację, byłaby idealna. Choć tak naprawdę taka firma jak Egmont powinna po prostu odpowiednio przemontować lub nagrać na nowo filmik, by usunąć z niego niedostępny w momencie premiery komiks.
Ale Egmoncik to Egmoncik, działa tak samo niezależnie, czy mamy 2024, 2012 czy 2000 rok. I choć czasem wydawało się, że na jakiś błędach przeszłości nauczyli się, to potem po jakimś czasie je znowu popełniają. I sytuacja z ostatnimi wyprzedawanymi komiksami przypomina mi sytuację z "Batmanami" w 2012 roku, gdzie 3/4 nakładu trafiło do Empiku, i Gildia nie potrafiła zrealizować wszystkich zamówień w przedsprzedaży. Nowe wydanie "Jonki, Jonka i Kleksa" pod względem staranności wykonania przypomina pierwsze zbiorcze wydania prasowych przygód "Tytusa". Ale Egmoncik zwykle wyciąga wnioski i potem takich błędów nie popełnia. Aż za ok. dekadę znowu się powtarzają i tak w koło Macieju.