Dyskusja na dwa wątki, w tamtym nie chciałem krytykować, ale może lekka krytyka jest zasadna w świetle niektórych stwierdzeń, zwłaszcza że jw. TK nie umarł żeby mówić o nim "dobrze albo wcale"...
(...) lepiej niż za czasów Pana Tomasza nie bedzie - chodzi mi głównie o kontakt z czytelnikiem i dobór tytułów.
1. Jaki "kontakt z czytelnikiem"? Za czasów forum gildii jeszcze były zbierane pytania, na które TK odpowiadał (lub nie), w którymś momencie jednak zaprzestano takiej formuły i zdarzało się, że na żadne pytania (i odpowiedzi) TK czasu nie znajdywał podczas prezentacji co roku (czy co pół roku). Mógłbym poszukać korelacji, ale tak jak mi się kojarzy, to TK obrał za cel wydawanie komiksów (innych niż KD czy Asterix) w czasie, kiedy innym wydawnictwom się to nie udawało, wtedy był najbardziej zaangażowany itp., czas mijał, rynek podbudowany został z innych stron (np. filmy superhero) i komiksy stały się dla Egmontu istotniejsze niż wcześniej, w związku z czym sam TK miał paradoksalnie mniejszą swobodę odnośnie doboru tytułów, a w publicznych wypowiedziach też zmuszony był trzymać się odgórnych 'wytycznych' (np. nie zdradzać zbyt wiele, jak ktoś się dokopie do starych publicznych wypowiedzi TK to widać ogromny kontrast).
Ocieplił nieco swój wizerunek filmikami promocyjnymi na youtube, ale mam wrażenie po niektórych wypowiedziach tutaj, jakby ktoś się z tymi filmikami wręcz 'wychował', gdzie TK tak naprawdę dopiero zaczął się tak 'komunikować' z czytelnikami (wskazywano tutaj zresztą, że niektórzy inni wydawcy czy nawet sklepy komiksowe w kraju robią coś podobnego od lat). Także nie wiem o jakim "kontakcie z czytelnikiem" można pisać, TK nie był zainteresowany byciem Marvel Arkiem, może 'szkoda', niby brak takiego 'społecznego' przekazu od wydawnictwa, ale za to są merytoryczne posłowia Śmiałkowskiego w wybranych tytułach, co akurat doceniam.
2. Wspomniany "dobór tytułów" to też na wyrost, mimo że jestem pewien, że inicjatywa Klubu Świata Komiksu była dla TK 'misją' i przecierała szlaki, ale raz że nie była szczególnym sukcesem do czasu gdy inne wydawnictwa nie 'przetestowały' innych segmentów rynku (np. Mucha z pierwszymi 'mainstreamowymi' cegłami), a dwa że "jeden Batman na rok", mimo że dobrze dobrany tytuł, to wciąż był jeden Batman na rok

Jak się 'rozkręciło' to jw. inne też było podejście, widać że w doborze tytułów było mniej 'pasji' a więcej 'biznesu', jak już przy Batmanie, to 'przepchnięte' All Star Western może być 'świadectwem' pasji, ale takiego Batman: Mroczny rycerz z tej samej linii wydawniczej nikt 'świadomy' by nie wydał na tak 'ubogim' rynku jakim nasz był w... w 2014-2016

Tak dawno i tak niedawno jednocześnie, nasz rynek komiksowy jest teraz jakby w zupełnie innym miejscu, i nie sposób odmówić Egmontowi znaczącego w tym udziału, ale same aktywne i decyzyjne działania TK sięgają chociażby KŚK, postawię 'przecinek' w 2012 roku, widać jak zmienił się rynek i sam udział w nim Egmontu: 1998-2012 to 14 lat i ok. 730 kśk, 2012-2023 to 13 lat, gdzie 2000 kśk przekroczone kilka lat temu(?), te okresy pod kątem komiksów 'importowanych' są absolutnie nieporównywalne, dla mnie klarowne jest jak duże znaczenie miało 'otoczenie' rynkowe i decyzje odgórne na rozwój samego Egmontu. TK nie był w tej 'machinie' geniuszem czy 'wybawcą', a po prostu względnie kompetentną osobą u steru, nie podejrzewam Egmontu o zastąpienie go osobą pozbawioną kompetencji na tym stanowisku, a że może to być zwiastun zmiany kierunku wydawniczego - ponownie, masa dobra jest już na rynku, inne wydawnictwa już teraz wydają tytuły jakich w 'lepszych czasach' Egmont by nie odpuścił, jedno nad czym się zastanawiam pisząc powyższe to ewentualna strategia utrzymywania komiksów w sprzedaży, tj. czy coś poza Sandmanami i innymi kluczowymi seriami byłoby chociażby dodrukowywane gdyby hipotetycznie E odwrócił się nieco od segmentu komiksów amerykańskich/superhero/europejskich niedziecięcych...?