Nie ma co popadać w przesadę, że będzie źle, bo być może przychodzi ktoś ze świeżym spojrzeniem i ma plan jak trochę ożywić Egmont w segmencie sh, a może będzie kontynuowana polityka taka, jak jest do tej pory.
Nie bardzo wiem na czym mogłoby polegać to świeże spojrzenie w kontekście SH. W sensie, że skupiliby się na nowościach wydawniczych? Bo ich zawartość jest taka super?
W przypadku zmiany tej skali musi pojawić się pytanie o dalszą politykę wydawnictwa. TK prowadził Swój dział w określonym kierunku. Pytanie brzmi (pewnie nigdy się nie dowiemy) jakie były przyczyny odejścia i czy nowa miotła aby nie ma za zadanie zmienić kursu. Bo ktoś w Danii uznał, że w Polsce np. potrzeba więcej makulatury pod kątem "modern audience".
Czy ktoś kto dopiero zaczyna na nowym stanowisku będzie stawiał się zwierzchnikom/zarządowi? Może się okazać, że ceny pójdą w górę, "głupie" historie z lat 90tych i pierwszej dekady wieku obecnego pójdą w kąt a rynek zostanie zalany "nowościami". Może być i tak, że nic się nie zmieni, bo ktoś tam na górze usłyszy, że w oddziale polskim tabelki w Excelu się zgadzają i nie należy nic zmieniać.
Ale czy spodziewałbym się zmiany na lepsze (patrząc pod naszym - czyt. "chłopców semicowców" - kątem)? No nie wiem. TK ma doświadczenie, jest na bieżąco i co najważniejsze "jest ze środowiska".
To właśnie powyższe sprawiają, że pojawiają się obawy - bo teraz tych cech może zabraknąć.
I teraz tak trochę cynicznie: jeżeli się okaże, że po odejściu TK oferta z mojego punktu widzenia się posypie to może nawet i dobrze. Mniejsze zakupy to mniejsze życiowe problemy.

Ale pewne rzeczy chciałbym dokończyć i wolałbym już w towarzystwie Egmontu niż w oryginale. A pewności, że się uda nie ma. I stąd wątpliwości z lekką nutką czarnowidztwa. Jak to w sytuacjach przełomu.
