Moim zdaniem jesli bedzie to wszystko odpowiednio ustrukturyzowane, to, pomimo braku rysunków, mozna w takim przypadku mowic o obrazach, w tym przypadku pustych.
Biała kartka, na której mamy dialog (dwoma krojami), bez dymków, jedynie partie tekstów "zgrupowane" tak, bo dawały pozór dymków.
Jedyna różnicą między takim komiksem a literaturą będzie to "rozkomponowanie" tekstów.
Bo jeśli kartkę i tekst potraktujesz jako obraz, to literatura staje się komiksem ( a nie na odwrót).
Jest to oczywiście przypadek ekstremalny, ale, ponieważ istnieją w literaturze takie zabiegi (w komiksie też), to wydaje się sensowne uznanie, że granica tego co jest komiksem jest płynna i zależna od intencji tak twórcy jak i odbiorcy.
Zapytam zatem w ten sam sposob: ile jest komiksow, ktore w calosci wygladaja jak ten w poscie powyzej?
U Pszrena i kilku innych twórców dosyć często trafiam na takie zabiegi, skoro jednak "komiks niemy" jest z tej dyskusji wykluczony, to "komiks tekstowy" jak rozumiem tym bardziej.
W takim razie przepraszam, już mnie nie ma.