Właśnie. Skoro pojawiają się tu już głosy związane z testamentem, to pytanie czy ktoś odpowiednio zabezpieczył swoją kolekcje już teraz? Odpowiednie ubezpieczenie?
Z tego co kojarzę to jest o to bardzo trudno, tutaj w Polsce. Jeden znajomek z grupy retro miał całe poddasze wypełnione grami z lat 90 i w wyniku ulewy czy tam pożaru wszystko poszło się jebać. Nie dało się oszacować strat - dla niego t ona pewno było w tysiącach, ale dla ubezpieczyciela to były jakieś śmieci i starocia.
Kiedyś próbowałem przebrnąć przez ubezpieczenie, ale ...
Trzeba do tematu podejść w taki sposób, że stworzyć katalog z dokładnym opisem każdej pozycji w kolekcji, później taki katalog i wgląd do kolekcji dać rzeczoznawcy, który dokona jej wyceny (wiecie jak to w praktyce będzie - o, cena z okładki 40 zł, mimo że sam komiks wart powiedzmy 500 zł). Więc wycena rzeczoznawcy nie wskaże rzeczywistej wartości kolekcji, bo oni się na tym nie znają. Jak już masz katalog i wycenę, to idziesz do ubezpieczyciela, z prośbą żeby stworzył dla Ciebie dedykowany produkt ubezpieczeniowy (bo takich nie ma na rynku). I jak już przejdziesz tę drogę, to składka powoduje, że odpuszczasz.
Przykładowo, mam znajomego artystę, który maluje obrazy. Chciał je ubezpieczyć, to rozmowa wyglądała z ubezpieczycielem w taki sposób, że ROCZNA składka ubezpieczenia = 10% wartości kolekcji. Jeśli więc powiedziałby, że ma w domu obrazy na wartość 500 000 zł, to rocznie żeby to ubezpieczyć, musiałby płacić 50 000 zł. Na argument, że przecież sam to malował więc dlaczego ma aż tyle płacić, dostał kontrę od pani z ubezpieczenia - to jak się im coś stanie, to namaluje pan sobie nowe

W takim to kraju żyjemy!
