ZEN bez mistrza - krótka opinia po lekturze.
Zaciekawiła mnie ta pozycja i postanowiłem ją czym prędzej nabyć. Po lekturze stwierdzam, że tytuł, opis i przykładowe strony jednak wprowadziły mnie w błąd:
Książka ta jest kolażem różnych materiałów: dzieciństwa Meeuwsena w Holandii, japońskiej codzienności, historii buddyzmu, instrukcji medytacji czy refleksji nad rysunkiem
i dalej:
Pytanie przewodnie komiksu brzmi: czy – a jeśli tak, to w jaki sposób – Europejczyk może zagłębić się w doktrynę zen?
Meeuwsen zachęca czytelnika do samodzielnej odpowiedzi na to pytanie, ukazując zagadnienie japońskiego zen z różnych perspektyw.
No więc komiks jest bardziej o Autorze niż o ZEN czy Japonii.
Komiks wydany jest porządnie - grube strony, twarda oprawa, szyty i klejony grzbiet. Od strony edycyjnej zdarza się parę błędów w tłumaczeniu (np. na s. 182 w kadrze 4 pojawia się informacja, że mężczyzna, który wyskoczył z lasu na autora jest amerykaninem, podczas, gdy jest to japończyk, który wziął autora za amerykanina (taka informacja pojawia się na s. 185 w kadrze 3, podczas rozmowy z kobietą z okolicy), w jednym kadrze tekst jest rozmyty (jakby kilka warstw ułożono nie dokłądnie na sobie i przez to jest nieczytelny) - s. 251, kadr 2 - info o spotkaniu Picassa przez europejskiego mistrza zen.
Kilka razy trudno też zorientować się kto wypowiedział daną kwestię - nie jest to jednak zarzut do Centrali, ale raczej autora. Koncówka dymku jest ułożona bliżej postaci towarzyszącej autorowi niż samego autora (to subiektywna ocena).
Parę razy miałem też wrażenie, że autor albo centrala się pomylili - np. na s. 234-235 mamy informację jak autor poznał Alaina (mistrza zen z europy, o którym wcześniej pisałem), ale jjuż na końcu tej retrospekcji dymek z informacją "i tak poznałem Alaina" (s. 242)wychodzi z ust towarzysza Autora - amerykanina Nicka.
To z takich minusów. Jednak wróćmy do fabuły - mamy opowieści o dzieciństwie Autora, jego rodzinie (głównie ojcu i bracie), zamiłowaniu do rysunków od najmłodszych lat, pewnym defekcie, który go charakteryzuje (dosyć unikatowym - nie widzi głębi). Jest też o Japonii i zen - te fragmenty czytało mi się najprzyjemniej. Czyta się szybko i przyjemnie. Ja pochłonąłem w 3 dni, ale po prostu nie miałem czasu i sił na jednorazową lekturę - a jest to jak najbardziej możliwe. Z innych cech opowieści - autor uzewnętrznia też swoje kompleksy (subiektywna ocena) - jak na sparringu dostał łomot od Nicka to nagle dowiadujemy się, ze na pewno w dzieciństwie Nick miał tatuaż na ramieniu o treści "Mama", a potem go przykrył tatuażem smoka,a w ogóle to jest wielki i silny, ale w środku to nadal wystraszony mały chłopiec. Jak dla mnie ktoś po prostu nie potrafi przegrywać...
Czy polecam? Ja zakupu nie żałuję i wrócę do tej opowieści. Pomimo pewnych (drobnych jednak) defektów. Acha - zmieniłbym czcionkę (kolejna subiektywna ocena).