Jak śledzę poczynania Ambera to przypomina mi się taka sytuacja na studiach, gdzie koleżanka mówi mi, że chciałaby napisać pracę magisterską o komiksach, ale szybko się okazało, że o komiksach nie miała zielonego pojęcia, tylko jakieś mgliste sentymenty z dzieciństwa.
No i mam wrażenie, że tutaj sytuacja adekwatna - zebrało się kilka takich właśnie osób, YOLO wydajemy komiksy, to teraz takie cool, jezzy i młodzieżowe, no i efekty widzimy wszyscy.
Z perspektywy osoby pracującej w wydawnictwie komiksowym - to nigdy nie powinno tak wyglądać, przed wypuszczeniem czegokolwiek powinno się rozmawiać w gronie ogarniętych osób, kto właściwie jest odbiorcą, jaka forma wydania byłaby w danym wypadku najlepsza, co sprzeda dany tytuł, itp itd...
Dla Ambera to na pewno wszystko utopione pieniądze, bo dla dzieciaków to za drogie, a wyrobieni czytelnicy zwęszą bubel i w życiu nie wydadzą takich pieniędzy za 2 zeszyty w HC.
Ale szczerze to zupełnie mi ich nie żal. Patrząc na opinie np na gowork jak traktują pracowników - pewnie szefostwo w swoim skąpstwie nie pomyślało nawet, żeby zatrudnić do nowej linii wydawniczej kogokolwiek, kto zna się na rzeczy.
Żal mi tylko tytułów, które zamrożą swoimi działaniami na długie lata. Totalnie brałbym Żółwie i Sonica, gdyby temat ogarnął ktoś kompetentny.