Wnioski ze wszech miar słuszne. Tylko skoro trochę czytasz to forum, to powinieneś wiedzieć już, że taka dyskusja jest jałowa
Społeczeństwo niestety jest nastawione mocno roszczeniowo, idea "nasz klient nasz pan" mocno została wbita do głów, a spora część użytkowników tego forum jest w tych poglądach wyjątkowo ortodoksyjna. Ja od lat mam bekę z tego ich psioczenia nie tylko na niewidoczne nieuzbrojonym okiem rysy na okładce, ale wręcz na pretensje o nieodpowiedni odcień barwy wewnętrznej strony tylnej okładki
Współczuję jedynie tym sprzedawcom, którzy zmuszeni są obcować z tego typu dzbanami. Ale dzbanom nie przetłumaczysz, jedynie, jak słusznie zauważyłeś, urazisz majestat. Dlatego najprostsze opisywanie rzeczywistości tutaj większego sensu nie ma
Nie określiłbym siebie jako klient awanturujący się

Dokonując zakupów interesuje mnie uzyskanie produktu w takim stanie, w jakim określa sprzedawca. Opis nowy - po proszę nowy, kupuje używany - proszę o opisanie wad, ewentualnie zdjęć. Oczywiście często bywa różnica w określeniu stanu danego towaru w przypadku produkty określonego mianem używany, pomiędzy sprzedawcą, a kupującym na co składa się wiele różnych czynników. Problem w tym zakresie leży zarówno po stronie sprzedającego (który czasami pisze takie głupoty, aby tylko sprzedać swój towar, że stan bdb to dla niego np. książka rozklejona, pobijana, ale "Panie wszystkie strony są"), a kupującym ("tu, tu widzi Pan pod lupą jaka wielka milimetrowa rysa! Płace tylko 20% ceny"). Niestety często bywa tak, iż sprzedawcy celowo ukrywają wady produkty, aby sprzedać go za pełną cenę. Wracając jednakże do tematu, to u mnie problemem nie była chęć zbicia ceny produktu, a uzyskanie towaru w takim stanie za jaki zapłaciłem, a takiego nie otrzymałem. Wina w tym zakresie leży po stronie sprzedawcy, który w du... ma nadzór nad swoimi pracownikami, którzy nie dbają w właściwe magazynowanie oferowanych produktów jak i ich wysyłkę. Przyjęcie zaś formy załatwienia reklamacji poprzez najłatwiejsze dla siebie rozwiązanie jest jawnym naginaniem prawa i olewaniem Nas konsumentów. Szanowni koledzy - Picemi i Apasz, jak Wy akceptujecie to, co otrzymujecie od sprzedawców to Wasz wybór, nie odbierajcie jednakże prawa innym do właściwego zrealizowania zawartej umowy. Twierdzenie zaś, iż reklamacje komiksiarzy obniżają poziom rabatów, bo generuje jakieś koszty jest wyssane z palca i nie ma jakiegokolwiek potwierdzenia w rynkowej rzeczywistości. Odnosząc się, zaś do tzw. "dzbanów" to, jedyne co można powiedzieć, iż jak z jednej strony są dzbany, to z drugiej strony Panie Apaszu, są Janusze, którzy każde g... będą zachwalać, i starać się dalej je wciskać.