Autor Wątek: Utracone Komiksy  (Przeczytany 3812 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline John

Utracone Komiksy
« dnia: Pt, 29 Maj 2020, 20:36:23 »
Jest temat o nowych nabytkach komiksowych, to czas założyć jego przeciwieństwo, przeznaczony na nasze żale, o komiksach które straciliśmy z różnych przyczyn - sprzedaż, zguba, kradzież, zniszczenie. Jeśli powódź zalała Waszą miejscowość i akurat mieszkacie na parterze możecie się tu "pochwalić", lub jeśli Wasze dzieci zrobiły sobie malowanki i wycinanki z komiksów.
Na pewno macie też jakieś opowieści z młodości, w których zniszczeniu ulegały TM-Semice i Thorgale.

Zacznę temat od pochwalenia się - właśnie straciłem wszystkie komiksy. Może być kiedyś szansa że je odzyskam, choć na ten moment średnie są ku temu wiatry. Pocieszam się że to i tak były "resztki" z kolekcji po rozmaitych perturbacjach i sprzedażach, z czasów gdy musiałem opychać Semice za gruby pieniądz by opłacić czynsz.

Nie powiem, w tym nieszczęściu też trochę mi ulżyło, bo teraz jestem bardziej mobilny, nie mam samochodu, i te przeprowadzki z tomami i zeszytami mnie za każdym razem wykańczały. Jeszcze zbuduje sobie lepszą kolekcje, a przez ten czas będę korzystać z bibliotek, które są często świetne wyposażone, i można nawet namówić pracowników danych placówek by coś zamówili dodatkowego. Postaram się nie piracić, ale jakbym umierał z głodu, to taki ukradziony komiks może się raz w roku pojawić - oczywiście z moimi wielkimi wyrzutami sumienia. :(

Zapraszam do dyskusji i opowieści.


Offline Bender

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #1 dnia: So, 30 Maj 2020, 09:30:27 »
O kurczę stary, to rzeczywiście słabo. Trzymamy kciuki za szybką odbudowę zasobów.

Faktem jest natomiast, że mnie raz na jakiś czas nachodzi myśl, a może wziąć to wszystko i sprzedać w cholerę, bo trochę mnie przytłacza już ilość tego wszystkiego. Pewnie się to nie stanie, ale na pewno byłoby to swego rodzaju catharsis.
Prison Pit - Bez znieczulenia xD 8/10

Online starcek

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #2 dnia: So, 30 Maj 2020, 09:48:34 »
Na własnej skórze odczułem, że "dobry zwyczaj - nie pożyczaj", gdy nie wróciły do mnie stare Tytusy, w tym jeden z dedykacją. Na szczęście potem udało się osobiście zdobyć coś u Papcia. Ufff. 8)
« Ostatnia zmiana: So, 30 Maj 2020, 09:50:45 wysłana przez starcek »

Offline arczi_ancymon

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #3 dnia: So, 30 Maj 2020, 10:45:52 »
The Horror. The Horror.

Omijam ten temat szerokim łukiem :)

Offline Teli

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #4 dnia: So, 30 Maj 2020, 11:15:10 »
A ja mam taką krotochwilę.

Jak miałem lat bodajże 14 albo 15 pojechałem sobie na kolonie w ferie zimowe, było fajnie do czasu gdy wróciłem. Okazało się że dziadek szukał podpałki do pieca i wpadła mu w oko taka hałda kolorowych gazetek. Przez dwa tygodnie przez komin wyparowało 70% mojej kolekcji Semici, Thorgale, KiKi, Tytusy etc, itp...  stare piece węglowe sporo żarły. Straty na tyle spore i w tamtym okresie nie do odzyskania (powoli zaczynała się Wielka Komiksowa Smuta) że jak już ochłonąłem to resztę kolekcji sprzedałem kumplowi i na dłuższy czas porzuciłem hobby. Leczenie z traumy i powrót do tej pasji zajęło mi prawie 20 lat.

Z tego epizodu pozostała mi też trauma do zeszytówek  i miękkich okładek. Miałem trzy czy cztery albumy w twardych i tych dziadunio nie ruszył bo: "Książek i albumów się nie pali". No cóż było minęło...

Na szczęście podobna akcja raczej już mi nie grozi gdyż dawno wyprowadziłem się na swoje, a nawet gdyby żonie odbiło komiksy ciężko spalić w piecu gazowym, do kominka się nie pomieszczą zaś w swym wypielęgnowanym ogródku ogniska nie zrobi :D
« Ostatnia zmiana: So, 30 Maj 2020, 11:46:20 wysłana przez Teli »

Offline PJP

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #5 dnia: So, 30 Maj 2020, 11:54:35 »
Głównie pożyczajki i "się zgubiły" różne semiki i Thorgale u tzw. znajomych... Paręnaście zostało pokolorowanych (głównie Kajki i Kleksy) ale na szczęście większość strat odrobiłem w ciągu ostatnich kilku lat.
Z mniej komiksowych nie mogę odżałować (i nadal się boczę na niektórych) kolekcji starych przedwojennych programów kinowych, które "przypadkiem" poszły do śmieci podczas porządków. Jest to temat tabu podczas uroczystości rodzinnych ^^ Były różne próby przekupstwa oczywiście...

Offline keram2

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #6 dnia: So, 30 Maj 2020, 12:18:13 »
Ja gdzieś w 97 kupiłem w księgarni po 4 zł twardo-okładkowe Thorgale z Korony (tom 1 i 2), a zobaczywszy później w bibliotece XIII i Yakariego (też z Korony - dosyć zniszczone) zaproponowałem bibliotekarce wymianę.
Dziś tego żałuję, ale wtedy komiks europejski praktycznie nie istniał, więc skoro miałem  już wydania KAWu uznałem to za dobry pomysł.

Generalnie nie przeżyłem utraty komiksów - za to książki z lat 80-tych i 90-tych butwieją gdzieś w suterenie. 


Offline Antari

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #7 dnia: So, 30 Maj 2020, 12:28:21 »
Największym wrogiem kolekcjonera są przeprowadzki. Jakieś 18 lat temu w trakcie przeprowadzki przepadły mi bezpowrotnie wszystkie numery Kaczora Donalda jakie posiadałem, a było ich kilkadziesiąt bodajże od numeru 2 (pierwszego nie miałem). Pamiętam nawet, że wszystkie były w 1 pudle. Jak to się mogło stać? Pojęcia nie mam. Do dziś żałuję.

Online bibliotekarz

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #8 dnia: So, 30 Maj 2020, 13:35:15 »
Traumy nie przeżyłem, ale jakieś przykre doświadczenia miałem. Część komiksowej kolekcji sprzedałem do antykwariatu pod koniec lat 90-ych za jakieś grosze. Rezygnowałem wtedy z czytania komiksów, ale i tak chciałem sobie zostawić co ciekawsze pozycje. Niemniej ostatnio zaglądam do pudeł na strychu i niektórych rzeczy nie mogę się doszukać. Chciałem sobie odświeżyć np. Wounded Wolf Windsor-Smitha, sagę o Eradicatorze z Supermana i nie ma. Po tylu latach już nie pamiętam czy sprzedałem czy stało się coś innego.

Kolekcję Fantastyki, Nowej Fantastyki i Fenixa z lat 80-ych i 90-ych zostawiłem w drewnianej skrzyni w szopie u rodziców. Któregoś lata jednak siostra robiła porządki i pozbyła się wszystkiego uznając, że do niczego mi się to już nie przyda. Nie ocalało nic i nie wiem nawet dokładnie co się z tym stało.

Nieprzerwanie trzymam przy sobie książki i się z nimi nie rozstaję. Niemniej i tu nie obyło się bez nieszczęść. Kiedy pojawiły się dzieci zniszczeniu uległy głównie obwoluty, ale też ze trzy książki się rozpadły a jedna ma pogryzioną okładkę po zabawie z psem. Czasem były to rzadkie okazy, które po zerwaniu obwoluty straciły przynajmniej kilkadziesiąt złotych na wartości, albo trudno je już gdziekolwiek dostać.

Offline brvk

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #9 dnia: So, 30 Maj 2020, 14:28:50 »
Gdy wyobrażę sobie, że moja kolekcja ulega zniszczeniu to dosłownie zbiera mi się na wymioty. Choć przyznaję że podczas przeprowadzki zbiera mi się na płacz, gdy muszę targać to dziadostwo.

Straty przypominam sobie dwie:

- Przez wiele lat moje zbiory były rozczłonkowane i prawdopodobnie podczas którejś z przeprowadzek zaginął komplet Światów Komiksu. Łudzę się, że może gdzieś, wciśnięty w kąt piwnicy lub garażu, stoi sobie karton, który doskonale pamiętam, choć nie przypominam sobie momentu jego pakowania. Czy z czasopismami zginęło coś jeszcze - tego póki co nie odkryłem.

- Wymieniłem kiedyś pierwsze wydanie Zabójczego Żartu na kubek lodów kiwi. Koledze komiks bardzo się podobał, mi smakowały lody, a że było to w czasach smarkatych, kiedy rzeczy traktowałem wyłącznie zdrowo, bo utylitarnie, tedy dobiliśmy targu. Błąd po latach naprawiłem.

Online ramirez82

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #10 dnia: So, 30 Maj 2020, 15:26:52 »
Część 99% komiksowej kolekcji sprzedałem do antykwariatu kumplowi pod koniec lat 90-ych za jakieś grosze 100 zł.

To moja historia. Było tego ok. 1000 sztuk, zdecydowana większość to TM-Semici + Asteriksy, Thorgale, Szninkiel, Fantastyki itp. Zostawiłem sobie chyba tylko komplet Lobo i Mega Marvel z Daredevilem. Największa komiksowa głupota jaką popełniłem. Ale już dawno odbiłem to sobie z nawiązką  8)

Na własnej skórze odczułem, że "dobry zwyczaj - nie pożyczaj"

I ja tego się nauczyłem, jak musiałem się dopominać o zwroty, albo dostawałem z powrotem poniszczone egzemplarze jak gdyby nigdy nic.


Offline John

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #11 dnia: So, 30 Maj 2020, 16:40:51 »
Cytuj
I ja tego się nauczyłem, jak musiałem się dopominać o zwroty, albo dostawałem z powrotem poniszczone egzemplarze jak gdyby nigdy nic.

Cholera, jak mnie to drażniło zawsze. Nie dość że sam z siebie nikt nie pamiętał o pożyczonych komiksach, to zawsze oddawali jakiś pogięty. Różne wydania przewijały mi się, czasem ale w większości przypadków pozycje które pożyczałem były cucuś glancuś, o rzeczy zawsze dbałem, może nie jakoś pedantycznie, ale mam to w nawyku. Zawsze musiała wrócić jakaś zgięta kartka, wygięty róg okładki, itp. Dlatego ja nic nikomu już nie pożyczam, chyba że to już podniszczona rzecz.

Ale najbardziej to się wkurzałem sam na siebie. TM-Semice w plecaku mi się szarpały w ten sposób, że okolice papieru wokół zszywacza się nadrywały. Niestety jedynie przewoziłem parę w plecaku. Jakoś rok temu spontanicznie wziąłem sobie parę Spider-Manów do pociągu, miałem ochotę na oldschoolowego Pajączka. Wyjmuje później z torby i od razu wściek na twarzy, utrata ochoty na czytanie.

Semiców to już nie będę skupować nigdy, więcej przy nich nerwów zjadłem niż miałem frajdy. Strony klubowe z Marvel Arkiem znajdę w internecie jak będę chciał, zamiast tego lepiej zainwestować w amerykańskie wydania, zwłaszcza że prawie wszystko można dorwać to co my znamy z Semic na Atomie i Multiversum.

Miałem jakiegoś Lobo, do którego miałem spory sentyment. Nie potrafię sobie przypomnieć co to była za historia. Pożyczyłem znajomemu punkowcowi, co niby był zakochany w Lobo i Żółwiach Ninja (On mi wtedy uzmysłowił, że istnieje taki komiks jak Tank Girl, i kilka innych "trashowych" komiksów z UK) nigdy już go nie odzyskałem, On też zniknął razem z moim Lobo, pewnie komiks posłużył jako zwijka do blanta na jakimś skłocie a kolega się zaćpał na śmierć.

Offline Pawel.M

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #12 dnia: So, 30 Maj 2020, 17:31:56 »
Straciłem bardzo dużo starych (lata 70., 80. i 90.) komiksów przez wichurę w sierpniu 2017 roku. Były w budynku gospodarczym, a ten mi wichura rozwaliła, m.in. zabrała ze sobą dach, a ulewa dołożyła. Co gorsza, straciłem też całe archiwum gazet, w których kiedyś pracowałem. Do tego trochę "skarbów" typu telewizor Lazuryt 102 z 1968 r. (lubię takie starocie). Tak to wyglądało po wichurze:

seczytam.blogspot.com

Offline Gieferg

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #13 dnia: So, 30 Maj 2020, 18:16:10 »
Opchnąłem kiedyś połowę Semików (SUperman i X-Men) za jakieś grosze do antykwariatu, pełną kolekcję Transformers wymieniłem za karty do Doomtroopera, a potem również opchnąłem Thorgale jak za studenckich czasów nie miałem kasy na muzyczne CD, no ale większość z tego po latach uzupełniłem (w tym Thorgale i Transformers w nowych wydaniach z twardą okładką).

Kilku rzeczy z Semika co prawda brakuje, ale niczego za czym bym jakoś bardzo tęsknił, za to doszło sporo czego przed laty nie miałem. Bardziej mnie boli brak starych planszówek (np. "Obcy"), których się swego czasu pozbyłem.
« Ostatnia zmiana: So, 30 Maj 2020, 18:22:09 wysłana przez Gieferg »

Offline death_bird

Odp: Utracone Komiksy
« Odpowiedź #14 dnia: So, 30 Maj 2020, 20:20:18 »
Ja akurat nie chowam w zanadrzu żadnych traumatycznych historii - nie poniosłem jakichś znaczących strat. Z biegiem czasu "ubyło" mi trochę Semiców, ale nie są to jakieś porażające liczby. Do tego po kilka miękkich Thorgali czy Asterixów; pojedyncze albumy różnych wydawców, ale te udałoby się pewnie policzyć na palcach dwóch dłoni. "Strat" takich wynalazków jak "Alf", "Goliat" czy "Kaczor Donald" nawet bym nie liczył - przestały mnie interesować i tyle.
I tak teraz szczerze pisząc żywcem nie pamiętam co się z tym wszystkim stało. Czy ktoś nie oddał, czy ktoś dostał w prezencie, posiałem w czasie przeprowadzki a może zwyczajnie (jakkolwiek to nie zabrzmi) wyrzuciłem w okresie w którym uznałem, że skończyłem z komiksami.
W efekcie jeżeli jakoś intensywnie o tym nie myślę to specjalnie tych strat nie żałuję (może jedynie kilku semicowych Batmanów czy Punisherów z okolic 91-ego) - jakbym się uparł to wszystko jest do odrobienia via Alledrogo (i tak zresztą swego czasu zrobiłem choćby w przypadku "Hugo"). Ale biorąc pod uwagę, że do tej pory nie zebrało mi się na odzyskiwanie tych braków to widać serce po nich nie boli.
Rdzeń semicowej kolekcji mam do tej pory i to mi wystarczy.

P.S. Jeden z numerów Batmana (7/91) spotkał nietypowy los: będąc w potrzebie w trakcie wykonywania kolażu na plastyce w podstawówce uchlastałem Nietoperza z okładki.  ::) Ale skądinąd akurat ten numer mam do dzisiaj.  ;D
« Ostatnia zmiana: So, 30 Maj 2020, 20:22:48 wysłana przez death_bird »
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."