Ochłonąłem, to napiszę o piątkowych zakupach.
Czekałem dłuższy czas na realizację zamówienia w Bonito... w końcu w rozmowie telefonicznej z bok okazuje się, że to przez jedną pozycję opóźniającą całość. Poprosiłem o jej wykreślenie z zamówienia, otrzymałem informację, że paczkę już mogę odebrać w punkcie. Na miejscu słyszę ''Mamy mały problem". Okazało się, że pani z punktu skasowała całe zamówienie, źle zrozumiawszy adnotację pani z BOKu, i już je odesłała do grodu maczet. "Może pan zamówić jeszcze raz?"
No nic, jest jeszcze jedno zamówienie [no..there is another"

] - przyszedł do mnie mejl z niedalekiego od bonito Antykwariatu Grochowskiego, że skompletowano zamówienie. Czekało sporo czasu, ale nic to- jak rozumiem, odnaleźli w antykwariacie poszukiwane przeze mnie zeszyty She-Hulk z lat 80-tych. Zasuwam na Kickiego w deszczu i wietrze, po to, żeby na miejscu dowiedzieć się, że mejl został wysłany przez pomyłkę...dla pewności upewniłem się, że skasowali resztę zamówienia i wróciłem wkur...zony do łez do domu.
Także ten. Niniejszy wpis miał nie tyle charakter ostrzegawczy, co autoterapeutyczny, ale dziękuję tym, co przeczytali.
A zamiast oczekiwanych "Piór" Wojnarowskiego czytam sobie "Neapol '44" Lewisa. Polecam wszystkim
