Autor Wątek: Róbmy dobrze  (Przeczytany 33602 razy)

pMk_91 (+ 1 Ukrytych) i 6 Gości przegląda ten wątek.

Offline LukCook

Odp: Róbmy dobrze
« Odpowiedź #210 dnia: Wt, 25 Czerwiec 2024, 12:59:12 »
Właściciel RD zamilkł tutaj i nie dał znać o niedawnym poszerzeniu oferty sklepu o pozycje z francuskiego wydawnictwa The Mansion Press (Shintaro Kago, Johnny Ryan, Dace Cooper i inni). Z przyjemnością więc wyręczam go w tym temacie, niech dobra wieść się niesie, niech słupki sprzedażowe idą w górę:

https://robmydobrze.pl/wydawnictwo/the-mansion-press/

Nie zamilkł  :)

Jaram się, że mogę to już napisać: Rozpoczynam współpracę z francuskim wydawnictwem The Mansion Press. ☄️☄️☄️ https://robmydobrze.pl/wydawnictwo/the-mansion-press/

















Offline Łazur

Odp: Róbmy dobrze
« Odpowiedź #211 dnia: Wt, 25 Czerwiec 2024, 13:08:43 »
O, to przepraszam, mój błąd!
All Comics Are Beautiful

Offline Róbmy Dobrze

Odp: Róbmy dobrze
« Odpowiedź #212 dnia: Cz, 04 Lipiec 2024, 13:29:17 »


Nigdy nie będzie „dobrego momentu”, żeby to napisać, ale to już niestety jest ten moment – Róbmy Dobrze upadło (w sensie jako sklep, bo jako blog i fanpejdż jeszcze wrócą). Od bardzo długiego czasu sklep tracił pieniądze. Nie chodzi nawet o to, że klientów nie było, bo byli, ale niestety na komiksach jest naprawdę maleńka marża, co w połączeniu z niedorzecznie wysokim ZUS-em, doprowadziło do klęski. Kiedy piszę te słowa, sklep ma kilkadziesiąt tysięcy złotych zadłużenia, które będę spłacał z prywatnej kieszeni jeszcze przez dobre dwa lata. Mam ostatnią prośbę w historii tego sklepu – pomóżcie mi, proszę, wyprzedać towar, który został mi na stanie (https://robmydobrze.pl/), co chociaż częściowo skróciłoby okres mojej męki. Z okazji wyprzedaży zmniejszyłem koszt wysyłki: przy zamówieniach powyżej 50 zł – 10 za wysyłkę, powyżej 200 zł – 5 zł, a powyżej 300 zł – darmowa.

Do wyprzedania mam:

Książki: https://robmydobrze.pl/kategoria-produktu/ksiazki/

Komiksy: https://robmydobrze.pl/kategoria-produktu/komiksy/

Mnóstwo pocztówek, na które zrobiłem 80% rabatu: https://robmydobrze.pl/kategoria-produktu/pocztowki/

Plakaty (na większość zrobiłem rabat 50%): https://robmydobrze.pl/kategoria-produktu/inne/plakaty/

Naklejki: https://robmydobrze.pl/kategoria-produktu/inne/naklejki/

Dwa ostatnie zapachy kadzidełek naturalnych (zarąbiste są, sam używam): https://robmydobrze.pl/producent/sattva/

Proszę tylko o odrobinę wyrozumiałości. Od trzech tygodni pracuję na pełny etat na magazynie i wszystkie sprawy sklepu ogarniam pomiędzy 10 godzinnymi zmianami na magazynie, także pojawiają się opóźnienia w komunikacji i w realizacji zamówień, których nie uniknę, bo ilość czasu, które mogę poświęcić na sklep drastycznie się skurczyła. Proszę się nie martwić: to co mogę, zrealizuję, a za to czego nie będę mógł zrealizować, zwrócę pieniądze. Potrzebuję tylko jeszcze trochę czasu, żeby się z tego wszystkiego odkopać.

Na koniec chciałem podziękować z głębi serca wszystkim tym, którzy u mnie kupowali; każdej pojedynczej osobie; chociaż oczywiście ślę szczególne podziękowanie tym, którzy wytrwali ze mną do samego końca. Jesteście wspaniali! Dziękuję!
Róbmy Dobrze to internetowy sklep z komiksami, fanpejdż na Fejsie i kanał na YouTube, na którym rozmawiam z twórcami i wydawcami komiksowymi.

Offline volker

Odp: Róbmy dobrze
« Odpowiedź #213 dnia: Cz, 04 Lipiec 2024, 13:49:04 »
Szkoda, życzę wytrwałości i powodzenia w wyjściu na prostą finansowo.

Offline bababatman

Odp: Róbmy dobrze
« Odpowiedź #214 dnia: Cz, 04 Lipiec 2024, 13:57:48 »
Szkoda, bardzo mi przykro. Kilka razy robiłem zakupy w twoim sklepie i zawsze byłem zadowolony. Konkurencja jest niestety ogromna. Powodzenia!

Offline amsterdream

Odp: Róbmy dobrze
« Odpowiedź #215 dnia: Cz, 04 Lipiec 2024, 15:24:34 »
Nigdy tam zakupów nie robiłem, ale życzę wszystkiego dobrego. Niestety przy obecnych kosztach (ZUS, podatek dochodowy, składka zdrowotna) małe działalności jednoosobowe nie mają szans się utrzymać.
Czas nas zmienił, chłopaki.

Offline Róbmy Dobrze

Odp: Róbmy dobrze
« Odpowiedź #216 dnia: So, 13 Lipiec 2024, 12:01:01 »


W ramach wyprzedaży mam pierwszy i drugi tom serii "W.E." za 5-6 zł: https://robmydobrze.pl/seria/w-e/
Proszę tylko pamiętać, że trwa zamknięcie sklepu. Wysyłka może trwać do kilku tygodni, chociaż postaram się szybciej.
Róbmy Dobrze to internetowy sklep z komiksami, fanpejdż na Fejsie i kanał na YouTube, na którym rozmawiam z twórcami i wydawcami komiksowymi.

Online Leyek

Odp: Róbmy dobrze
« Odpowiedź #217 dnia: Dzisiaj o 12:18:25 »
Nasz forumowy kolega zabawił się w pisarza :)



Cytuj
Po długich miesiącach marazmu, wyprzedaży prywatnych rzeczy i długotrwałym braku ognia w działaniach jednoosobowej działalności gospodarczej, czyli sklepie Róbmy Dobrze, stało się to, co było nieuniknione. W amerykański Dzień Niepodległości Michał Nowakowski, prowadzący RD, ogłosił upadek. Istniejący od 2021 roku przybytek miał całkiem solidny początek, ale im dłużej trwał jego żywot, tym więcej pojawiało się problemów, związanych nie tylko z zewnętrznymi czynnikami, jak wyższe podatki, niskie marże, sprawna konkurencja itp. To że małe biznesy mają w naszym kraju mocno pod górkę, to historia znana i raczej nikt nie będzie z tym dyskutował (szczególnie w ostatnich latach). Natomiast pomimo tych zewnętrznych trudności, sposób prowadzenia biznesu przez Michała dolewał oliwy do ognia i komplikował mu biznesową sytuację. Właśnie tym działaniom chciałbym głównie poświęcić ten wpis - trochę jako podsumowanie żywota tego interesującego pod wieloma względami komiksowego bytu, a trochę jako przestroga/nauka dla już istniejących (i w przyszłości powstających) biznesów, nastawionych na mniejszą lub większą sprzedaż komiksów. A przede wszystkim jako zupełnie inne spojrzenie na powody zamknięcia sklepu, niż te które podaje Nowakowski i które w ten sposób zwalniają go zupełnie z odpowiedzialności za plajtę.
Róbmy Dobrze, w porównaniu z innymi sklepami z komiksami, prowadzone było w nieco inny sposób. Polegał on na bardzo bliskim i w założeniu szczerym kontakcie z odbiorcami, w którym głównym bohaterem był jego założyciel, Michał Nowakowski. Na fanpeju można go było zobaczyć tańczącego, pakującego zamówienia, dzielącego się sukcesami i porażkami sklepu, jego zabawne/"zabawne" zdjęcia były dołączane do postów tak aby zwrócić uwagę obserwujących, często pisał o pozakomiksowych wydarzeniach ze swojego życia. Prezentowane okładki komiksów lub przykładowe strony z golizną, posiadały cenzurę polegającą na zasłonięciu jej grafiką z twarzą właściciela sklepu, w pewnym momencie dostępne były również naklejki z tą cenzurującą facjatą. Przez jakiś czas dając Michałowi napiwek (tak, tak...) można było dostać również jego instaksową fotkę... Doprawdy dziwne, że nie wyskakiwał klientom z lodówki. Przez ponad dwa lata prowadzony był kanał jutubowy w którym Nowakowski przepytywał twórców, wydawców i ludzi związanych z komiksem, bądź samodzielnie recenzował tytuły, opowiadał o tym co słychać w sklepie i u niego samego. Michała w biznesie było dużo, jawił się jako ktoś w rodzaju kolegi od komiksów, który potrafi doradzić, odradzić, ale głównie tym, którzy podobnie jak on z komiksem wcześniej nie mieli za dużo wspólnego - coś bardziej dla okazjonalnych (czy nawet casualowych) czytelników. Myślałeś "Róbmy Dobrze" i widziałeś twarz Michała. Przez cały czas funkcjonowania sklepu zajmował się on każdym aspektem działalności - prowadzeniem sklepu, zamówieniami, pakowaniem, promowaniem, YouTubem, popełnianiem błędów itp itd.
Początki RD były nader obiecujące. Po zakończeniu działalności Sklepiku Zinowego prowadzonego przez Kasię Kamieniarz (oddolnej inicjatywie pomagającej w zakupie niskonakładowych komiksów z niezalu), to właśnie ruszające do działania Róbmy Dobrze było namaszczone jako kontynuator tej idei (tylko już z nastawieniem na zysk). Dla twórców niezależnych pojawiło się nowe i przyjazne miejsce, gdzie mieli szanse umieścić swoje produkcje i trafić do szerokiego grona pozakomiksowej społeczności RD, którą Michał w latach 2013-2021 zebrał na swych wcześniejszych działaniach. Zaledwie kilka miesięcy po starcie, w Zeszytach Komiksowych poświęconych zinom (numer 32, październik 2021) pojawił się z nim wywiad. O swojej nowej działalności mówił m.in. tak: "Robię autorską selekcję komiksów, żeby klienci nie musieli scrollować przez kilka stron bylejakości.", "(...) chcę oferować zainteresowanym twórcom niezależnym odciążenie z dystrybucji ich komiksów, żeby mogli skupić się na tworzeniu" czy opowiadał o swojej niesamowitej aktywności w komunikacji z klientami. Brzmi pięknie.
Natomiast kolejne miesiące działalności i trudny rynek komiksowy zweryfikowały początkowe założenia. W ofercie sklepu pojawiali się kolejni rodzimi wydawcy, łącznie z Egmontem, za to coraz mniej było zinów i autorskich publikacji. Oferta ściśle wyselekcjonowanych tytułów ustąpiła miejsca większości pozycji jaką oferowali wydawcy (bądź hurtownie). Do komiksów dołączyły książki, podręczniki erpegowe, akcesoria malarskie czy... kadzidełka. A to i tak nie wszystko (będzie o tym w dalszej części tekstu)! Dość szybko ideały sierpnia poszły do szuflady. I nie jest to nawet jakiś przytyk do prowadzącego - założył sobie (początkowo) zacny biznesplan oparty na niezalu, ale realia pokazały, że trzeba iść szerzej z ofertą dla klientów. Dodatkowo wjechały takie karty-pułapki jak wyższe podatki, inflacja, ogólna drożyzna czy nawet dodatkowa konkurencja w postaci nowego sklepu Kultury Gniewu (której komiksy przez jakiś czas wydawały się koniem pociągowym RD) czy podobnego biznesu w postaci Strefy Komiksu z Bielska-Białej. Zapewnienia Michała o dobrym kontakcie z zainteresowanymi ofertą sklepu też zostały szybko zweryfikowane - w różnych miejscach zaczęły się pojawiać głosy, że klienci chcą się dowiedzieć np. jaki jest status złożonych zamówień, ale nie ptrzymują odpowiedzi (bądź kilka razy muszą się przypominać). Spiler alert: problemy z kontaktem ciągnęły się do samego końca RD.
Po pierwszym roku działalności coraz częściej przebijały się informacje od twórców i wydawców o momentami takiej sobie współpracy, kiepskim kontakcie (znowu) czy solidnych opóźnieniach w przelewach, które też trzeba było sobie wyprosić. O Róbmy Dobrze mówiło się sporo, ale niestety coraz mniej dobrze. Środowisko komiksowe ze znacznie większym dystansem zaczęło patrzeć na działania Michała, a dobra aura, którą początkowo rozpościerał nad sobą i sklepem, nikła pod ciężarem codziennej prozy życia jednoosobowej działalności gospodarczej, ale i nieporadności swoich poczynań.
Natomiast trzeba mu oddać, że były momenty, kiedy próbował zrobić coś ciekawego. Na duży plus trzeba zaliczyć chwilowe posiadanie w swojej ofercie tytułów, które w założeniu miały być dostępne tylko w RD. Mam tu na myśli artbook "Sprzężenie zwrotne" XULMa/Marcina Surmy, variant okładkowy "Malarza" Łukasza Godlewskiego czy "Postapoland" Bartosza Zaskórskiego. Jednak co z tego, kiedy po jakimś czasie każdy z tych tytułów pojawił się również w ofercie Gildii? Coś po drodze musiało pójść nie tak, ale to wiedzą tylko zainteresowani. Za najlepszą inicjatywą RD można uznać współpracę z małymi awangardowymi zagranicznymi wydawcami, takimi jak m.in. Hollow Press czy The Mansion Press, ale ciężko uznać ją za coś co byłoby koniem pociągowym Róbmy Dobrze. Bardziej był to dobry dodatek do oferty polskich komiksów, na których oparta była działalność sklepu.
Ostatnich kilkanaście miesięcy życia RD to jeden wielki marazm. Życie na jego fanpeju ograniczało się głównie do wrzucania okładek i przykładowych stron ze sklepowych nowości, przebąkiwania o kiepskiej sytuacji sklepu, a pod koniec do wyprzedaży swoich prywatnych kolekcji (książki, komiksy, inne) celem podreperowania budżetu. Dwa tygodnie temu (4 lipca 2024) ogłoszono wycofanie się z biznesu i wygaszanie sklepu. Jedynym konkretem jaki podano, to: "(...) niestety na komiksach jest naprawdę maleńka marża, co w połączeniu z niedorzecznie wysokim ZUS-em, doprowadziło do klęski".
Pod postem oczywiście pojawiły się wspierające i wyrażające oburzenie sytuacją małych przedsiębiorstw w Polsce komentarze, ale hola hola, nie dajmy się zwariować! Wiadomo, że z małymi biznesami jest ciężko, ale zrzucanie winy jedynie na czynniki zewnętrzne (w tym wypadku ZUS), to dość spore niedopowiedzenie i (raczej celowe) mijanie się z prawdą.
Spora ilość przewinień i zaniedbań, jakich dopuścił się Nowakowski miała ogromny wpływ na funkcjonowanie sklepu i doprowadziła do takiej a nie innej sytuacji. Ośmielę się stwierdzić, że miały one na to wpływ nawet większy niż demonizowany ZUS. Wypadałoby się mimo wszystko zatrzymać i przeanalizować co właściwie na przestrzeni tych kilku lat działalności się działo i nie przyjmować biernie narzuconej narracji jako pewnik.
I w końcu, po tych kilku zdecydowanie za długich (ale potrzebnych) akapitach, zapraszam na danie główne. Obserwowałem ten sklep od samego początku, czasami komentowałem (dopóki nie zostałem zbanowany), słyszałem wiele historii i anegdot jak wyglądała współpraca (bądź jej nieporadne próby) na linii sklep-wydawca, sklep-twórca czy sklep-klient. Przyszła w końcu pora żeby się pomądrzyć.
Panie i Panowie, zapraszam na SIEDEM GRZECHÓW GŁÓWNYCH SKLEPU RÓBMY DOBRZE!
🔴 PYCHA
Wspomniany wyżej dobry początek działania sklepu dał sporo paliwa i pewności siebie, a możliwe też, że uśpił czujność prowadzącego, który uznał, że to co dobre będzie trwać wiecznie. Początkujący przedsiębiorca otwarcie mówił, że własny biznes to dla niego nowość, więc dość osobliwe było jego przekonanie o właściwym prowadzeniu sklepu i znawstwie w temacie, które dawało się odczuć, kiedy dostawał porady, podpowiedzi czy uwagi do swych działań (nie tylko od zwykłych czytelników, ale i bardziej doświadczonych życiem komentujących). Wyrażana w komentarzach pod postami krytyka, nawet konstruktywna, nie była mile widziana i często znikała z fejsbuka za sprawą Ojca Prowadzącego, aby nie burzyć wizerunku fajnego i przyjaznego Michała/Róbmy Dobrze. Utrzymanie pozytywnej wizji samego siebie i swojego kramiku było chyba jednym z głównych celów w biznesplanie Nowakowskiego.
Pod pychę podciągam też ślepe przekonanie, że uzbieranych w przedsklepowej erze ponad 30 000 obserwujących (lata 2013-2021), to społeczność (często pozakomiksowa), której nie można lekceważyć. Tak przynajmniej lubił przedstawiać sytuację Nowakowski: "(...) to są zasięgi, których nie posiada żadne polskie wydawnictwo komiksowe, nawet kultura gniewu". Ach te mityczne zasięgi w komiksowie... Czy to na dłuższą metę przełożyło się sukces sklepu? Czy przyciągnięci z zupełnie innych powodów fejsbukowicze tak wiernie podchodzili do marki RD, że w ciemno wskoczyli w jego nowy biznes? A przede wszystkim - czy początkujący biznesmen potrafił sam wykorzystać ten atut i trafić do zebranej publiki ze swoim nowym pomysłem na życie? Patrząc na finał przygody z handlem, można wysnuć wniosek że niekoniecznie. Na pewno ta podobna do liczby mieszkańców Cieszyna masa mogła być przydatna przy wszelkich (i częstych) apelach o pomoc, ale na dłuższą metę nie była siłą, której portfele miesiąc w miesiąc zapewniałyby dobry byt. Wbrew temu co pewnie oczekiwał sprzedawca.
🔴 CHCIWOŚĆ
Kwestia, która z biegiem czasu mocno zaważyła na dobrej opinii RD, czyli "dej zamówienie, bo kiepsko w sklepie". Kiedyś popularne było pojęcie "marketingu szeptanego", natomiast Róbmy Dobrze wyspecjalizowało się w "marketingu żebranym" i tę formę przyciągnięcia klientów można dorzucić do pomysłów na biznes Michała (tyle że z gatunku tych mało chlubnych). Kiedy sklep bywał na zakręcie, ten wprost prosił o składanie zamówień, żeby mieć na VAT, spłatę zaległości, na życie i tak dalej. Kiedy zbliżały się jego urodziny, to obserwujący mogli się dowiedzieć, że to właśnie jakiś komiksowy zakup w RD byłby najlepszym prezentem. W skrócie - kiedy pojawiały się problemy lub okazja, to najprostszym rozwiązaniem (acz krótkoterminowym), było odwołanie się do współczucia i proszenie o wsparcie. I to działało. Za pierwszym czy drugim razem można było na to przymknąć oko, przy każdym następnym żebropoście pojawiało się coraz więcej wątpliwości i komentarzy (niekoniecznie pod samymi postami, często w innych miejsach sieci), że zakrawa to na parodię biznesu. Budowanie modelu biznesowego (świadomie lub nie) na wzbudzaniu współczucia u klientów, to kiepska zagrywka i jasny znak, że właściciel nie ma inne pomysłu ani strategii na długofalowe prowadzenie takiego przybytku. A gdy wychodziły od niego informacje sugerujące, że jest tak źle, że biznes może upaść, to można było już mówić o formie manipulacji. Fantazja prowadzącego pokazała jednak, że nawet przy okazji ogłoszenia o upadku sklepu można zagrać tą kartą raz jeszcze (ale o tym później).
🔴 NIECZYSTOŚĆ
A raczej nieczyste zagrywki ze strony sklepu. O kasowaniu niewygodnych komentarzy czy nawet całych postów pod którymi wywiązywała się dyskusja pisałem przy okazji pychy. W wielu przypadkach nie chodziło nawet o jakieś wielce kontrowersyjne treści, a dopytywanie o status zamówienia, dostawy czy braki w ofercie. To co w jakiś sposób mogło podważać, że Róbmy Dobrze, to fajne i bezproblemowe miejsce, często lądowało w wielkim internetowym koszu. Czytając tłumaczenia, żale i opowieści dziwnej treści z życia sklepu, można było odnieść wrażenie, że wszystko sprzeciwia się w poprawnym (czy. łatwym) prowadzeniu biznesu - raz zamówień jest zbyt mało i jest to problem, za chwilę jest za dużo i to też problem (bo paraliżuje pracę sklepu). Za dwie chwile jest znowu źle i trzeba składać zamówienia, żeby tylko pomóc w rentowności sklepu. Do tego widmo wiszącej nad wszystkim uprzywilejowanej konkurencji, podatki, opóźniające się dostawy, nieterminowi kurierzy, klienci, którzy ciągle czegoś chcą i wydawcy, którzy dopytują o przelewy. Kto by pomyślał, że zabawa w sprzedaż komiksów, może nieść ze sobą tyle problemów?
Zastanawiające były również odwieczne problemy z kontaktem, na które prowadzący RD zawsze miał odpowiedź - a to mejl wpadł do nie tego folderu, a to w ogóle nigdzie nie wpadł, a to za dużo pracy, żeby odpowiadać, a to jeszcze coś innego. Przy czym info o tego typu kłopotach pojawiało się i od twórców i klientów i wydawców. Nie prowadziłem tego typu biznesu, ale podejrzewam, że jeśli dostawałbym z wielu źródeł podobny komunikat o problemach, to starałbym się im zaradzić (np. sprawdzając regularnie wszystkie foldery jakie mam na poczcie, co i tak robię nie prowadząc firmy), spróbować coś zrobić aby więcej tego typu komunikatów nie pojawiało się w przestrzeni publicznej. A widząc, że do dzisiaj klienci zgłaszają uwagi do form komunikacji wnioskuję, że nic specjalnego się w tej materii nie zadziało.
Michał pisząc o trudnej sytuacji sklepu powoływał się czasem na wyliczenia, które nie miały sensu i stawiały pod dużym znakiem zapytania jego jakiekolwiek pojęcie o finansach i tym jaki ma/może mieć z tego zarobek. W maju 2022 pisał o nadchodzących w jego sklepie zmianach w stawce VAT przez co w jego obliczeniach "(...) na zamówieniu za 1000 zł zarobię około 10zł; z czego jeszcze trzeba będzie opłacić ZUS, serwer, wtyczki do platformy sklepowej". Czyli ile miało by mu zostać z tego tysiaka? 1zł? Przecież to jest absurdalnie niedorzeczne na każdym poziomie! Spacyfikowany za swoją koszmarną niewiedzę usunął wpis (jakże by inaczej) i podobno z większą pokorą podchodził do wyliczeń i porad w temacie prowadzenia firmy, które serwowały mu osoby w kryzysie współczucia niewiedzy. A wiecie jakie rozwiązanie widział Nowakowski na poprawę sytuacji sklepu? A taką: "(...) docieram do momentu, kiedy nawet mój ultra-niedo-kurwa-rzeczny-optymizm może nie wystarczyć. No chyba, że wzrośnie ilość zamówień; tylko wtedy wszystko mogłoby się wyrównać." Okej, ale jak ma ona wzrosnąć? Kto powinien o to zabiegać i czynić starania aby słupki sprzedaży szły do góry? Bo odczytuję to jako przerzucanie całej odpowiedzialności na klientów, którzy tych zamówień robią dużo za mało, podczas gdy głowa, szyja i serce tego przedsięwzięcia robi wszystko na tip top, bez żadnych błędów. Paradne.
Kiepskim pomysłem było również zaleganie ze spłatą faktur, przy jednoczesnym wrzucaniu na profil sklepu (po co?) nowych prywatnych zakupów w postaci gier czy kamerki do lajwów. Z podobnych tematów kolejna czerwona kartka należy się Michałowi za obiecywanie spłaty zaległości, a po kolejnym upominaniu się o nie, informowanie zainteresowanych, że niestety ale kasy już nie ma bo musiała pójść na pilniejsze jego zdaniem zobowiązania. Niezły plaskacz w twarz, co? Pan życia i śmierci... Ale na to pewnie też jest jakieś dobre wytłumaczenie.
🔴 ZAZDROŚĆ
Michał dość często uderzał w stronę konkurencji, która ograniczała się w zasadzie do jednej złej i zjadającej mniejsze księgarnie firmy - Gildii! Ta krwiożerca mega korporacja spędzała mu sen z powiek i jak na złość miała lepszą sprzedaż, więcej tytułów, wyższe rabaty, szybsze dostawy, przychylność wydawców i tyle osób do pracy, że skromny sklepikarz spod Łodzi miał kogo obwiniać o swoje niepowodzenia. Tyle tylko, że dziwnego jest w takiej sytuacji? To tak jak by zupełnie nowy osiedlowy sklepik chciał stawać w szranki z potężnym dyskontem dwie ulice dalej, mając kompletnie inne zaplecze, finanse, klientów i tak dalej. Albo młodziutkie wydawnictwo komiksowe pomstowało na Egmont, że zabiera mu klientów i ma lepsze ceny w drukarniach... Inna sprawa, że przedstawiane wyobrażenie młodego przedsiębiorcy o "korpo-konkurencji" odbiegało znacznie od rzeczywistości - Gildia nie jest wielką korporacją, tylko sklepem w którym pracuje kilka (!) osób, ale za to podchodzi do swych działań rzetelnie i z poszanowaniem wspomnianych kilkukrotnie już twórców i wydawców. Oczywiście - wieloletnie doświadczenie na rynku i kontakty w środowisku są ogromną przewagą, ale na to Gildia pracowała latami, nie wzięło się to samo po kilku tygodniach działalności i jednym lepszym okresie sprzedażowym. Natomiast Nowakowski uwielbiał wskazywać ją jako powód swoich problemów, co budziło śmieszność i politowanie. Doszło nawet do tego, że wprowadzając opcję napiwków (dej, dej, dej...) najwyższy próg opisany był jako "J*bać korpo, niech żyją niszowe sklepy (+30,00 zł)". No i co, oktagon zweryfikował - korpo ma się dobrze, a nie żyje niszowy sklep. I po co było tak kozaczyć?
🔴 NIEUMIARKOWANIE W JEDZENIU I PICIU
Na początku miały być ziny komiksowe, później dołączyła do nich standardowa komiksowa oferta, a kiedy tego było mało Róbmy Dobrze poszerzyło swoją ofertę o książki, gry planszowe, podręczniki RPG, artykuły rysownicze i malarskie, kadzidła oraz... batony energetyczne. Jak na jednoosobową działalność gospodarczą zrobiło się tego dużo (za dużo), a sklep zaczynał wyglądać jak targowisko, które z każdą kategorią produktów traciło swój charakter. Czy wobec takiego nagromadzenia powinno dziwić, że interes zaczął rozchodzić się na boki? Niezdecydowanie Nowakowskiego w temacie tego jak ma wyglądać biznes, widać było również w jego równoległych pomysłach na samego siebie (które były szeroko przedstawiane na stronie sklepu) - raz był aspirującym komiksiarzem tworzącym autobio, raz twórcą gier paragrafowych, mistrzem gry, a kilka miesięcy temu (wraz z wprowadzeniem artykułów artystycznych do sklepu) stał się akwarelistą, który po kilku dniach od pierwszego maźnięcia pędzlem wrzucał malunki do sklepu (część z nich znalazła nabywców). Mając tyle pomysłów na prowadzony biznes (a może właśnie był to bardziej przejaw braku pomysłu?) i samego siebie, ciężko spodziewać się, żeby znajdować czas również na codzienną pracę, promocję sklepu, zdobywanie nowych klientów, sprawne odpisywanie na mejle czy inne tego typu obowiązki. Michał chciał "wszystko wszędzie naraz" zapominając o mądrościach typu "gdzie biznesów sześć tam nie ma co jeść" czy "lepszy komiks w garści, niż kadzidło na dachu". Szanuję fantazję bycia jednoosobowym Empikiem lub konkurencją dla Mango Gdynia, ale wypadałoby jednak mierzyć siły na zamiary (i zasoby, np. ludzkie).
🔴 GNIEW
Szósty z grzechów głównych w mojej ocenie jest najpoważniejszym przewinieniem jakiego dopuścił się prowadzący RD, wzbudzając gniew i u twórców i wydawców. Wspominałem na początku, że w pierwszych miesiącach działalności Michał miał spory kredyt zaufania w środowisku i sporą sympatię, ale działało to tylko do momentu, kiedy biznes robił dobrze i sobie i innym. Po mniej więcej roku zaczęły się pojawiać pierwsze sygnały, że coś nie gra, i oczywiście - suprajz suprajz - chodziło o finanse. Obiecane przelewy nie przychodziły na czas, upominanie się niewiele dawało, towar był sprzedany, a faktury przez długi czas pozostawały nieopłacone (chyba że została zagrana karta przedsądowego wezwania do zapłaty). Finał był taki, że część wydawców zerwała współpracę ze sklepem, a ten chcąc mieć ich komiksy w ofercie musiał kontaktować się z hurtowniami, gdzie ceny były już inne. Ale okej, wydawcy sobie poradzą, to w końcu tylko jeden niewielki podmiot. Natomiast nie do pomyślenia jest, żeby sklep, o którym Nowakowski mówił w wywiadzie dla Zeszytów Komiksowych, że ma odciążyć niezależnych twórców od kwestii dystrybucji (tak żeby mogli się skupić na tworzeniu), zapominał w tym równaniu o odciążeniu ich również od bujania się z rozliczeniami. Chociaż może była to szachowa zagrywka Michała zgodna z pramądrością "artysta głodny, to artysta płodny"? Zbawca sceny niezależnej jednym prostym posunięciem na szachownicy stracił mnóstwo sympatii nawet wśród tych twórców, którzy nie mieli u niego swoich pozycji, ale po takich akcjach i ostrzeżeniach środowiska, nie decydowali się na współpracę. Zresztą prowadzony przez długi czas sposób rozliczeń, polegający na braniu komiksów w komis, nie był specjalnie korzystny dla artystów. Oddawali towar, za który dopiero po jakimś czasie dostawali hajs. W takim układzie to sklep jest na wygranej pozycji - ma komiksy, za które rozlicza się dopiero po określonym czasie (jeśli coś zejdzie). Więc w teorii nie musi się nawet starać, żeby go sprzedać, nie musi go specjalnie promować - jak znajdzie klienta, to dobrze, jak nie znajdzie, to też dobrze. A twórca niech się buja i szuka innych sposobów na sprzedanie swojej twórczości. Tak się po prostu nie robi. W tym biznesie nie ma dobrej kasy, jeśli jesteś twórcą. A jak jeszcze musisz się dopraszać, dopominać o swoje, czekać na łaskawe odpowiedzi, to zakrawa to o masochizm. Nowakowski nie rozumiejąc tych podstawowych zasad chciał zostać Sprzedawcą Roku. I się wywrócił. I dobrze.
🔴 LENISTWO
Kiedy skończył się miesiąc miodowy, a zaczęła się proza życia i normalne funkcjonowanie, to jednoosobowa działalność gospodacza z każdym tygodniem jakby lekko przygasała. Szczególnie było to widoczne od początku 2023 roku. Do tamtego momentu Michał miał na swoim koncie (odmieniłem to już chyba przez wszystkie przypadki) dobry początek, bardzo udany pierwszy okres świąteczny, a w 2022 lekki spadek formy, ale za to z obecnością stoiska RD na łódzkim MFKiG, które uznał za sukces. Późniejszy czas to raczej niemrawe szukanie pomysłu na sklep i jego obecność w komiksowym grajdole. Im dłużej sklep działał, tym wyraźniej było widać, że Michał nie ma żadnej strategii, marketingowej wiedzy i zmysłu do jego prowadzenia (pomimo pomysłów podsuwanych w komentarzach przez obserwujących).
Przede wszystkim zabrakło stoiska na kolejnej edycji największej komiksowej imprezy w Polsce, co było tłumaczone brakiem kasy. Tyle tylko, że inwestycja w nie, to nie tylko kwestia sprzedaży i zwrotu kosztów, ale też obecności na imprezie (bliskiej odległościowo od siedziby firmy), szansa zdobycia nowych klientów i jakaś tam promocja. Na MFKę przyjeżdżają ludzie, którzy MAJĄ kasę i CHCĄ ją wydać właśnie na komiksy. Posiadając więc w ofercie produkty, których nie ma na innym stoisku (Hollow Press i inne zagraniczne wydawnictwa z oferty RD) dzierżysz w dłoni co najmniej dwa asy. Mając stoisko w Łodzi jesteś na dwudniowym centrum wydarzeń komiksowych, dorzucasz do tego obecność zaprzyjaźnionch autorów (tych, których jeszcze nie zirytowałeś swoimi działaniami oczywiście) i nie musisz się martwić, że gdzieś w Polsce jest wielki festiwal, przez co masz mniejszy utarg w sklepie internetowym, którym przez ten czas mało kto się interesuje. Dodatkowo nie musisz użerać się z wysyłkami i zajmować głowy kontaktem z kupującymi. Same profity i same oczywistości.
Ale załóżmy, że okej, z jakiegoś powodu tego stoiska nie masz. Marketingowo wypadałoby by wtedy zrobić coś, żeby jednak ten potencjalny klient miał zagwozdkę czy aby części dukatów nie przelać na twój biznes, nieobecny na targach. Może jakaś promocja? Może lepszy rabat? Może darmowa wysyłka albo jeszcze inne? Nie jest to nic odkrywczego, bardzo często inne sklepy (w tym ta cholerna korpo-konkurencja - jak oni wpadają na takie pomysły?!) na czas dużych imprez robią dodatkowe upusty, aby mimo wszystko mieć jakis ruch w biznesie. Zresztą nie dotyczy to tylko komiksowych imprez ale też innych trudnych sprzedażowo momentów, jak np. okres pomiędzy świętami a Sylwestrem, mało kto myśli o kolejnych zakupach. A sklepy z czegoś żyć muszą. U Michała ze świecą było szukać takiego marketingowego drygu i sposobów, aby zrobić coś ekstra i zwrócić uwagę na oferowane produkty.
Zamiast próbować ściągnąć do siebie nowych klientów, Nowakowski chwalił się udoskoleniami sklepu w postaci np. czytelniejszych opisów produktów. No fajnie, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek zdecydował się na zakup dzięki takim oto niesamowitym usprawnieniom. Nie tędy droga do serc i portfeli klientów.
Lecimy dalej - osoba Michała jednych mogła przyciągać, innych mogła irytować. Ale był on twarzą tego biznesu, kimś w rodzaju przyjaznego sprzedawcy z sąsiedztwa, wprowadzającego element życia do przybytku z komiksami. Im mniej go było (posty, lajwy i inne) tym sklep tracił kolejny punkt, który wyróżniał jego biznes spośród innych. Serce Róbmy Dobrze biło coraz słabiej, na fanpeju królowały bezduszne posty z kolejnymi nowościami w ofercie. Można było odnieść wrażenie, że sklep został zostawiony sam sobie, powoli dogorywał i nie było większych nadziei na jego reanimację i powrót do początkowej formy. Duża szkoda, że zrezygnowano z jutubowych wywiadów z komiksiarzami - może nie przekładało się to na skoki sprzedażowe, ale pokazywało, że RD może być czymś więcej niż sklepem. Że coś może środowisku komiksowemu dać i je aktywnie współtworzyć.
⚰️⚰️⚰️
Tyle z wyliczanki. Napisałem tych kilkanaście tysięcy znaków i nawet trochę zrobiło mi się przykro, że przygoda ze sprzedażą komiksów skończyła się dla Róbmy Dobrze w ten sposób. Co by nie mówić, to Nowakowski włożył w ten biznes dużo siebie, mnóstwo sił, cierpliwości i kasy, ale popełniał też mnóstwo (MNÓSTWO) błędów wynikających z niewiedzy, charakteru i paru innych jeszcze.
I z jednej strony szkoda, a z drugiej przyszedł moment, żeby pochylić się jeszcze nad sposobem zamknięcia przez niego biznesu i znowu się zirytować i załamać ręce nad formą łabędziego śpiewu RD. Trzy lata prowadzenia sklepu, a typ pokazuje, że z tej ciężkiej (chyba) lekcji życiowej nie wyciągnął żadnej nauki.
Czwartego lipca ogłosił, że zamyka sklep i że on sam od kilku tygodni jest w normalnej robocie na etat, przez co czas na domknięcie rozdziału pod tytułem RD jest ograniczony. Że "sklep nie wytrzymał niedorzecznie wysokiego ZUS-u i upadł", że kilkadziesiąt tysięcy długu, że będzie go spłacał długi czas i w dramatycznym tonie prosi aby pomóc mu skrócić okres jego męki (wykupując to, co zostało na stanie). Olaboga! Chwilę później zakłada jeszcze zbiórkę na wpłaty od życzliwych i jak pączek w maśle cieszy się, że kolejny raz jego biadolenie przynosi efekt. Nie wiem tylko czy taki jak zakładał, bo wpłat jest 48 (na łączną kwotę 4140 zł; stan na 18 lipca), co przy tej przeogromnej liczbie obserwujących, która miała być takim gamechangerem dla sklepu (przyjmijmy, że to około 35 000 - dokładna liczba jest ukryta) daje to 0,13% chętnych do bezinteresownego wsparcia. Coś słabiutko, Panie Kolego!
W komentarzach lament i współczucie. Pomiędzy nimi (w tym i w późniejszych postach) przebijają się jednak zapytania klientów o to, co ze złożonymi i opłaconymi nawet kilka miesięcy wcześniej zamówieniami, co do których nie ma od dłuższego czasu informacji. I pod tymi komentarzami brak odpowiedzi ze sklepu, a jeśli ta już się pojawia, to pełna buty, bo przecież niedoszły Diler Roku nie ma czasu, żeby teraz zajmować się każdym zamówieniem - ma wszak nowy etacik na głowie. A kontakt z nim jest utrudniony i tak, bo firmowy telefon jest w zasadzie wyłączony, a do tego klasycznie pojawiły się problemy ze sprawnym odpisywaniem na mejle. Wychodzi na to, że w postępowaniu Michała niewiele się zmieniło - nie rozliczył się z prehistorycznych zamówień, w międzyczasie zajęty był sprzedażą prywatnych rzeczy, obecnie wyprzedaje to co zostało na sklepie i informuje o tym, że wysyłka może nastąpić dopiero za kilka tygodni. Liczy się tylko jego komfort i wygoda. I diluj z tym, kliencie drogi, czekaj cierpliwie na swą kolej, bo panu sprzedawcy się już odwidziała taka robota, teraz jest już w zupełnie innym miejscu i tyle! Przeciez to jest parodia i brak szacunku dla ludzi, którzy już powierzyli swoje pieniądze. Zgaduję, że większość z nich z dobroci serca i tak poczeka chwilę dłużej na towar, ale mimo wszystko Nowakowskiemu powinno zależeć, żeby z jakąś godnością i honorem zamknąć ten biznes, a nie bujać się przez kolejnych kilkanaście tygodni, co chwila narażajac się na dopytywania o status wysyłki. Czy na prawdę nie ma nikogo wśród jego bliskich, kto użyczyłby mu swych rąk i czasu, żeby - zachowując jego nomenklaturę - ukrócić jego męki z zamknięciem biznesu?
Bo tak po prawdzie - co zwykłego klienta powinno obchodzić zaplecze tego całego biznesu, to czym zajmuje się teraz jego prowadzący i jak dużo ma czasu na sklepowe obowiązki? Rozumiem, że kiepska sytuacja wymaga podjęcia innej fuchy, ale może najpierw rozlicz się ze wszystkiego w poprzedniej robocie? To nie tak, że teraz wszyscy, którzy u ciebie coś kupili i zapłacili, muszą zrozumieć i zaakceptować patologiczną sytuację, w której palisz wrotki, zostawiasz swoje dziecko i zakładasz nową rodzinę. Dlaczego po raz kolejny trzeba wykazywać się wyrozumiałością dla nieporadności i pierdołowatości Nowakowskiego? Kompletnie niezrozumiała rzecz dla mnie. I po tym wszystkim zachodzę w głowę, czy biznes, który prowadził, był nastawiony na dobro klientów, czy bardziej chodziło o podbudowywanie ego i robienie dobrze samemu sobie? A później płacz, męka, dogorywanie i obwinianie wszystkich tylko nie samego siebie.
Żenada.
Zagadką dla mnie pozostaje też to, czy prowadzący rzeczywiście tak nie ogarniał biznesu i przez ogólną niewiedzę i nieogar doprowadził do upadku sklepu, czy jest kimś w rodzaju cwanej gapy i geniusza zbrodni, który wie jaką strunę poruszyć i co napisać, żeby osiągnąć swoje tymczasowe cele. Bo ilość zaniedbań i krzywych akcji była na tyle kosmiczna (czasami też komiczna), że odnosiłem wrażenie, że ten z jakiegoś powodu celowo sabotuje swój własny biznes.
Ośmielę się postawić diagnozę, że to nie ZUS był katem opisywanego biznesu, tylko Michał Nowakowski. Sklep Róbmy Dobrze mógłby mieć ręce i nogi, gdyby jego rola ograniczała się do bycia maskotką biznesu udzielającą się w ograniczonym stopniu na socialach sklepu (bez tych dziwnych teorii o złowrogiem świecie), prowadzącą sklepowy jutub i np. pakującą zamówienia. A ktoś inny (o innym charakterze, doświadczeniu i podejściu do pracy) powinien działać przy codziennym działaniu sklepu, dbaniu o dobry kontakt z klientami, wydawcami i twórcami, promocją czy rozliczeniami. Dużo tego wszystkiego nawet jak na działanie w duecie, a co dopiero w sytuacji, kiedy była to jednoosobowa działalność gospodarcza? Szkoda potencjału, bo ten jak najbardziej był. Wystarczyło spróbować prowadzić go z głową i działać na takich obszarach, które jest się w stanie samemu ogarnać i dorzucić do tego jakąś kompetentną osobę. Oraz słuchać bardziej doświadczonych.
Ale było zupełnie inaczej i dzięki temu miałem dobry powód do wielkiego i chwilowego kombeku na acabowy fanpej. I może nawet komuś zrobiłem tym dobrze. Więc jakieś plusy są.
Śpij słodko, aniołku. Ale przed snem miej jajcury, żeby z każdym z klientów, twórców i wydawców załatwić sprawy na tip top (i to przed Sylwestrem).
JEDNOOSOBOWA DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZA RÓBMY DOBRZE
🪦 2021-2024 🪦
🤡

https://www.facebook.com/acabnews24/posts/pfbid02pin268oeJuxK3fzYatq4n3gbtcrJPwqtSHNcciGZt9bEBmEKPwmxzhK8DgUfYMwjl

Offline Piterrini

Odp: Róbmy dobrze
« Odpowiedź #218 dnia: Dzisiaj o 12:38:31 »
Właśnie też przeczytałem i chciałem tu wrzucić...
Wiadomo że to znacznie głębsze, no i nie mnie oceniać (sam obecnie prawie komiksów nie kupuję, a jak kupowałem to albo z drugiej ręki albo promo -50% itp.), ale sama idea prowadzenia tego sklepu była... Była świetna, z perspektywy idealistycznej, co już dawniej pochwaliłem wskazując na obawę, która, jak teraz czytamy, ziściła się:
(...) ogólne podejście bardzo mi się podoba, przypomina to jak dawniej (przed powszechnym internetem) podchodziło się do handlu :P (...) zaczynając z takim podejściem fajnie jakby było ono utrzymywane, wiadomo plany jedno a "życie" drugie, po prostu byli/są ludzie co wspierają markę właśnie dzięki tym początkowym założeniom, jeśli one zaczną zanikać to i osoby dawniej wspierające odejdą.
Jw. nie mnie oceniać, a same powody różnych decyzji nie są mi znane, czy np. pozostając przy pierwotnym koncepcie efekt byłby identyczny, czy zmiany były konieczne (koszty) czy powodowane egoistycznymi pobudkami (jak sugeruje wyżej cytowany tekst na Facebooku), czy to zmiany doprowadziły do "upadku"...?
Nie wiem, pewnie nie ma prostej odpowiedzi. Tyle że zestawianie Róbmy Dobrze z Multiversum (co pojawia się w komentarzach tam gdzie ww. tekst jest linkowany) to przesada, działań i zachowań właściciela tego drugiego sklepu nie sposób opisać nie będąc lekarzem wiadomej specjalizacji, a mimo tego sklep w jakiejś formie cały czas działa z tego co się orientuję...