Autor Wątek: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej  (Przeczytany 13528 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline michał81

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #45 dnia: Śr, 11 Styczeń 2023, 14:25:07 »
Ja się spóźniłem na pakiet z wrysem w komiksie. Strasznie mało ich było, ale mam za to w pierwszym Exist. Na jakimś festiwalu będzie trzeba dorwać wrys do drugiej części. Wziąłem opcje z wydrukiem, ale kiedyś na emefce wyrwałem od niej świetny rysunek.

Offline Teli

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #46 dnia: Śr, 18 Styczeń 2023, 10:40:09 »
Z Nowym Rokiem wprowadzam nowe porządki w temacie.

Podobno nic tak nie motywuje do dotrzymania postanowień jak zewnętrzna kontrola. A że chciałem w tym roku zejść poniżej zakupowej 100 zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak uda mi się dotrzymać postanowienia to w nagrodę na koniec roku kupię sobie dodatkowy komiks :P 

Zaczynamy styczeń i niewielkie ilościowo zakupy, na szczęście "darmowe" bo za kary podarunkowe z niedawnych urodzin także styczniowy budżet nie ucierpiał :) Przy okazji jest to dalsze uzupełnianie braków z zeszłego roku :)



W styczniu już nic więcej nie przyjdzie więc mogę zamknąć ten miesiąc skromnym +7, czyli zostało do kupienia jeszcze maksimum 93 komiksy w tym roku... oj, czuję, że będzie ciężko.

Przy okazji wreszcie udało mi się ogarnąć moją skromną bibliotekę na tyle żeby wkleić mój azyl do czytania książek i komiksów w ciszy spokoju.







Sprawdza się nieźle i daje radę nawet jeśli o tej 23 podczas kolejnego akapitu/planszy ze zmęczenia zdarza mi się przysnąć. Nie jest to może tak imponujące pomieszczenie jak u niektórych, zwłaszcza że jak zauważył ostatni Szekak "możliwości mam o wile większe", ale to co jest w  zupełności mi wystarcza i póki co więcej mi nie trzeba. Zresztą, jeśli uda się zachować taktykę "100 -" miejsca powinno wystarczyć jeszcze na 3-4 lata. Potem będę się martwił i myślał o ewentualnej ekspansji... albo znów coś sprzedam żeby zwolnić miejsce :)

Offline Alfman

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #47 dnia: Śr, 18 Styczeń 2023, 21:30:02 »
...miejsca powinno wystarczyć jeszcze na 3-4 lata. Potem będę się martwił i myślał o ewentualnej ekspansji... albo znów coś sprzedam żeby zwolnić miejsce :)

Kumpel w pracy zawsze powtarza:
"Problemy rozwiązujemy wtedy, kiedy się pojawią, nie wcześniej."  :)

Klasa kącik. U mnie będzie podobnie.

Offline Teli

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #48 dnia: Nd, 26 Luty 2023, 21:18:58 »
No i luty minął.

Wbrew moim oczekiwaniom nie okazał się komiksowo nudny, bo mimo niewielkich ilości zakupionego dobra wynagrodził mi wyjazdem na Złote Kurczaki.
Zacznijmy od podsumowania bibliotecznego. Skromnie, można by rzec, że bardzo skromnie. Zwłaszcza że jedna z paczek to jeszcze zamówienie z grudnia, w którym znalazł się opóźniony Pajęczak. Trzy westerny, rewelacyjny akcyjniak i przeciętne SH (ale to raczej z kolekcjonerskiego obowiązku). Czyli na ten miesiąc doliczam +5 komiksów razem 12 sztuk. w tym roku. No skromnie…



Ale skromność poniekąd wynika z wyjazdu na Złote Kurczaki. Nie jestem zinowcem. Strefa z ostatniego MFKiG oraz ZK to jednak dla mnie miłe umilenie hobby które pokazuje, że komiks jest bogaty w wiele ciekawych nisz. Miło było zobaczyć tą radosną niezależną twórczość, popatrzeć na różne style i łyknąć troszkę tej festiwalowej atmosfery. Oraz oczywiście przybić piąteczkę Forumową Grupą Festiwalową.

Nie ukrywam, że głównym wabiem na moją skromną osobę była wizyta Marka Laszlo. Ma on przysłowiową “parę w łapie”, a jego styl i występy w Hellboyu mogą otworzyć przed nim drogę światowej kariery. Zobaczy się. Póki co Mark to skromny i troszkę wycofany facet, przynajmniej tak go odebrałem, typowy wschodzący artysta. Z ciekawością będę obserwował jego artystyczną drogę.

Bardzo ciekawą opcją były oficjalne złoto kurczakowe commissiony. Za to oficjalne wsparcie na starcie jak: cennik, dobry opis progów finansowych czy ułatwienie kontaktu z artystą należy się organizatorom wielki plus. Według mnie takie opcje powinny na stałe znaleźć się w ofercie festiwalowej zwłaszcza takich gigantów jak MFKiG czy KW. Aż dziw, że dopiero ekipa ZK ogarnęła temat tak ładnie, podczas gdy więksi od 2020 cierpią na wyraźną zadyszkę i brak innowacji. Przecież artysta chętniej przyjedzie na festiwal z teczką pełną wcześniej przygotowanych zamówień za które zgarnie dodatkowe euraski, a i fani będą zadowoleni. Osobiście wolę nie kupować przez miesiąc komiksowej pulpy skupiając się tylko na wybranych tytułach a zaoszczędzoną kasę przeznaczyć na porządnie wykonany oryginalny rysunek. Potem przyjechać na festiwal i odebrać go bez zbędnego stresu związanego z kolejkami czy czasem jaki artysta ma przy swoim stoliku.
Zresztą różnica w rysunkach Laszlo robionych w domowym zaciszu a tymi które wykonywał na festiwalu jest ogromna.
 
Z samym zamówieniem tłukłem się prawie tydzień, ale kiedy już się zdecydowałem kontakt mailowy z Markiem był samą przyjemnością. Zamówiłem najpierw jeden rysunek dla siebie, a po jakimś czasie drugi dla córy, która też takowe prace zbiera. W obu przypadkach wyszło piękne. Pominąłem najdroższą opcję. Format A3 jest cudny to co Mark miał w dużej teczce wymiatało, ale mam problemy z ekspozycją i cena nieco mnie przygniotła stwierdziłem że mogę mieć dwa dobre rysunki za nieco mniej i nie zawiodłem się. Może kiedyś jeszcze rozważę większe prace ale o tym później.

Dodatkową radochą przy rysunkach był dla mnie kanał Marka na Instagramie, gdzie ten wrzuca zdjęcia z etapów tworzenia swoich prac. Mogłem więc zerknąć zarówno na inspiracje jak i szkic czy etapy kładzenia tuszu. Dobra rzecz. W obu zamówieniach rzuciłem Markowi tylko temat pracy i nie narzucałem mu formy czy źródeł inspiracji.

Pierwsze zamówienie to A4 w pełnym tuszu przedstawiające Din Djaina i Grogu. Lubię Star Wars, a po zakupie prac Ingo na MFKiG (2 strona tematu) stwierdziłem, że to dobra droga na rozwój kolekcji rysunków. Może nie tak oryginalna jak “Smoki i Kaczki” ale mi odpowiada.
Wykonanie bohaterów serialu przez Marka wyszło super. Jest dynamizm, jest przestrzeń, faktura i siła kreski. Udana praca, na którą nie żal mi wydanej kasy.



Ciekawostką jest fakt, że Mark ewidentnie inspirował się tu jednym z plakatów do trzeciego sezonu “Mandalorianina”. Nie jest to jednak żadna zrzynka a porządny rozwój tematu.

Kolejny rysunek dla młodej to już niższa półka, ale również bardzo udana praca. Śmieję się, że młoda zaczyna kolekcjonować “Czarodziejów” jest już Strange od Ingo, a teraz dołączył do niego Gandalf. Okazało się że Mark to też wielki fan LOTR i chciałby stworzyć coś większego w tym świecie. Co ciekawe Mark nie inspirował się tu, jak się początkowo obawiałem, trylogią Petera Jacksona a animacją z 1978 r. Ten rysunek przypomniał mi jaki był to ciekawy i na tamte czasy udany pod względem artystycznym projekt. Dzięki temu Gandalf wygląda jak czarodziej wyrwany z Tolkiena. Jak zobaczyłem tą pracę to aż zacząłem żałować, że nie wyłuskałem tych 300 euro i nie zleciłem Markowi zilustrowania sceny na moście Khazad Dum. No nic co się odwlecze to nie uciecze. Jest młodym artystą i mam wrażenie, że jeszcze go w Polsce zobaczymy. A nawet jeśli a temat dalej by mnie tłukł zostaje jeszcze Internet.



Poza tym dostałem standardową czaszkę oraz małego Batmana w zinku który Mark dorzucił mi w gratisie do zakupionych rysunków. Komiksu festiwalowego nie wliczam do tych zamówionych, może i hipokryzja ale rzeczy kupowane specjalnie pod autografy traktuję jak inna gałąź kolekcji.







No i na dziś tyle jestem megazadowolony z tego lutego. Wszystko udało się zrealizować w 100%. Oby reszta roku była równie udana jak jego początek.

Czego sobie i wam życzę :)


Offline Boro

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #49 dnia: So, 04 Marzec 2023, 10:22:18 »
Oglądając jakiś czas temu instagram Marka, byłem przekonany, że Mandalorianin jest dla Ciebie :) Rewelacyjna praca!

Offline Teli

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #50 dnia: Pn, 27 Marzec 2023, 15:42:54 »
Marzec się kończy. I przyznaję, że na tle stycznia i lutego nawet zaszalałem kupując całe osiem tytułów.



A teraz będzie samoanaliza psychologiczna.

To zmniejszenie ilości zakupów w ostatnim czasie dało mi do myślenia i okazało się swoistym katharsis. Trzy miesiące swoistego komiksowego postu udowodniły mi, że rzeczywiście można wyhamować z tematem i wcale nie ma konieczności kupowania wszystkiego jak leci. Spokojne nadrabianie zaległości czytelniczych mniej stresuje, gdy kupka wstydu rośnie w wolniejszym tempie.

Dodatkowo nasiliła się wewnętrzna potrzeba odnalezienia odpowiedzi na pytanie: „Po co?”.

Skąd taka sytuacja? Otóż po ostatnim MFKiG dopadło mnie wrażenie dreptania w miejscu.

Nie idzie tu tyle o rzucenie hobby w cholerę. Problem filozoficzny oscyluje raczej wkoło kwestii sensu zapełniania półek i czy jest to celem samym w sobie? O ile kolekcjonowanie kolejnych cegiełek jest fajne to przestaje mi już sprawiać taką radochę co jeszcze kilka lat temu. Poza tym stwierdziłem, że nie chce mi się już brać udziału w wyścigu na zapełnianie meblościanki. Uprzedzając nie ma to związku z obecnym wzrostem cen, a raczej chęcią wykonania kolejnych ruchów w celu ewolucji hobby. I to w stronę tego rozwoju chce teraz przekierować główne środki.

W chwili obecnej mam na oku pewien projekt który jeśli wypali prawdopodobnie przedefiniuje moje podejście do tematu. To właśnie ten efekt emefki o którym wcześniej wspomniałem. A może po prostu odwala mi po czterdziestce? Komiksowy kryzys wieku średniego? (Do przemyślenia - ciekawy pomysł na temat) :D

Na jakiś czas to będzie ostatnia aktualizacja. Na kwiecień mam zamówione tylko trzy komiksy, a to ze względu na „komikspecowy” wariant Lainowy.

Większa wrzutka najprawdopodobniej dopiero w maju, kiedy, mam nadzieję, projekt zostanie zrealizowany. Tymczasem zamieściłem co jest.

Wynik na chwilę obecną: 20… nie jest źle. Choć rok temu pewnie bym się ze sobą nie zgodził.

Offline Teli

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #51 dnia: Cz, 04 Maj 2023, 11:53:33 »
Z powodu majówki wrzutka komiksów kwietniowych uległa opóźnieniu. Jak widać wychodzenie z nałogu idzie mi nawet nieźle, bo w ubiegłym miesiącu na półce znalazło się tylko 5 nowych komiksów. Poniekąd jest to spowodowane przerzuceniem na maj paczki z nowym Lainem, ale to już siła wyższa.

Szczególnie ucieszył mnie nowy Thorgal. Po raz pierwszy od kilku lat przeczytałem coś świetnego w tym uniwersum. Nie miałem wysokich oczekiwań a trafił mi się komiks, który miałem ochotę przeczytać ponownie zaraz po ukończeniu lektury. Co rzadko mi się zdarza. Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni ale mam nadzieję na więcej takich opowieści.

Poza tym nie ma się bardzo o czym rozpisywać ot spokojny miesiąc 😊



Wynik na chwilę obecną: 25

Offline Teli

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #52 dnia: Cz, 10 Sierpień 2023, 09:33:04 »
Wcale nie zapomniałem.

Po prostu na przełomie maja i czerwca pojechałem na wakacje. Potem sporo się działo, a że komiksów przybywało po troszeczku nie widziałem sensu wrzucania paczek po 3-4 tytuły. Zebrałem więc tu zestaw z ostatnich trzech miesięcy. Powiem wam, że ograniczenie ilościowe wychodzi mi coraz lepiej. Dziewiętnaście tomików to kiedyś w miesiąc brałem, a teraz cóż. Zastanawia mnie, ile w tym znaku czasów, a ile lekkiego zmęczenia tematem i bibliotecznych problemów logistycznych.

Jednak z większości zamówionych pozycji jestem zadowolony, większa selekcja skutkuje poniekąd bardziej przemyślanymi zakupami. O ile nic się nie odwali to cel poniżej 100 komiksów na etapie 44 egzemplarzy na początku sierpnia powinien zostać na luzie osiągnięty. Zwłaszcza że do festiwalu w Łodzi przyjdzie jeszcze tylko jedna paczka pod koniec tego miesiąca. Kolejne zakupy dopiero na festiwalu.

Czemu tak? No cóż… budżet komiksowy na najbliższe trzy/cztery miesiące został przeze mnie spektakularnie zdefraudowany! Co prawda nie na komiksy, ale na temat mocno komiksowy. Poskutkuje to dalszymi cięciami na nowe albumy jednak było warto. Ale o tym dopiero w następnej aktualizacji tematu.



Offline Alexandrus888

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #53 dnia: Cz, 10 Sierpień 2023, 09:38:12 »
Ta defraudacja brzmi... interesująco!już się nie mogę doczekać jej wyników.

Offline Teli

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #54 dnia: Cz, 17 Sierpień 2023, 14:19:01 »
No dobra czas odsłonić karty.

Jak niektórym wiadomo w zeszłym roku stuknął mi czwarty krzyżyk.

Czas refleksji i zadumy zwany też prześmiewczo kryzysem wieku średniego chyba zaczyna mnie dopadać. No cóż ponoć to powszechne. Stanąłem więc w prawdzie przed swoją biblioteką i popatrzyłem na półki. Sporo zebrałem przez te wszystkie lata. Marzenie dzieciaka biegającego do kiosku po zeszytowe Batmany od Semica czy szukającego w księgarni kolejnego Thorgala z Orbity zostało dawno temu spełnione w sumie więcej nie potrzebuję. Nowe albumy już tak rajcują. W zbieraniu albumów poniekąd doszedłem do ściany.

Więc co sobie zafundować jako lek na kryzys?

W moim przypadku radochę daje sztuka. Ale nie ta zamknięta w przedrukowanych albumach. Ta żywa. Szkice, rysunki, grafiki, obrazy nawet zdjęcia. Obiekty wykonane bezpośrednio przez artystę. To są rzeczy, które mnie cieszą.
A im bardziej trzeba się namęczyć, żeby je zdobyć tym cenniejsze.
Pewnie dlatego wbrew zdrowiu i uszczypliwościom rok w rok kwitnę nocami pod Areną. Dlatego suszę głowę o nowe obrazy żonie. Strzępię klawiaturę pisząc wiadomości do obcych ludzi. I inne takie drobnostki. Generalnie im więcej łażenia wkoło tematu tym lepiej.

No i właśnie w zeszłym roku na Arenie wpadł mi do głowy pewien pomysł, który od tego czasu skrzętnie choć powoli realizuję. Plan rozłożony na lata, bo finanse mam ograniczone. Idea, która łączy miłość do sztuki z pasją do „Gwiezdnych Wojen” które są moim alternatywnym światem od zawsze.
Czyli po ludzku rzecz ujmując wyspecjalizowana tematycznie kolekcja.

Na poprzednich stronach widzieliście już dwa dzieła Inga (swoją drogą świetnie się prezentują w kontekście wychodzącego na dniach nowego serialu) oraz pracę Marka Laszlo (a mam jeszcze pomysł na jedną grafikę w jego kresce). Teraz przyszedł czas na rzut na głęboką wodę, bo nie ma się co szczypać i jak defraudować budżet komiksowy to na „miliony”.

No i oto jest. Po pół roku czekania w kolejce za „Orłami Rzymu” i jest nowa perełka w kolekcji. Rzecz, która raduje moje serce. Akwarela w formacie A4:

Bo-Katan Kryze pędzla mistrza Enrica Mariniego.



Sam Enrico podszedł do pomysłu entuzjastycznie. Przyznał, że rysunek sprawił mu mnóstwo frajdy i było to odświerzające doświadczenie po ciągłych inkantacjach Skorpiona, Batmana, Harley, Caprice czy innych postaci znanych z jego dzieł. Temat mu siadł co widać po rysunku i kolorach.
Mnie też podoba się wyjątkowo, bo oddaje postać wyjątkowo trafnie w tej pozie i z typową dla niej zaciętą miną. Dla mnie 10/10 i perełka w kolekcji. Może i nie jest to „typowy” Marini, ale dla mnie idealny.
Kiedy zamawiałem planowałem odebrać to od niego na emefce, ale wyszło jak wyszło i musiałem zadowolić się przesyłką pocztową. Mam jednak nadzieję, że uda się za rok czy dwa odebrać kolejne zamówienie osobiście, bo rozstaliśmy się z Enrico w bardzo dobrej atmosferze z planami na dalszą współpracę.
 
Jeśli wszystko pójdzie dobrze i nie dopadnie mnie kolejny „kryzys” to z kolekcji „Star Wars” wspartej elementami ogólnej i wypożyczoną od córki kolekcją „Magiczną” zrobię z tego za kilka lat ładną wystawę.


A teraz pozostało już tylko czekać na zamówioną ramę.
A coś podobnej rangi wrzucę w temat najwcześniej za pół roku (choć nie wiadomo co przyniesie MFKiG) ;)

Offline death_bird

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #55 dnia: Cz, 17 Sierpień 2023, 15:28:20 »
Tzw. "Bomba!".  :o
Kiedyś miałem podobny pomysł i w zasadzie również w ramach tego kryzysu, ale u mnie wygrał S. McKwacz. Może za jakiś czas.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Alexandrus888

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #56 dnia: Cz, 17 Sierpień 2023, 18:53:29 »
Defraudację budżetu komiksowego na tak słuszny cel pozostaje tylko pochwalić.jestem bardzo ciekaw co jeszcze trafi na papier w ramach tej kolekcji :)

Offline Gazza

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #57 dnia: Śr, 30 Sierpień 2023, 10:56:09 »
Piękna grafika! Gratuluję okazu! Super.

Najbardziej urzekła mnie ta sentencja: "(...)z pasją do „Gwiezdnych Wojen” które są moim alternatywnym światem od zawsze." - high five!! :)

Offline Teli

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #58 dnia: Pn, 11 Wrzesień 2023, 19:03:44 »
Dzięki za dobre słowa.

Dalej uważam że było warto. Ba... w przyszłym roku planuję akcję powtórzyć :)

Jak widać  już wisi i nieco przerobiłem galerię. Teraz wszystkie ilustracje SW na jednej ścianie prezentują się dumniej. I dalej rozwojowo. Mam nadzieję że do końca roku jeszcze coś wpadnie.



Jednak nie obyło się bez strat w komiksach, gdyż żeby zyskać piękną akwarelę potrzebne były cięcia w zakupach. Dlatego wcześniejsze zamówienie w Gildii poszło do kasacji, a trochę dobra tam  było. Jednak mi nie żal. Wrzesień jak wspomniałem skromniejszy trochę Egmontu. SH dla resetu mózgu głupotkami bo mam teraz ciężki czas w robocie i przyda się coś prostego dla odpoczynku. "Ciemność" bo dotychczasowe komiksy Huberta bardzo mi sprasowały. Conan, bo Conan no i chciałem zamknąć serię od razu żeby się za mną nie ciągnęło. No i przyjechał zamówiony już szmat czasu temu kolejny omniak SW do kolekcji.

 Mimo wszystko do emefki jeszcze wpadnie jeszcze jedna paczka i mam nadzieję że uda się zdobyć wrysik na "Królu rozpustników". Zobaczymy czy dam radę wykrzesać z siebie jeszcze trochę samozaparcia i przestać pod Areną dwie noce ten jeden ostatni raz.... od przyszłego roku planuję już akcje jednonocne za dużo zdrowia mnie to kosztuje.



49... ostatni kwartał.... chyba dam radę :)
« Ostatnia zmiana: Pn, 11 Wrzesień 2023, 20:04:45 wysłana przez Teli »

Offline Teli

Odp: T.E.L.I. - Tomiszcza Eleganckiej Literatury Ilustrowanej
« Odpowiedź #59 dnia: Wt, 10 Październik 2023, 17:19:44 »
W tym roku relacja zaliczyła mały poślizg.

Zawsze wyrabiałem się w 24 godziny ale w tym roku MFKiG dało mi mocno w kość. Narzucone tempo, zmęczenie i nerwówa w kolejkonie dały w kość nie tylko mi. Nie chcę komentować pewnych rzeczy, które miały miejsce w kolejce i poza nią, gdyż z jednej strony nie chcę generalizować, a z drugiej rzucać nikami. Nie o to chodzi. Prawda leży pośrodku. Recept na uzdrowienie tego systemu jest kilka jednak ględzenie o nich na forum uważam za marnotrawstwo energii i rozpętywanie niepotrzebnej gównoburzy. Tylko organizatorzy mają moc ogarnięcia tego systemu, a i tak zawsze trafi się jakiś zgrzyt. Może gdy już to wszystko dobrze przegryzę to rozwinę myśl w temacie Festiwalu.
Tym niemniej chciałbym podziękować wszystkim w Kolejkonie za te kilkadziesiąt godzin, za to, że chciało wam się słuchać mojego ględzenia podczas odczytów i za sporo dobrej energii którą mimo wspomnianych zgrzytów udało mi się od was zaczerpnąć – mam nadzieję, że z wzajemnością.

W tym roku wrysów nie ma za wiele. Im jestem starszy tym mniej mi się chce biegać po wszystkich stoiskach i zgarniać wszystko jak leci. Wrysy biorę tylko od autorów, których komiksy przeczytam, przeczytałem i wywarły na mnie wrażenie lub których styl urzeka minie sam z siebie. Dzięki temu nie odbieram numerków/okazji innym fanom. Niech się cieszą. 
Jest to odpowiedź, dlaczego w moich zbiorach emefkowych nie ma ani Tanabe ani Barako. Komiksu japońskiego nie lubię, stylistyka do mnie nie przemawia. Od Baranko swego czasu się odbiłem… może kiedyś wrócę, ale jeszcze nie teraz.

Pierwszy dzień spędziłem dość delikatnie ograniczając go do wrysu Ronana Toulhoata na stoisku LiT, szybkich autografów od Rosińskiego na stoisku EC1, rundki z Thorgalowcami na scenie autografów i kilkunastu pogaduch z artystami i znajomymi przy stoiskach. Dość solidnie zwiedziłem też górny poziom targów… było dość przyjemnie. Drugiego dnia odbierałem wcześniej zamówione rzeczy, jeszcze raz spotkałem się z Ronanem na autografach, a potem bawiłem się w przewodnika po emefce pomagając ogarnąć ten system mojemu dobremu przyjacielowi oraz oprowadzając moje dzieciaki. Jeżdżenie z dziećmi na emefkę powinno być zabronione regulaminowo. Wydałem na nich więcej niż na komiksy. Młoda trochę smutna, bo Kasia Niemczyk opuściła Arenę przed jej przyjazdem, ale Ancia wreszcie spotkała się z Rosińskim. Niby mała rzecz, ale dla młodej bardzo ważna, bo nie wiadomo czy mistrzu jeszcze nas zaszczyci, a na spotkanie z Kasią będzie jeszcze czas. Wspaniale też bawiłem się jako wolontariusz podczas ustawiania kolejki na Rosińskiego, nigdy nie zaszkodzi pomóc :)
Po tym krótkim wprowadzeniu przyszedł czas na danie główne w postaci prezentacji zdobyczy. W tym roku podzieliłem je kategoriami. Zacznijmy od...

Printy z autografami

Jak (nie)powszechnie wiadomo czasem drukuję niekomercyjne prity i rozdaję w formie pamiątek ze spotkań, żeby każdy mógł sobie w pokoju spokojnie zawiesić. Jako że robię to nieodpłatnie i na użytek własny obdarowanego nie mam wyrzutów dotyczących praw autorskich a czasem zrobię też coś dla społeczeństwa. Ja też sobie korzystam, kiedy to podłapię na princie autograf czy to Rosińskiego czy innego nieodżałowanego Kima.

W sobotę wieczór Grzegorz Rosiński podpisywał się na stoisku EC1. Zgarnąłem więc dwa wydruki które Libertago dorzuciło dawno temu do pierwszego „ekskluzywnego” Thorgala i jeden swój print i stanąłem w kolejce. Artysta złożył podpis na wszystkich trzech oraz bonusowo na plakacie z wystawy i katalogu. Szczególnie ładnie wyszedł mu podpis na princie Kriss będzie pięknie wyglądał na ścianie obok tego sygnowanego w 2021 (kilka stron wcześniej).
Plakat oraz grafiki Libertago, zgodnie z obietnicą jaką złożyłem Rosińskiemu, będą do nabycia na aukcji w kolejnym finale WOŚP. Niech zrobią coś dobrego 😊







Wrysy:

Tu jak zwykle nierówno.

Emiliano Tanzillo potraktował mnie po szybkości, ale trochę w tym mojej winy, bo nie chciało mi się stać w kolejce i zostawiłem komiks na stoisku. Nie jestem też filigranową blondynką nawijającą w języku Dantego dla której z przyjemnością można tworzyć piętnastominutowy wrys. Nie zmienia to faktu, że Emiliano jest naprawdę przemiłym człowiekiem, z którym udało mi się odbyć świetną rozmowę, kiedy wpadłem na niego przypadkiem na korytarzu Areny. Szczególnie spodobało mu się, gdy uświadomiłem go, że ta ażurowa konstrukcja, na którą ma widok z hotelu w lokalnym żargonie nosi nazwę „Stajni jednorożców” – nazewnictwo wyraźnie go ucieszyło i podsumowaliśmy Łódź jako fantastyczne miasto.
Co do Emiliano jeszcze do niego wrócimy.



W relacji Midara pozwoliłem sobie na uszczypliwość tytułując Frédérica Vignauxa przydomkiem „Spieprzę Ci Thorgala” no cóż nikt nie spodziewał się takiej ołówkowej burzy. Wrysy są szybkie mocno uproszczone i gubiące się w chaosie kresek. Wjechanie na dwie strony można zrozumieć. Zdarzały mi się już wrysy atakujące stronę tytułową, ale zazwyczaj były one pięknie wkomponowane przez artystę współpracując z liternictwem i stając się niejako częścią strony. Mistrzostwem pod tym względem jest wrys Bouleta w pierwszym „Donżonie” który jest wkomponowany tak idealnie jakby był częścią całego nakładu komiksu… tutaj cóż rozczarowanie, ale ważne, że jest w kolekcji.



Jak przy Thorgalowcach jesteśmy to nie należy zapominać o gwieździe dnia pierwszego, czyli:

Robini Recht.
Miałem szczęście być na początku, kiedy Robin rysował najlepiej. Ten wrys wynagrodził mi ponad dwudziestogodzinne ślęczenie w kolejkonie oraz stan przedzawałowy, gdy zobaczyłem na telebimie pod sceną, że Recht podpisuje się pod… pieczątką. No cóż. Świetna zagrywka. Postawić pieczęć, podpisać się pod nią i dopiero zacząć rysować. Jeśli chodzi o wykończenie psychiczne pierwszego kolejkowicza Recht zrobił to po mistrzowsku. Pieczęć jest zresztą doskonała jakościowo, a znam się na tym dobrze, bo od ćwierć wieku mam zawodowo do czynienia z pieczątkami.
Nidhogg, mimo że występuje tylko na kilku planszach generuje niesamowity klimat w tym komiksie. Ogólnie uważam wielkiego żmija za jednego z najlepszych oportunistów w całej serii i usunięcie go z kart sagi w „Strażniczce Kluczy” mocno mnie zabolało, gdyż scenariusze z jego udziałem miałyby ogromny potencjał co pokazuje pierwszy tom "Sagi".
Dlatego jechałem na emefkę z cichą chęcią poproszenia Rechata o narysowanie Nidhogga. Moje zaskoczenie, że to Midar dostał tak śliczny wrys mieszało się z zazdrością. Dlatego gdy zszedł ze sceny podbiłem do niego z pytaniem czy ma coś przeciwko zdublowaniu pomysłu. Dowiedziałem się, że Recht stworzył mu Nidhogga sam z siebie i że nie ma problemu. Skoro tak poprosiłem o to samo i dostałem „Nidhogga młodszego o kilka minut”. Mega. Jest moc.



Grzegorz Rosiński nie był w tym roku w centrum moich zainteresowań. Po numerek stanąłem tylko dlatego że Anna prosiła mnie pół roku o możliwość spotkania z twórcą Thorgala. Córa przeczytała serię do 25 tomu i powoli przebija się dalej. Jako że jestem typowym „złym ojcem” stwierdziłem, że z moim doświadczeniem kolejkowym mogę ten jeden ostatni raz stanąć i poczekać. Mimo że wrys jest skromny, ma w sobie niewątpliwą lekkość i prostą ekspresję kreski. Młoda odebrała Rosińskiego z mieszanymi uczuciami, ucieszyła się ze spotkania, ale ze smutkiem stwierdziła, że „widać, że pan Rosiński jest już tym wszystkim bardzo zmęczony i ciężko mu się już rysuje”. Coś w tym jest. Cieszę się, że przestałem tę noc, bo mogła to być ostatnia szansa na spełnienie młodzieńczego marzenia. 



Najlepsze oczywiście zostawiam na koniec - Ronan Toulhoat.
Święta Jadwigo Andegaweńska jaką ten człowiek ma moc w dłoni. To co czarował na strefie i poza nią przekraczało wszelkie granice tej edycji festiwalu. Ronan okazał się przy okazji bardzo miłym i skromnym artystą, z którym można pogadać i o technice, i o filmach a nawet pośmiać się z głupotek. Więcej takich ludzi w europejskim komiksowie. W moim odczuciu Ronan ma wszelkie predyspozycje do tego, żeby za kilka lat być już światowej klasy artystą, który stanie w jednej linii obok największych nazwisk komiksowej Europy. Bardzo mu tego życzę i cieszę się z tych dwóch wrysów jak dzieciak z wizyty w fabryce czekolady. Piękne we wrysach Toulhoat było też, że nie były to pieczątki każdy z nich był inny, niepowtarzalny i zawierał coś z ulotnego przeznaczonego tylko dla otrzymującego rysograf.
W moim osobistym uczuciu rysowany przez niego Conan za każdym razem wychodził niesamowicie.
Dobrze, że Ronan był spokojnie dostępny poza strefą na stoisku LiT dzięki czemu większa ilość ludzi otrzymała te niesamowite wrysy 😊





Piszę tę relację w Wordzie i właśnie zapełniam czwartą stronnicę A4, jeśli czytasz to dalej wielki szacunek., gdyż oto dotarłeś do wisienki na torcie tej relacji z emefki:

Commission.

O tak… coś co zacząłem uprawiać stosunkowo niedawno. Artysta jest zazwyczaj biedny i miewa suchoty. Mało tego, żeby utrzymać się ze sprzedaży samych albumów trzeba mieć już wyrobione nazwisko i lata pracy za sobą. Dlaczego więc nie wesprzeć swoich ulubieńców i nie potrząsnąć sakiewką? Trzeba artystę zachęcić, dofinansować, niech tworzy więcej i się rozwija, a i ja mogę coś z tego mieć. Jedziemy.

Kasia Niemczyk.

Podobnie jak w przypadku Inga, jeśli na festiwalu pojawia się Kasia jest szansa, że i zjawię się tam ja. Ilość prac naszej rodzimej, marvelowskiej gwiazdy w mojej kolekcji przebija tylko wspomniany Ingo. I tym razem nie obyło się bez zamówienia. Tym razem dla córki. Może kojarzycie z poprzednich wpisów, ale młoda zbiera (choć w wolniejszym tempie) rysunki postaci związanych z magią. Tym razem padło na Scarlet Witch. Kasia przyjęła zamówienie z charakterystyczną dla siebie skromnością i uśmiechem, a że blanka zamówiłem sporo przed festiwalem przyjechała z pracą na zawansowanym etapie. Na samej emefce poszło tylko wykończenie. Jest ładnie, w stylu Kasi, spotkanie przebiegło w uroczej atmosferze, młoda zadowolona… czego chcieć więcej? Chwila… nie… na to jeszcze przyjdzie czas.




Emiliano Tanzillo

Disnejowska kreska Emiliano zachęciła mnie do kontaktu, z artystą którego twórczości wcześniej nie znałem. Trochę pogadaliśmy na Instagramie i nasz emefkowy Włoch stwierdził, że pobawi się nieco w Star Warsy. Wybór padł na Obi-Wana. Wyszło ciekawie i choć stylem nieco odbiega od reszty kolekcji jest w nim coś cudownego i innego. Chyba tak wyglądałyby Star Warsy, gdyby Disney przejął je kilka lat wcześniej 😊 Fajna praca, sporo szczególików i dynamizm robią świetną robotę. Anka ubłagała mnie, żeby Kenobai znalazł się na jej ścianie na co przystałem… na głównej brakuje już miejsca. Reasumując inne podejście do tematu i włoski akcent w kolekcji Star Wars.



Ronan Toulhoat

I oto jest.

Perła tej emefki.

Zdobycz nad zdobycze.

Potęga, Moc i rysunek, który sprawił, że na stoisku LiT mało nie zacząłem zbierać zębów z podłogi a moja kolekcja Star Wars zadrżała w posadach.

Nie sądziłem, że tak szybko trafi mi się praca, którą jestem w stanie z czystym sumieniem wywiesić obok Bo-Katan Mariniego. A tu proszę…
Do Ronana pisałem długo, bo nie do końca byłem przekonany. Podobały mi się jego prace na Insta, ale jakoś nie mogłem się zdobyć na decyzję. Wreszcie rzuciłem monetą i Moc pokierowała losem. Na trzy tygodnie przed imprezą zagaiłem do Ronana, odpisywał przez tydzień (chyba też nie był do końca przekonany) i początkowo myślałem, że mnie zlał. Jednak, gdy już złapaliśmy kontakt wszystko poszło nadzwyczaj sprawnie. Chyba jeszcze z żadnym artystą nie doszedłem do porozumienia tak szybko. Ronan przyjął zlecenie i zamilkł aż do dnia MFKiG.
Przy okazji wrysu na stoisku LiT zagaiłem, że ja to ja. Ronan uśmiechnął się pogrzebał w torbie i wyjął pracę, która ścięła mnie z nóg i dobrze, że już siedziałem, bo potrzebowałbym krzesła. Nie będę pisał nic więcej, bo praca broni się sama.
Ronan Toulhoat wielkim artystą jest i mam nadzieję, że jeszcze wiele o nim usłyszymy.



No i tyle…, ale jeśli ktoś myśli, że to już koniec jest w błędzie.
MFKiG 2023 jest zamknięte jednak nie mam w ręku jeszcze wszystkich kart. Trzy commissiony emefkowe są jeszcze w trakcie tworzenia i gdy tylko dotrą do mych rąk znajdą się w tym temacie.


Wyszła z tego niezła rozprawka 😊 Mam nadzieję, że galeria wam się podobała, a i co po niektórzy przeczytali tą moją grafomanię i bawili się przy niej choć w połowie dobrze jak mi się to pisało. Na szczęście improwizowane przemówienia wygłaszam krótsze niż piszę eseje, bo inaczej uśpiłbym w niedzielę cały kojekon.

Dobrej nocy gdziekolwiek jesteście i niech Moc będzie z Wami.