Autor Wątek: nori - kolekcja  (Przeczytany 63631 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #150 dnia: Wt, 03 Luty 2026, 17:01:35 »
Kurcze, ale mi uciekło! Czasem jest tak, że imgur wcina jakiś obrazek. Wprowadza to zamieszanie i czasem takie wcięcie mi umknie. Zazwyczaj pal licho, najwyżej mniej się będzie spamowac fotkami, ale tym razem wcięło coś, co jakbym nie dał, było by niewybaczalne! Na szczęście się odnalazło, dosłownie, 3 minuty roboty i jest!



Z gorącymi pozdrowieniami dla Rodriguesa! I oczywiście PabloWu! ;)

;)

A żeby nie było, jak spamować to spamować, parę fotek więcej. Magazyn jest tego wart!
















Z gorącymi pozdrowieniami dla wszystkich twórców!
« Ostatnia zmiana: Wt, 03 Luty 2026, 17:15:17 wysłana przez nori »

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #151 dnia: Pt, 06 Luty 2026, 17:25:04 »
Tak na szybko, czyli wydawca którego sposobu publikacji nie popieram, ale i tak kupuję. Co zrobić, tytuły takie fajne, bez sensu byłoby bojkotować. Pozostaje karmić fomo...
A, jak zwykle, wydanie przepiękne, tomiszcza Laina mają jakiś taki posmak w sobie czegoś specjalnego. Siet, może rzeczywiście to efekt upolowania czegoś, jakby nie było, w ograniczonej dostępności? Może to i dobra polityka?

E tam, filozofowanie trzeba odłożyć, szkoda czasu, lepiej zabrać się za czytanie!




















Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #152 dnia: So, 14 Luty 2026, 22:00:26 »
Dla fanów superhero na początku 2026 roku wreszcie doszło do zamknięcia dwóch niezwykle ważnych i udanych sag komiksowych. Żeby było sprawiedliwie, po jednej na dane uniwersum, choć liczby tomów wchodzących w daną sagę znacznie się różnią.

Superman, a dokładniej Śmierć Supermana, pierwszy tom ukazał się 2024, obecnie mamy komplecik liczący trzy tomy. Niestety, Egmont w tym przypadku miał masakryczne tempo wydawania, jeden tom rocznie to katorga, ale wreszcie jest całość! Każdy tom to około 600 stron, tomiszcza prezentują się przepięknie.



Do tego mamy fajne dodatki jak rozkładówki:



Pierwszy tom to sama Śmierć, wydarzenie które w momencie publikacji wstrząsnęło całym światem, i to dosłownie, nie tylko tym komiksowym. Nawet prasa niekomiksowa pisała co spotkało Supermana. Wtedy śmierci były mniej popularne, teraz to każdy superbohater ginie regularnie, i nie robi to już większego wrażenia.

Pierwszy tom kończy się zresztą odsłonięciem trumny, która okazuje się pusta...



Drugi tom to Rządy Supermanów, czyli czterech następców, którzy niby są lub kreują się na tego prawdziwego. Całość kończy się w tym tomie, trzeci to historie dodatkowe, idealnie uzupełniające całą sagę.

Nie zabrakło zwykłych rozkładówek na dwie strony, co ważne, poprawnie wydrukowanych, jak zaraz się okaże, u tego wydawcy to niestety nie jest normą. W tym przypadku by rozkładówka odpowiednio się prezentowała dano pustą czarną stronę ją poprzedzającą.











Sama Śmierć i Rządy pojawiły się lata temu na łamach miesięcznika wydawanego przez TM-Semic, oczywiście w znacznie okrojonej wersji, także sama forma wydawania pozostawiała wiele do życzenia.





Bezsprzecznie, było to wydarzenie!



Przykładowe porównania:



W nowym wydaniu warto zwrócić uwagę na ładnie wkomponowane tytuły rozdziałów czy choćby przetłumaczoną tablicę.





Choć, jak dla mnie, jest jeden minus w nowej edycji. Uproszczone wypełnianie dymków, z przesadnie wielkimi połaciami niewykorzystanego miejsca. Mniejsza czcionka i więcej miejsca to szybsza wklejka, ale przy czytaniu jednak nie prezentuje się to dobrze, no i bardziej męczy wzrok.

Całość z widoku na grzbiety. Przecudne tomiszcza!




Druga zakończona saga to Spider-man Straczyńskiego, wraz z dodatkami, czyli w sumie aż siedem grubaśny tomów, każdy liczący około 400 stron!

Oczywiście tutaj także swoje palce maczał TM-Semic, a raczej Fun Media, no i niestety skończyło się wtedy tylko na jednym zeszyciuku. Później także fragmenty opublikowano w linii Dobry Komiks czy w kolekcjach, jednak teraz wreszcie otrzymaliśmy komplet!



Główny run składa się z pięciu tomów:



Graficznie jest świetnie, początek rysuje John Romita Jr, za czasów gdy chciało mu się rysować, później pojawiają się inni rysownicy i także potrafią zachwycić.









W końcu wydarzenia zaczynają się przeplatać z inną serią, wydawca zadbał o rozpiskę jak czytać, choć absolutnie nie trzeba jej się zbyt mocno trzymać.



I najważniejsze, wydał także te tomy, dwa grubaśne, plus tomik dodatkowy czyli errata.





Właśnie errata. W drugim tomie okazało się, że ktoś olał rozkładówki i zostały blednie wydrukowane, czyli na jednej kartce - dokładnie - z dwóch jej stron - co nie ma sensu. Może nie tragedia, ale zrobiła się afera, wydawca wycofał nakład ze sprzedaży, obecnie tom ponownie powrócił na rynek, nie jednak w formie nowego wydania, szkoda by było mielić to pierwsze, a uzupełniony o errate, czyli dodatkowy cieniutki zeszycik w twardej oprawie (!), zawierający w sumie pięć poprawnie wydrukowanych rozkładówek. Parę kartek to za mało, więc dorzucono jeden zeszyt, który jest też w tomie głównym, ale tutaj przedstawiono go w formie czarno-białej. Spoko, ciekawe, ale nie wiem, czy nie lepszym pomysłem byłoby zrobić choćby coś w stylu artbooka i zebrać wszystkie okładki plus jakieś szkice? Ale to errata, i tak gratulacje dla wydawcy, że nie olał sprawy. Z innej strony Egmont ostatnio ma tyle wpadek, że coraz trudniej znaleźć album wydany poprawnie, a pomylone dymki to już norma....







Dobrze całą tę sagę uzupełnić sobie tomem Wojna Domowa, w wydaniu kolekcyjnym lub od Muchy lub samego Egmontu. Jak kto woli.



Rzut okiem od strony grzbietów.



Tutaj tomik z erratą "nieco" odstaje, nie można tego było zrobić tak jak reszta grzbietów? Chyba nie, może licencja zabrania, trudno uwierzyć, że nawet takie coś można tak spierdolić, prawda?



Powyższe sagi dla miłośników superbohaterów to pozycje wręcz obowiązkowe. Może Śmierć Supermana już dzisiaj nie robi takiego wrażenia jak kiedyś, ale nadal to ciekawa lektura. Spiderek ma wiele, oj wiele mocnych momentów, a Straczyński świetnie rozbudowuje jego mitologię, szkoda jedynie, że całość zakończyła się jak zakończyła, ale o to już nie można winić scenarzysty. Czyli standardowo, obie sagi, jak to superhero, wiele i dobrych i słabszych motywów, na szczęście, tutaj ze znaczną przewagą tych lepszych, ciekawszych.

I nostalgicznych, łezka w oku się kręci, gdy po latach od pierwszego zetknięcia z tymi seriami (to do tych, co pamiętają czasy TM-Semica), wreszcie można je przeczytać w pełnej wersji w naszym języku.





Offline cookiez

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #153 dnia: Nd, 15 Luty 2026, 21:30:28 »
Dla fanów superhero na początku 2026 roku wreszcie doszło do zamknięcia dwóch niezwykle ważnych i udanych sag komiksowych. Żeby było sprawiedliwie, po jednej na dane uniwersum, choć liczby tomów wchodzących w daną sagę znacznie się różnią.

Superman, a dokładniej Śmierć Supermana, pierwszy tom ukazał się 2024, obecnie mamy komplecik liczący trzy tomy. Niestety, Egmont w tym przypadku miał masakryczne tempo wydawania, jeden tom rocznie to katorga, ale wreszcie jest całość! Każdy tom to około 600 stron, tomiszcza prezentują się przepięknie.



Do tego mamy fajne dodatki jak rozkładówki:



Pierwszy tom to sama Śmierć, wydarzenie które w momencie publikacji wstrząsnęło całym światem, i to dosłownie, nie tylko tym komiksowym. Nawet prasa niekomiksowa pisała co spotkało Supermana. Wtedy śmierci były mniej popularne, teraz to każdy superbohater ginie regularnie, i nie robi to już większego wrażenia.

Pierwszy tom kończy się zresztą odsłonięciem trumny, która okazuje się pusta...



Drugi tom to Rządy Supermanów, czyli czterech następców, którzy niby są lub kreują się na tego prawdziwego. Całość kończy się w tym tomie, trzeci to historie dodatkowe, idealnie uzupełniające całą sagę.

Nie zabrakło zwykłych rozkładówek na dwie strony, co ważne, poprawnie wydrukowanych, jak zaraz się okaże, u tego wydawcy to niestety nie jest normą. W tym przypadku by rozkładówka odpowiednio się prezentowała dano pustą czarną stronę ją poprzedzającą.











Sama Śmierć i Rządy pojawiły się lata temu na łamach miesięcznika wydawanego przez TM-Semic, oczywiście w znacznie okrojonej wersji, także sama forma wydawania pozostawiała wiele do życzenia.





Bezsprzecznie, było to wydarzenie!



Przykładowe porównania:



W nowym wydaniu warto zwrócić uwagę na ładnie wkomponowane tytuły rozdziałów czy choćby przetłumaczoną tablicę.





Choć, jak dla mnie, jest jeden minus w nowej edycji. Uproszczone wypełnianie dymków, z przesadnie wielkimi połaciami niewykorzystanego miejsca. Mniejsza czcionka i więcej miejsca to szybsza wklejka, ale przy czytaniu jednak nie prezentuje się to dobrze, no i bardziej męczy wzrok.

Całość z widoku na grzbiety. Przecudne tomiszcza!




Druga zakończona saga to Spider-man Straczyńskiego, wraz z dodatkami, czyli w sumie aż siedem grubaśny tomów, każdy liczący około 400 stron!

Oczywiście tutaj także swoje palce maczał TM-Semic, a raczej Fun Media, no i niestety skończyło się wtedy tylko na jednym zeszyciuku. Później także fragmenty opublikowano w linii Dobry Komiks czy w kolekcjach, jednak teraz wreszcie otrzymaliśmy komplet!



Główny run składa się z pięciu tomów:



Graficznie jest świetnie, początek rysuje John Romita Jr, za czasów gdy chciało mu się rysować, później pojawiają się inni rysownicy i także potrafią zachwycić.









W końcu wydarzenia zaczynają się przeplatać z inną serią, wydawca zadbał o rozpiskę jak czytać, choć absolutnie nie trzeba jej się zbyt mocno trzymać.



I najważniejsze, wydał także te tomy, dwa grubaśne, plus tomik dodatkowy czyli errata.





Właśnie errata. W drugim tomie okazało się, że ktoś olał rozkładówki i zostały blednie wydrukowane, czyli na jednej kartce - dokładnie - z dwóch jej stron - co nie ma sensu. Może nie tragedia, ale zrobiła się afera, wydawca wycofał nakład ze sprzedaży, obecnie tom ponownie powrócił na rynek, nie jednak w formie nowego wydania, szkoda by było mielić to pierwsze, a uzupełniony o errate, czyli dodatkowy cieniutki zeszycik w twardej oprawie (!), zawierający w sumie pięć poprawnie wydrukowanych rozkładówek. Parę kartek to za mało, więc dorzucono jeden zeszyt, który jest też w tomie głównym, ale tutaj przedstawiono go w formie czarno-białej. Spoko, ciekawe, ale nie wiem, czy nie lepszym pomysłem byłoby zrobić choćby coś w stylu artbooka i zebrać wszystkie okładki plus jakieś szkice? Ale to errata, i tak gratulacje dla wydawcy, że nie olał sprawy. Z innej strony Egmont ostatnio ma tyle wpadek, że coraz trudniej znaleźć album wydany poprawnie, a pomylone dymki to już norma....







Dobrze całą tę sagę uzupełnić sobie tomem Wojna Domowa, w wydaniu kolekcyjnym lub od Muchy lub samego Egmontu. Jak kto woli.



Rzut okiem od strony grzbietów.



Tutaj tomik z erratą "nieco" odstaje, nie można tego było zrobić tak jak reszta grzbietów? Chyba nie, może licencja zabrania, trudno uwierzyć, że nawet takie coś można tak spierdolić, prawda?



Powyższe sagi dla miłośników superbohaterów to pozycje wręcz obowiązkowe. Może Śmierć Supermana już dzisiaj nie robi takiego wrażenia jak kiedyś, ale nadal to ciekawa lektura. Spiderek ma wiele, oj wiele mocnych momentów, a Straczyński świetnie rozbudowuje jego mitologię, szkoda jedynie, że całość zakończyła się jak zakończyła, ale o to już nie można winić scenarzysty. Czyli standardowo, obie sagi, jak to superhero, wiele i dobrych i słabszych motywów, na szczęście, tutaj ze znaczną przewagą tych lepszych, ciekawszych.

I nostalgicznych, łezka w oku się kręci, gdy po latach od pierwszego zetknięcia z tymi seriami (to do tych, co pamiętają czasy TM-Semica), wreszcie można je przeczytać w pełnej wersji w naszym języku.







To Marvel Knights na tyle dobre, że warto przecierpieć ten mini dodatek czy można odpuścić?

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #154 dnia: Pn, 16 Luty 2026, 18:51:37 »
jejku, cookiez nie trzeba cytować tak długiego posta w całości, szczególnie jak piszesz bezpośrednio pod nim.

Jeżeli chodzi Ci o całe Marvel Knights, to specyficzne, także rysunkowo, mi się podoba.
A ten mały tomik, to errata, masz tam pięć poprawnie wydrukowanych rozkładówek, a jako że to parę stron, dodano jeden zeszyt który jest w normalnym tomie, w erracie wydrukowany został w formie czarno-białej. Jak kupiłeś tom 2 w tamtym roku, errata Ci się należy, zgłoś się do sprzedawcy, powinni dosłać, a jak z tym jest kłopot, pisz bezpośrednio do wydawcy. W wątku Egmontu było dokładnie opisane jak to załatwić.

Przy okazji, pozwolę sobie dopisać zawartość poszczególnych tomów:

Śmierć Supermana. Tom 1
2024, 630 stron

Action Comics 683–686,
- The Adventures of Superman 496–500,
- Superman 73–77,
- Superman: The Man of Steel 17–21,
+ Justice League America 69–70,
+ Legacy of Superman 1,
+ Supergirl and Team Luthor Special 1
+ Newstime: The Life and Death of Superman.


Powrót Supermana. Tom 2
2025, 600 stron

- Action Comics 687–692,
- Adventures of Superman 500–505,
- Superman 78–83,
- Superman: The Man of Steel 22–26.
+ Green Lantern 46,


Superman. Doomsday powraca. Tom 3
2026, 568 stron

- Superman/Doomsday: Hunter/Prey 1–3,
- Doomsday: Year One 1,
- Superman: The Doomsday Wars 1–3,
- The Death Of Superman 30th Anniversary Special 1,
- The Return Of Superman 30th Anniversary 1,
- Superman: Man Of Steel 75 Special Edition.



Amazing Spider-Man tom 1
2023, 396 stron
- Amazing Spider-Man v2 30–45

Amazing Spider-Man tom 2
2023, 420 stron
- Amazing Spider-Man v2 46–58,
- Amazing Spider-Man v1 500–502

Amazing Spider-Man tom 3
2024, 408 stron
- Amazing Spider-Man v2 503–518

Amazing Spider-Man tom 4
2024, 472 stron
- Amazing Spider-Man v2 519–528,
- Friendly Neighborhood Spider-Man 1–4,
- Marvel Knights Spider-Man 19–22

Amazing Spider-Man tom 5
2025, 540 stron
- Amazing Spider-Man v2 529–545,
- Friendly Neighborhood Spider-Man 24,
- Sensational Spider-Man 41,
- Marvel Spotlight: Spider-Man One More Day

Marvel Knights Spider-Man tom 1
2024, 456 stron
- Marvel Knigths: Spider-Man 1–18

Marvel Knights Spider-Man tom 2
2025/2026, 528 stron
- Sensational Spider-Man 23–40,
- Sensational Spider-Man Annual 1,
- Spider-Man Family 1–2.

W przypadku Amazing tom 2 to nie błąd w numeracji, po v2 powrócono do v1, zsumowano zeszyty i wyszedł ładny numerek 500. Taki marketing. Seria Marvel Knights wraz z 23 zeszytem zmieniła nazwę na Sensational zachowując kontynuację numeracji.

Jako liczbowa ciekawostka:
Superman to w sumie 1798 stron!
Spider to w sumie 3220 stron!

A i nie zapomniałem o Gacku, ale nie mam kompletu Knightfall-Epidemia-Dziedzictwo-Ziemia niczyja. Nie mam miejsca, nie mam kiedy przeczytać, ale komplet kusi. Może kiedyś... ;)

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #155 dnia: Nd, 22 Luty 2026, 16:41:43 »
Małe uzupełnienie, a jednocześnie chciałbym zwrócić uwagę na najnowsze numery dwóch serii, które wypadają całkiem przyzwoicie!



Po bardzo słabym "Kowboju w bawełnie" najnowszy album "Kowboj pod presją" wypada nadspodziewanie dobrze. Początek co prawda nie zachęca, ale całość naprawdę nieźle się czyta, jest sporo dowcipów, także wiele wstawek, które trzeba w jakiś sposób kojarzyć, jak choćby dziadki z Muppet Show. Może to nie hicior, ale lektura warta polecenia!



Także najnowszy album Smerfów, z linii gdzie zebrano straszne popłuczyny tworzone przez różnych autorów zazwyczaj pierwotnie publikowane po magazynach, wypada całkiem spoko. Pierwsze dwa albumy z tej serii to tragedia, a tutaj proszę, w trzecim albumie cześć historyjek nawet przyjemnie się czyta i nawet jest z czego się uśmiechnąć. Choć poziom poszczególnych historyjek nie jest równy, ale i tak więcej tutaj tych przyzwoitych, niż tych strasznie złych. Oczywiście nadal problemem jest sporo nieuzasadnionej przemocy, a i Egmont popisał się zamieniając zawartość dwóch dymków (trzeci kadr na lewej stronie).



Superkwęk, czyli jedna z największych wpadek Egmontu, pierwotnie bubel ze skaszanionym po całości tłumaczeniu doczekał się nowego wydania, już na szczęście pod względem tłumaczenia przygotowanego tak jak powinno. 600 stron robi wrażenie!





Wszechzima, czyli kontynuacja ciekawego elseworlda.





Na dokładkę MoonKnight, wcześniejsze albumy były bardzo spoko.



I oczywiście Pajączek i Supek, czyli z poziomem bywa różnie. Ale i tak, dla mnie to nie problem, i tak lądują na kupce wstydu. ;)


Offline Death

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #156 dnia: Nd, 22 Luty 2026, 20:03:54 »
Miło z ich strony, że w końcu przetłumaczyli Superkwęka. Lucky Luke'a wczoraj zamówiłem razem z tym niemieckiego twórcy i nowym Corto. Ciężko w to uwierzyć, że jesteśmy na bieżąco. Kiedyś musiałem na okrągło czytać te pięć wydanych u nas tomów.
« Ostatnia zmiana: Nd, 22 Luty 2026, 20:05:50 wysłana przez Death »

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #157 dnia: So, 28 Luty 2026, 16:49:20 »
Niecały rok temu powróciłem do serii W poszukiwaniu ptaka czasu, powód był prosty, Egmont wydał ostatni tom z serii prequeli, miło było więc powrócić do głównej serii, a lekturę uzupełnić albumami dodatkowymi. A w sumie od pierwszego zetknięcia z seria zeszło, bagatela, 35 lat! Długo trzeba było czekać, powiedzmy, na "całość". ;)



Wtedy, w 1990 roku, seria mnie nie porwała. Przynajmniej początek, rysunki wydawały się niestaranne, a sam scenariusz nie porywał. Nie było to tylko moje wrażenie, jak można było przeczytać na łamach magazynu Komiks - głosów krytycznych pojawiło się całkiem sporo. Na szczęście wydawca nie zaniechał kontynuacji i w ciągu dwóch lat ukazała się całość - i jako całość historia wypadała naprawdę ponadprzeciętnie, ciekawe zakończenie czy rewelacyjny tom Łowca sprawiły, że komiksy te pozostawiły bardzo miłe wspomnienia.

Serię w końcu wznowił Egmont:



ale też ten wydawca zadbał o kontynuację będącą prequelami, obecnie składająca się w sumie z ośmiu tomów.



Szkoda jedynie, że z okładek zniknęły charakterystyczne fajne zielonkawe ramki, pierwsze wydania takowe posiadały, w nowszych już to zmieniono, także kolejne tomy otrzymywały już tylko jedna wersję.

Dotyczy to także głównego cyklu, nowsze wydania nie posiadają ramek, w najnowszym wznowieniu także dwa pierwsze tomy mają zmienione kolory! Które są lepsze, zależy od gustu, ja nie wymieniałem, zostaję przy pierwszym wydaniu. Porównanie wydań pod tym względem wrzucił kiedyś na forum freshmaker.

Swoją drogą, to jest małe zamieszanie z cyklami, oryginalny cykl składał się z czterech albumów, prequele to osiem tomów. I różnie w różnych miejscach można spotkać się z określeniami Cykl pierwszy i cykl drugi. ;) Nieważne jak się je określa, MOCNO polecam prequele czytać PO zapoznaniu się z główna serią. O wiele lepiej je się wtedy odbiera, a gwarantują niesamowite wrażenia - jak dla mnie, to te dodatkowe albumy idealnie uzupełniają mitologię całego świata, główny cykl, i pod pewnymi względami, czytało mi się je o wiele, wiele lepiej niż oryginalną historię!

Jako ciekawostka, porównanie plansz, wydanie nowsze oczywiście pod względem tekstu prezentuje się o wiele schludniej, ale czasem brakuje mi w obecnie wydawanych komiksach tej ekspresji w wypełnianiu dymków tekstem. Kiedyś nie bano się dużej czcionki, tekst wprost się wylewał, nie przejmowano się z wyjściem poza przeznaczone pod tekst pola. A, i jest zamieszanie z imieniem Łowca, które w zależności od wydania brzmi Ridż. Oki, imię to imię, ale Łowca to Łowca! ;)






Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #158 dnia: Pt, 06 Marzec 2026, 22:29:51 »
Ogromnym sentymentem darzę trzy serie humorystyczne, które pojawiły się w formie albumowej, gdy polowało się w kioskach na nowe zeszyty Tm-Semica. Smerfy, Asteriks i Lucky Luke - prawdziwa klasyka humoru. Do dzisiaj uwielbiam powracać do wybranych albumów, często sobie fragmenty lub większą całość przypominam, jest to także świetny lek na chandrę.

A jest do czego wracać, zarówno Smerfy jak i Asteriks to spooro świetnych albumów. Jednak pod tym względem i tak trudno pobić pewnego kowboja, oj, jest co czytać!



Wreszcie w Polsce otrzymaliśmy komplet, no powiedzmy że komplet, bo są jeszcze pewne braki, ale główna seria na chwilę obecną jest kompletna. Nie mogłem się więc oprzeć i musiałem porobić fotki... i wyszedł mały problem. Chciałem opisać parę rzeczy, zacząłem sobie przypominać o innych, więc może by coś jednak jeszcze dodać, ale by dodać to muszę dorobić fotki... Chwile z tym pewnie mi zejdzie, a że strasznie się na LL nakręciłem, więc wrzucę teraz fotki regularnej serii, bez większego rozpisywania, a po prostu za parę dni będzie upgrejd, może już wrzucę go wtedy do wątku poświęconego samemu LL.

W skrócie więc, w kwestii albumów, bo tak, na dłuuugo przed albumami Lucky Luke zagościł w prasie, i to nie tylko w "na Przełaj" czy "Świecie Młodych" ale też choćby w "Przekroju". Ale o tym w wersji rozszerzonej, a teraz same albumy. I na początek ciekawostka, czyli album wydany nie przez Egmont, na fotce w zestawieniu z edycja już Egmontową.



W podobnym czasie sam Egmont wydał cztery albumy, niestety wtedy przerwano publikację serii tylko na tej czwórce, co natomiast należy przyznać, jest to rewelacyjna lektura, a do tego tłumaczenie z pierwszego wydania wydaje mi się o wiele wiele lepsze od tego późniejszego - będzie w przyszłości (mam nadzieję) porównanie. ;)



Drugie podejście Egmontu do serii, wyszło więcej albumów, niestety ponownie publikacja serii została przerwana. Co ciekawe, ta edycja ma tytuły zapisywane inną czcionką (z jednym wyjątkiem!).



Były jeszcze pomniejszone wydania zbiorcze czy rzut testowy kolekcji, ale najważniejsza jest seria, poniżej komplecik, uwaga, głównie pierwsze wydania!























Kid Lucky, traktowany w spisie jako albumy z regularnej serii, nie osobna podseria:



Albumy specjalne, warte z pewnością zainteresowania, szczególnie dwa pierwsze:







Oj, jest tego trochę! Mimo że różne albumy prezentują różny poziom, co jest całkowicie normalne, to w sumie każdy gwarantuje co najmniej przyzwoitą rozrywkę, a i oczywiście prawdziwych perełek jest tutaj zatrzęsienie. Wspaniale, że po tylu latach możemy zapoznać się z całą serią (brakuje dwóch albumów "wydziedziczonych", jednej podserii, paru specjalnych, przynajmniej jest co jeszcze wydawać), co serdecznie polecam!


Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #159 dnia: Śr, 01 Kwiecień 2026, 20:52:51 »
Małe uzupełnienie rozkminek o Lucky Luke'u (w wątku o tej postaci, część 1 i część 2) właśnie wygrzebane wydania klubowe. Nie mam pojęcia czy było ich więcej, to edycje z "tamtych lat" tj chałupnicze, należy dodać, że całkiem niezłe, tłumaczenie, wpisywane ręcznie dymki i druk będący po prostu kserem, więc wiadomo - jakość jest podła.

Obecnie oczywiście bez racji bytu, ale kiedyś tak sobie radzono z wymarzonymi komiksowymi pozycjami i takich inicjatyw było całkiem sporo, "wydawanych" w różnoraki sposób. Były choćby oryginalne francuskie albumy sprzedawane z wydrukowanym samym tłumaczeniem dialogów.

W przypadku Lucky Luke'a pamiętam jeszcze wydanie klubowe w A4 (te na zdjęciach to ksero A4 zaginane w połowie, czyli format A5) z bodajże trzema historiami i z zieloną, drukowaną prawdopodobnie na laserowej drukarce, okładką. Miałem to, ale kurcze szukam i znaleźć nie mogę, prawdopodobnie niestety gdzieś się tego pozbyłem...







Tak, dwa zeszyciki to ksero na różowym papierze. Nie mam pojęcia dlaczego....

Offline Spiff

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #160 dnia: Cz, 02 Kwiecień 2026, 13:17:03 »
Cytuj
Tak, dwa zeszyciki to ksero na różowym papierze. Nie mam pojęcia dlaczego....

Prawdopodobnie wydano w dwóch wersjach: dla chłopców i dla dziewcząt.
Wariant na różowym papierze to limitowana edycja dziewczęca.  8)
- No i jesteśmy na bezludnej wyspie.
- Jaka tam ona bezludna! A ty, to pies?

Offline Dracos

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #161 dnia: Cz, 02 Kwiecień 2026, 17:24:40 »
Raczej limitowana edycja pt. taki był papier i na takim wydrukowane nie marudzić  8)

Offline nori

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #162 dnia: Nd, 12 Kwiecień 2026, 16:12:30 »
Ed Brubaker & Sean Phillips duet odpowiedzialny za klika fajnych kryminałów, często w klimatach noir, co też powoduje, że pojawiają się zarzuty na nieco powtarzalność, ale z pewnością gwarantują przyzwoitą lekturę. A i rewelacyjnych pozycji tutaj nie zabraknie.

Miałem kilka ich pozycji, sporo mi brakowało, na Gildii pojawiła się całkiem spoko promka, więc skorzystałem. Przesyłka się opóźniała, okazało się że brakło jednego tytułu: Pulp. Jaka decyzja? A nie spieszy się, to czekamy. Czekamy, czekamy, co tam się dzieje? A no nic, nie ma i nie ma. Jaka decyzja? Rezygnujemy? Nie, no, tak to nie. Ale chciałbym komplecik, no uzależnienie, żyłka kolekcjonera, kolekcja bez jednej pozycji to nie kolekcja. Dobra, ale Pulp to western, a i tak jeszcze coś tam z innych gatunków brakuje, to niech Pulpa nie będzie, proszę wysyłać resztę.

I kolekcja się uzupełniała, w sumie bardzo przyjemnie:



Fatale, czyli jeden z pierwszych serii duetu, wydany jeszcze w normalnym formacie amerykańskim, zanim Mucha nie zaczęła wszędzie wrzucać tego swojego powiększonego - za którym nie przepadam - mam półki pod wymiar i musiałem kombinować, żeby te niestandardowe formaty gdzieś wepchnąć. A często nie mają uzasadnienia.
Właśnie: rysunki. Sean Phillips rysuje charakterystycznie, z początku nie przypadł mi do gusty, ale im dalej w przysłowiowy las, zacząłem naprawdę bardzo doceniać jego twórczość. I podoba mi się coraz bardziej, choć zdarzy mi się zakręcić nosem.

Fatale
1 Śmierć podąża za mną
2 Diabelski interes
3 Na zachód od piekła
4 Modlitwa o deszcz
5 Klątwa dla demona









Criminal, obok Fatale to serie które zbierają wręcz doskonałe recenzje. Criminal już dostał nieco większy format, ale też niektóre tomy są nieco grubsze. Seria składa się z pięciu tomów plus tom dodatkowy.

Criminal
1 Tchórz/Lawless.
2 Umarli i umierający/Fatalna noc
3 Grzesznicy / Ostatni niewinny
4 Zły czas, złe miejsce/Parszywy weekend
5 Okrutne lato
Wszyscy moi bohaterowie to ćpuny







Kolejna seria, także zbierająca bardzo dobre opinie.

Reckless
1 Reckless
2 Powiernik diabła
3 Zniszczyć wszystkie potwory
4 Duch w Tobie
5 Za mną po kres







W przypadku Velvet za ilustracje odpowiadają Steve Epting i Elizabeth Breitweiser.

Velvet
1 U kresu
2 Tajne życie umarlaków
3 Człowiek, który ukradł świat







Zabij albo zgiń to cztery tomy i inny wydawca: Non Stop Comics, więc mamy standardowy format i miękką oprawę. W kwestii ilustracji Sean Phillips wspierany jest przez Elizabeth Breitweiser.







Pojawiło się też kilka pojedynczych tomów, zazwyczaj to normalne wydania, ale jedno z pierwszych: Zaćmienie to potężne tomiszcze (ok. 400 stron) i jeden z pierwszych wydanych u nas albumów duetu (2018 rok). Mogło wyjść jako seria, wyszło jako jeden tom i super. Zaćmienie to też bardzo dobrze przyjęty i oceniany album, z pozostałymi już różnie bywa.

Zaćmienie
Tam było ciało
Gorączka nocy
Sceny zbrodni
Domy potępionych









Na Pulpa nie udało mi się załapać, nakład się skończył, nie wiem czy będzie dodruk, jak będzie skorzystam, jak nie - no trudno...



Warto od razu wspomnieć o trzech albumach zahaczających o tematykę superhero, ale nie będących do końca superhero. Póki co nie skusiłem się, czekają w obserwowanych.

Śpioch - 1
Śpioch - 2
Incognito



Brubaker zresztą jest uznanym scenarzysta komiksów stricte superhero, spod jego reki wyszły naprawdę bardzo dobre scenariusze dotyczące takich postaci jak Batman, Catwoman, Daredevil, X-men czy oczywiście  Kapitan Ameryka.

Stworzył też serię (3 tomy) Friday, za ilustracje odpowiada Marcos Martin. Pojawiają się tutaj mocne wątki fantastyczne, a lektura jest całkiem przyjemna.



Sean Phillips natomiast jest twórcą dzieła nieprzeciętnego: jego syn: Jacob Phillips, często wspierał ojca choćby jako kolorysta, także rozpoczął swoją własną karierę. Póki co na naszym rynku ukazały się dwa albumy, opinie różne, rysunkowo dość mocno kopiuje ojca, jak dla mnie, nieco za bardzo.



Oczywiście jak to u mnie, sporo pozycji na kupce wstydu, ale staram się nadrabiać. A lektura albumów Brubaker-Phillips to sama przyjemność, choć dobrze je sobie dawkować.




Offline Popiel

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #163 dnia: Nd, 12 Kwiecień 2026, 16:41:11 »
Postaraj się upolować "Pulp". Świetny komiks, dla mnie w top 10 duetu B&P.

Offline donT

Odp: nori - kolekcja
« Odpowiedź #164 dnia: Nd, 12 Kwiecień 2026, 22:11:09 »
Ja rowniez polecam Pulp. Kupilem go niedawno, w ramach swego "powrotu" do komiksow Bru & Philipsa i tak sie sklada, ze dzis przeczytalem. To faktycznie bardzo dobra pozycja. Wchodzi szybko, ale daje konkretnie po pysku. Zapoluj, warto.
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.