Dzisiaj nieco bardziej standardowo, ale uzbierało się parę fajnych (lub mniej fajnych) pozycji.
Drugi tom
Śladem Białego Wilka, czyli komplecik w wersji odrestaurowanej. I teoretycznie pełnej, jeszcze nie czytałem, a mimo, że historię znam praktycznie na pamięć, chętnie ponownie do niej powrócę.



Nowożytne superhero stało się mało strawne, staram się ograniczać, ale ani Epicków ani wydań zbiorczych ciekawych historii sobie nie odmówię. Na deser Outlaws, czyli coś lekkiego i głupawego, ale do poczytania.



Trzy ważne pozycje, które bardzo dużo ze sobą łączy. Czyli Smerfy, Thorgal i Usagi. Wszystko to kontynuacje świetnych serii, choć efekt zazwyczaj jest...
Smerfy, te co niedawno była tutaj dyskusja, to właśnie przedstawiciel tych nowych, nowożytnych Smerfów, wydawanych obecnie przez Egmont. Historie opisane w stopce jako twórczość Peyo, co jest najzwyklejszym podobno kłamstwem. I widać to po samych historyjkach. W tym tomiku jest ich parę - scenariusze tragedia, a i rysunkowo jest strasznie słabo, widać różnice pomiędzy poszczególnymi historyjkami, także niektóre postacie są różnie rysowane, jak choćby Mikołaj czy sam Gargamel. W kwestii scenariuszy, to zlepek jakiś pomysłów, często kończonych naprędce, bez większego sensu, wprowadzających pewne motywy tylko na moment, ot tak, bo może się da je wykorzystać. Jak choćby mówiąca choinka - i co z tego, olać ją w końcu... Nawet sam skład albumu jest od czapy, nikomu nie chciało się zrobić tego z głową. Ot, mamy historyjkę, gdzie Smerfy dostają prezenty, a później jest taka, gdzie piszą listy do Mikołaja. Może by ustawić je odpowiednio? A po co... A, i w sumie dodatkowa uwaga: bardzo dużo tutaj... przemocy. Większość problemów rozwiązuje sie komuś dając w łeb, odcinając ogon, piorąc po pysku. Edukacja pełną parą.
Thorgal to już popłuczyny po samym sobie, wszystkie postacie straciły zupełnie charakter, motywy od czapy, do tego te rysunki, jak dla mnie, wprost tragedia. O dziwo, ten album w miarę mi sie nawet dobrze czytało, ale i tak, to nie to co pamiętamy z dawnych złotych czasów.

Całe szczęście
Usagi trzyma poziom, choć nie ma co ukrywać, niektóre motywy zaczynają się powtarzać. Ale urok tej serii nadal jest mocny. Najnowszego tomiku jeszcze nie czytałem, zacząłem od Smerfów i Thorgala, mam nadzieję, że będzie jako odtrutka.

Dobrze zapowiada się też
Weekly, czyli spinoff serii Blacksad.



Na deser coś, co pokazuje, że w wydawnictwie Egmont pracują ignoranci. Uwielbiam
Supermana, ciesze się, że obecnie coś z ta postacią się więcej kombinuje, fajnie że będziemy mieć kompletną Śmierć, i zaczyna się run Byrne'a, super że pojawiają się pojedyncze albumy. Ale to co teraz wydali to jest abominacja, to jedna z najsłabszych historii ostatnich lat. Po co to wydawać w takim momencie??? Ktoś po to sięgnie i jeszcze dodatkowo zniechęci się do postaci Supermana!!! Bo Lobo? Kurcze, Egmont umiał kiedyś budować rynek komiksowy, gdzie się podziały osoby, które wiedziały co i jak? Wszystkich Egmont zwolnił i zastąpił ich AI??? Wstyd, wydawco, wstyd!!!

