I znów wszystkiemu winne Hachette 
Prawdę mówiąc to Giganty, zacząłem od zebrania wszystkich, ale ostatecznie sprzedałem i zostawiłem sobie tylko pierwszą serię. Wtedy wchodziło New 52, zakup kilku zaraził mnie bakcylem komiksowym na nowo.
Wychowałem się na Kajku i Kokoszu i Baranowskim (podróż smoka diplodoka pamiętam z dzieciństwa).