Nie, to jeszcze nie zaległe kaczkojady. Teraz będzie o zdobyczach z Białogardu.
Jose RooseveltCE tom 1
A zarazem - jak widać pierwszy białogardzki smok jedzący kaczkę. Podług opinii co poniektórych najlepszy w kolekcji. Tego bym nie był taki pewien, ale na pewno jest unikatowy, trudny do zdobycia, rzadki gatunek etc..
Spójrzcie w te hipnotyzujące ślepia, albo nie, nie patrzcie, bo i was omami, zwiedzie i wciągnie w swe sidła. Jak kaczuszkę, co zaraz się stanie obiadem. Bidula struchlała z lęku. NIe wyrywa się nie walczy. Patrzy oczyma szeroko rozwartymi w ślepia gadziny. I tylko pot lęku z niej tryska. A smoczysko rozsiadło się wygodnie, ślinotok powstrzymując, w swych jakże ludzkich rękach trzymając delikatnie jeszcze trzepoczące się życie. No dobra, by być szczerym, byli i tacy co twierdzili iż to nie hipnotyczny wzrok, a spojrzenie kochanka. Ale jakoś tego dojrzeć mi nie idzie.
Jose niestety nie wrysowywał się na kartkach, ale może to i lepiej - nie dałbym rady trzykrotnie do niego podejść, a tak mam wrysy w obu tomach.
Jose RooseveltCE tom 2
Alyss w sukni wiosennej, co to swój splot w rzeczywistość tka, czyniąc z martwego wzoru kwiat prawdziwy, rzeczywisty, ponad wymiarowy. Ilustracja inspirowana obrazem z galerii CE tom 2 zatytułowanym
Wiosna. Szukając czegoś odpowiedniego na niedzielny wrys od razu właśnie to dzieło przykuło mą uwagę. S29 Ładna jest, nie powiem, lecz w tylu odsłonach została wrysowana, że jej urok ulatywał z mych oczu. Chciałem czegoś bardziej unikatowego. I takowe dostałem. Ale nawet gdyby kto skopiował tęże idee, nie żałowałbym. To kapitalny rysunek.
Jose RooseveltCE ilustracja w sitodruku
Czyli ta sama, co jej w tomach opasłych nie ma, za to znalazła się na torbach. Ponoć była obawa o to, że płucienny materiał nie wyschnie na czas, więc odbito sztancą wzór i na papierze. Pozytywem tejże sytuacji jest fakt, że na torbie by nie lza było uzyskać własnoręcznego podpisu Jose. A sama grafika jest przecie przyjemna dla oka.
Dawid MalikNameless Pierwotny
Jak już w temacie wrysów jesteśmy to ostatni ze stajni białogardzkiej. A jak Białogard, to i jałówka być musi. W końcu na ichnim placu stają 2 takie. Jedna pączek, druga fitnes. A nie bez kozery to krowiszcze się znalazło w zinie, bo i on zainspirowan był folklorem tejże przeurokliwej miejscowości.
Eryk K.Kaczuszka Dab Dab integral tom 2
No dobra, jeszcze jeden się uchował - od twórcy młodego, co ambicje ma wielkie - kosmiczna ośmiornica!
Emanuel BułgajRobosmok je kaczkę, a w tle ufok i Koleś w Pelerynie
Tytuł chyba mówi wzystko... Smok i kaczka to było dla artysty za mało! Postanowił dorzucić straumatyzowanego przybysza z obcych planet. No nie spodziewał się kosmiczny najeźdźca, że zobaczy tak straszliwy widok...! Walkę na śmierć lub... śmierć. Bo jakże to kaczka może wyjść cało z opresji, gdy na jej życie dybie metalowe smoczysko. Jeszcze gdyby to była Mecha Godzilla, to może, moooże, ale chiński krewniak? Blaszany jaszczur? Pozamiatane. Kacza jucha zbroczy strugami swemi paszczękę stalową i zęby takowe. A kto wie? Może kolejną ofiarą będzie i kosmita. Chyba, że na ratunek mu ruszy Koleś w Pelerynie, superbohater, obrońca uciśnionych, wybawiciel ciemiężonych etc., etc.. Choć obecnie leci zdaje się w inną stronę. Hmm, widać ma pilniejsze sprawy, niż ptactwo domowe oraz depresyjne ufoki.
LenorDobre kurcze nie jest złe zwłaszcza, gdy podpieczone
Mr. Wywern, dżentelmen z klasą, na przechadzkę się do parku wybrał i, kurcze, się pomylił, bo miast kaczki zhajcował biednego, Bogu winnego kurczaczka. Co za faux-pas!
Rysunek na złożonej w pół A4 w wykonaniu wolontariuszki ogarniającej kolejkon. Ponoć dziewoja gdzieś w strefie giełdy miała swego zinka. Postanowiłem więc zagadać, a nóż-widelec. I oto co się wykluło.