Autor Wątek: Biblioteka Alexandryjska  (Przeczytany 38186 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Alexandrus888

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #75 dnia: Pn, 03 Lipiec 2023, 18:45:19 »
Grzbiet może i brzydszy, ale środek porządny! Nie ma paskudnej mory w każdym kadrze. Warto wymienić. A jak masz stare wydanie, to po prostu przełóż obwolutę, bo rozmiar jest ten sam (chyba).
No i kupujesz z legalnego źródła, a nie od śp. Yume, które... no nie wiem czy było w 100% legitne >_<

@ukaszm84, nie pomogę - czekam na wydanie 9 tomu jako JW w FC i dopiero wtedy będę czytał.
« Ostatnia zmiana: Pn, 03 Lipiec 2023, 18:46:52 wysłana przez Alexandrus888 »

Offline Alexandrus888

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #76 dnia: So, 05 Sierpień 2023, 17:46:01 »
Nadciągają skromne czasy:




Na tyle mało zakupów, że zmieściłyby się na jednym zdjęciu. Tyle, iż Czas Komiksu nie ma grzbietu, więc by był niewidoczny...
Nareszcie się udało skompletować antologię Czas Komiksu, kolejna seria do odhaczenia :D
Powoli też kończę przygotowania pod event Metal w DC! Już mi bliżej niż dalej.

Offline OokamiG

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #77 dnia: So, 05 Sierpień 2023, 21:04:45 »
Trudno obecnie zebrać Batmana Snydera?

Offline Alexandrus888

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #78 dnia: Nd, 06 Sierpień 2023, 01:01:51 »
Kilka tomów osiąga zawrotne ceny, a bodaj z jeden jest niedostępny nawet u skalperów... Więc tak, trudno.

Offline Alexandrus888

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #79 dnia: Pt, 01 Wrzesień 2023, 20:15:29 »
Jak pisałem miesiąc temu - bida z nędzą na horyzoncie: tylko jedna styrtka.



Na boli.blog długo się czaiłem, ale zawsze cena w licytacji allegro stawała się zaporowa, wreszcie naszło na swoje, rynek się nasycił i mogłem kupić za tyle ile mogłem dać maksymalnie. Ale są cycki przynajmniej.

Bardzo się cieszę z Dziennika pisanego do samej siebie, czyli kontynuacji Moich lesbijskich doświadczeń w walce z samotnością. Mam tylko nadzieję, że wkrótce SJG zapowie 3 część tej autobiografii.

Poza tym nowości to kończące mi się powoli preordery i to co muszę kupić na bieżąco, bo potem zostaną skalperzy, czyli HC od JPF i Kotori.

Offline Alexandrus888

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #80 dnia: Pn, 02 Październik 2023, 17:16:13 »
No i po skromnych czasach XD Wracamy na dawne tory, przynajmniej w tym miechu:



Miałem problem gdzie zmieścić blastbox bo jebitny ale w końcu znalazłem satysfakcjonujące miejsce.
Batmanem Snydera #8-9 kończę kompletowanie serii. Najtrudniejszy etap zbierania Metal-eventu chyba za mną.
Mucha to wypadek przy pracy. No ciężko przejść obojętnie obok takich % w obecnych czasach i wizją kończących się nakładów.
Zbierane na bieżąco i kitrane w nieopłaconym zamówieniu komiksy Studia Lain. Widać, że nabierają rozpędu, co cieszy.
Zemsta na MFKiG pod ołówek Rosia, a Izunie nie mogłem się oprzeć okładce ;)




Trochę nadrabiania Waneko, póki nie wrzuca Kulinarnych na wyprzedaż. Ciekawe czy dam do tego czasu zebrać ??? JW i LN, bo nie mają dodruków i nie chcę ich szukać w drugim obiegu. FF staram się zbierać na bierząco, bo lubie dodatek do tej serii (karty postaci) i nie chcę mieć luk.
HC jak zwykle wysuwają się na pierwszą linię. Cóż... Przynajmniej nie ma zaległości w tych seriach na moich półkach :D

Offline Rodrigues

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #81 dnia: Pn, 02 Październik 2023, 20:28:32 »
Przeczytałeś całego Promised Neverlanda? Dobre to? Widziałem animu, ale jest podobno strasznie ograniczone w porównaniu do mangi. Mam 1 tom i nie wiem czy iść w to dalej.
Z jakiego komiksu jest ten kadr? Edycja 19 - START 06.12.2025 o godzinie 20:00

Offline Alexandrus888

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #82 dnia: Pn, 02 Październik 2023, 21:01:20 »
Kupka wstydu. Oto miejsce położenia TPN. Mogę ci tylko powiedzieć, że większość opinii które czytałem mówi, że po
Spoiler: PokażUkryj
ucieczce z sierocińca
fabuła siada i zaczyna się równia pochyła. Mniej więcej do tego punktu doczytałem i było rewelacyjne.

Obecnie czytam Pandora Hearts (10/24) i jak skończę to mam zamiar się zabrać za Nibylandię. Także jak ci się nie śpieszy, to w bliższe przyszłości (nie mylić z bliżej nie określoną przyszłością) mogę dać odpowiedź.

Offline Rodrigues

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #83 dnia: Pn, 02 Październik 2023, 21:50:57 »
Najbardziej rozwala mnie właśnie, że
Spoiler: PokażUkryj

pierwszy sezon anime powstał na podstawie 37 rozdziałów, a drugi na podstawie 144 rozdziałów. Ciekawe co oni tam wycięli.
Ogólnie przy anime nastawiałem się na fajny horror z błyskotliwymi zagrywkami psychologicznymi a'la Death Note. Pierwszy sezon jeszcze taki był. W drugim ten motyw już siadł, a pojechali w wątki rozkminiania koegzystencji gatunkowej.
Z jakiego komiksu jest ten kadr? Edycja 19 - START 06.12.2025 o godzinie 20:00

Offline Alexandrus888

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #84 dnia: Pn, 16 Październik 2023, 22:37:23 »
Co wytrwalsi czytelnicy zapoznali się już zapewne z kroniką moich przygód na 34. MFKiG. Obiecywałem tam kolejny post, tym razem na temat zdobyczy. I niniejszym tenże wpis czynię.

Na dobry początek wrysy:

Thomas Kast, Odyseja Lorda Bablah

Podszedłszy zacąłem rozmowę mą łamaną angielszczyzną. Thomas szybko mi przerwał i spytał się, czy możemy przejść na polski. Jak sam stwierdził „jeszcze go nie zapomniał”. No nie rozpoznałem rodaka, podobnie jak kiedyś z Ernesto :/
Mega mi się podoba zakrzywienie czasoprzestrzeni i pomysł, że wrys ten dostane za milenium.

Szcześniak/Rust/Pawlak, Pętla 2

Nikogo nie było w kolejce, więc sobie pogadałem z panami. Dowiedziałem się, że pętli ma być 5. Na co się zaśmiałem a dlaczegożby nie 8? Takie „endless eight”. Kto oglądał Haruhi Suzumiya, ten już wie co i jak ;D Dominik był podekscytowany tym pomysłem, już zaczął myśleć jak kontynuować fabułę, by ją dopełnić, le przystopował go Rust. Ten to jest realista!

Rafał Trejnis, Pętla

Podczas premiery pierwszej Pętli był nieobecny, to teraz nadrobiłem u niego i mam komplet rysografów w tomie #1. Ale już się śpieszył, więc nie zdążył się machnąć w sequelu. Kiedyś go jeszcze dorwę. Może uda się wcześniej niż przy okazji premiery trójki...?

Śmiechosław, Opowieści grabarza 1

Rok temu tako się złożyło iżem tylko atoli smoka z kaczką zdobył i już czasu na grabarzy nie stało. Podszedłem z postanowieniem, że zaniosę 4 już nabyte zeszyty, ale... jakoś się zagadałem z autorem, tez zrobił miast standardowego małego grabarza w kółku, dużą sylwetkę i koniec końców nie chciało mi się już iść z kolejnymi. Będą na raz następny.

Michał Arkusiński, Wścieklizna

Stary zin. Zazwyczaj jak podchodzę z takim zabytkiem do autora ten się dziwi spod jakiego kamienia żem go wyciągną. Tym razem jednak na pierwszy plan wystąpiło rozbawienie, bo właśnie z kimś o tym komiksie rozmawiał i odżyły w panu Michale wspomnienia. Dowiedziałem się np. że nakład okładki był o wiele większy niż nakład wnętrza, przez co pewien człowiek (bodaj wydawca) skończył z garażem wytapetowanym okładkami XD No chciałbym to zobaczyć!
Taki szybki podpiski z modernistyczną facjatą. Zapytany czy nie robi wrysów, odparł że raczej nie: musi się rozrysować. No to wypaliłem bez namysłu: „nie krępuj się i rozrysowój, mamy czas, kolejki do ciebie nie ma. Mogę dać ci kartkę”. Popatrzył na mnie, otworzył tylną okładkę i z biegu wysmarował to:

I co ja mogłem na to? Za skromy jest Michał, za skromy. W mojej ocenie przebija ten rysunek co poniektóre wrysy czarnych koni tego festiwalu. Podzieliłem się tym spostrzeżeniem z artystą. A on podziękował kolejnym rysunkiem (o którym później).
Nie trudno zauważyć, że papier w górnym lewym rogu nie przyjął tuszu. Prawdopodobnie przez lata gdzieś się natłuścił. Schło to niemiłosiernie długo, ale po jakiejś godzinie osiągnęło stan pozwalający zamknąć tomik. Jednak „niedomalowanie zostało”. Życie. 

Michał Arkusiński/Robert Popielecki, Historie środka

Tu michał ograniczył się również do swojego podstawowego podpisu, wzbogaconego o dedykację jednego ze współautorów. Nic wielkiego, nie ma się co rozwodzić.

Adam Święcki, Cela nr 1

Na Komiksowej Warszawie złożyłem obietnicę, że przychodząc następnym razem przyniosę nie kartkę i durnowaty, abstrakcyjny temat, a jego komiks. Groźby dotrzymałem. Miałem numerek do pana Adama do stref autografów, ale zauważyłem go jak sobie malował na stoisku Timofa. Nikt nie podchodził, nie zaczepiał... Dokonałem więc zaplanowanych zakupów i zagaiłem. Artysta przerwał zarysowywanie karty (mimo, że sygnalizowałem, e poczekam) i zabrał się za mój wrys. Trafił nim w punkt. Często tak mam, e wydaje mi się, że idę na przód, rozwijam się, a tu jednak się okazuje, że się kręcę w zamkniętym kole drepcząc po własnych już wytartych śladach.

Spell, Przygody Stasia i Złej Nogi ver color

Spell czasem czasem zaczyna rysować i się nie przejmuje wolą obdarowywanego, ale tym razem było inaczej. Zapytał co chcę. Odparłem: „W wersji czarnobiałej mam Przygody Mamy i Złego Papierosa, więc tym razem poproszę o Przygody Nogi i Złego Stasia”. No i otrzymałem bad ass’a z prawdziwego zdarzenia i szeryfa nogę (mimo, że nogą z szeryfowania nie był). Po raz pierwszy widziałem by Spell dawał nazwę imprezy obok a nie pod swoim podpisem. Miła odmiana, zawszeć to jaki powiew świerzośći.

Falauke, Czy wszystko smakuje

Wspomniałem mimochodem, że - widząc ten komiks - skojarzenie mi się nasuwa do Rozmówek polsko-angielskich Agaty Wawryniuk. I faktycznie punkty wspólne obu tytułów istnieją. A wszystkie koty - małe i duże, sierściaste i łyse, dachowce i rasowe - są świetne. A jeżeli jeszcze przyniosą ci wino, to już łuuuch! Burek i jego banda mogą się schować.

Marek Lachowicz, Pierwsza przygoda czopka Piotrka

Kolejny artysta który nie rozumiał czemu znalazł się na scenie. Był mega zdziwiony, że ktoś pomyślał „hej, a może dać debiutantowi szansę i wrzucić go na autografy”. Jeszcze bardziej się dziwił, że znalazł się ktoś kto tą okazje postanowił wykorzystać.

Marek Turek, Fastnachtspiel

@turucorp to taki przykład wzorcowego internauty. W sieci wyszczekany, w realu do rany przyłóż. Zawsze się z nim fajnie gada na festiwalach, szkoda, że w tym roku czas i inne obowiązki nie pozwolą mi się pojawić na GIKu.

Karol Mularczyk, Rewolucyjny mechanizm

Co ciekawe Karol był kompletnie zaskoczony, że ktokolwiek do niego podszedł. Do tego stopnia się tego nie spodziewał, że musiał pożyczać pisak od artysty ze stolika obok!

Anna Krztoń, Życie i wczasy 2017-2019

Złapana na biegu w ostatniej już chwili. Porozmawialiśmy trochę o samej idei wrysów, kogo to kręci a kogo nie, czy artyści lubią takie akcje itp..

Grzegorz Rosiński, Zemsta hrabiego Skarbka

Wrys jaki jest, każdy widzi. Cóż mogę rzec: zaryzykowałem, nie wyszło. Życie. Nie czuję smaku porażki, sprzedawać nie będę - pozostanie jak swego rodzaju memento mori. Choć im dłużej wpatruję się w ten rysunek tym bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że co mistrz, to mistrz. I tymi paroma krechami stworzył całkiem fajną postać, miłą dla oka, może bez wulgarnych piersi, ale z lekko zarysowanym łonem, dającym pole dla wyobraźni. Jest git.

Thomas Ott, Las

Prubowałem polować w sobotę, na strefie, co prawda bez numerka. Przynajmniej na początku. Potem ktoś mający 2 numerki postanowił się nimi podzielić. I tak wylądowałem na miejscu 19. Wywołano nr 13, a obsługa podała:
- Zamykamy kolejkę. Jeszcze tylko 5 osób. Odliczamy. 14?
- Jestem
- 15?
Cisza...
- 16?
Cisza.
- 17?
- Obecny.
- 18?
- Jest!
- 19?
- Ja wohl - zabrzmiało szorstko z mego gardła.
- 20?
Znowu brak odzewu.
- 21?
- Tutaj.
- OK, wy wchodzicie.
Ale a tu nagle jakaś 9 się pojawiła, a to 15 postanowiła jednak wpaść... machnąłem ręką - kłócić się nie będę. Zamiast tego poszedłem w niedzielę na stoisko. Byłem sporo wcześniej a i tak wylądowałem na 6 lokacie. Przychodzi Ott i od razu zła wiadomość: zgubił przyrządy, nie będzie zajebistych wrysów. „Trudno, wezmę co będzie” pomyślałem. Ale niektórym nerwy popuszczały. Naszła moja kolej, bardzo szybko zresztą, bo Thomas robił tym razem na szybkości bez swoich mazaków, rysików i czego tam jeszcze. Wyłuskałem na światło dzienne ideę kaczki zjadanej przez smoka, ale widać nie zaczaił, bo powstał sam smok. Choć doszukuję się w nim i cech kaczych. A może to kaczka dziwaczka, co po upieczeniu stała się niewidzialna? Chędożyć  to. Po prostu nie wciągnę rysunku do kolekcji tematycznej. I tak jest wyczesany.

No to tyle wrysów. Wjeżdża główne danie: kaczka w sosie własnym, czyli ulubiona przekąska jaszczurów ognistodechnych.

Piotr Piwko

Przechodzę obok stoiska, a tu mnie gość zaczepia:
- Zrobiliśmy z bratem komiks. Czapeczka z papieru. Chcesz zobaczyć?
- O! Pewnie, czemu nie. - chwila zastanowienia - jesteś rysownikiem?
- Nieee, amatorem ;)
Amator czy profesjonalista, who cares? Opowiadam o swojej manii. Spotykam się z ciepłym przyjęciem. A po chwili pakuję do torby „Czapeczkę...”, malutki zinek malarski, tazosa i świeżą zdobyć: łosiosmoka. Podejrzanie radosna jest ta kaczuszka. Rysunek bardzo prosty (acz nie prostacki), cartoonowy, trochę a’la Adventure Time.

Michał Arkusiński

Mówiłem, że do tego artysty jeszcze wrócimy. Aż strach się bać, co by wyczarował, gdyby dalej się rozrysowywał. Dynamiczna forma i dziwna kaczka. Michał narysowawszy dziób orzekł: to gołąb. Potem dorysował skrzydła i stworzył orła. Jednak płetwy wszystko uratowały i z króla ptaków odrodził się chlebojad wodny. Bardzo mi się podoba to oko w słup uciekające. Ten język z dziobu zwisający bezwładnie. Czuć że uszło z ptasiora już życie i tylko truchło się ostało. A smok gniewny, czoło marszczy, siarką dyszy, szpony zaciska, grzywę jeży.
W pierwszej chwili nie byłem pewien czy obrazek trzymać w pionie, czy poziomie, ale przyglądając się uważnie, raz tak, raz śmak, zdecydowałem, że przedstawiony powyżej układ jest tym właściwym.

Ailish

Miała wystawiony cennik, ale jak to powiedziała: na tej konkretnej imprezie chciła się skupić na rysowaniu portretów w pszczelim stylu. Zaproponowałem więc by spróbowała ożenić smoka i kaczkę z owadzim leitmotivem. Przemyślała sprawę i się zgodziła spróbować. Zaznaczając, że nie chce pieniędzy, bo potraktuje zadanie jako ćwiczenie. Chyba nie do końca wyszło bo cech pszczelich doszukać się nie mogę, ale dla mnie to tym lepiej. Taki wyraz dziobu jużem gdzieś widział w swojej kolekcji... Ach tak, Megao taką miną obdarowała kaczkę, tyle, że w jej rysunku kaczka zwisała bezwolnie z pyska, a tu jakieś BDSM się odczynia.

Bele

Tyle razy go widziałem i nigdy ni poprosiłem o najważniejsze. Teraz postanowiłem to zmienić. Jako, że nudził się w strefie autografów, śmiało podszedłem i stwierdziłem fakt: „Zdaje się że jeszcze cię nie prosiłem o mój popisowy temat”. Zaintrygowany zaczął się dopytywać, co to za tajemny motyw. Objaśniwszy mogłem już tylko obserwować powstawanie tego cudeńka.
Nóżki kaczki urżnięte, piórka oskubane, jeno korpus i pusty czerep się ostały. Nawet oczy już wydłubane! Smoczy zez sugeruje mi iż gadzina czuje się nieco nieswojo będąc obserwowaną przeze mnie. Coś jakbym przyłapał nastolatka na masturbacji. Niby wie, że źle robi, wstyd mu, a przestać nie może. Tylko się mlaskanie, a nie fapanie roznosi.

Karol Mularczyk

Największym problemem tego rysunku jest brak podpisu autora... Wstydził się czy co? Ale ja nie mam zamiaru pozostawiać go Galem Anonimem. Wszem i wobec oświadczę kto to narysował.
Kaczka trochę gęsia wyszła (słowa Karola, nie moje), pewnie przez proporcje w stosunku do smoka. Cóż, widać niewielki to smok. Na tyle mały, że nie był w stanie kaczki unieść i odejść, tylko musi ją po ziemi ciągnąć krwawą smugę zostawiając. Przynajmniej się naje. Bardzo mi się podobają pióra lecące na wsze strony, dodają dynamizmu i dramaturgii całej scenie.

Jakub Babczyński

Od dawna myślałem o Jakubie, jako o potencjalnym rysowniku do kolekcji, bo lubię bardzo jego uniwersum Wyspy Szyszek. Zarówno graficznie, jak i fabularnie. Zresztą na PFSK, które stało się zarzewiem wojny smoczo-kaczej, Jakub był obecny. Uzupełniałem u niego brakujące numery jego sztandarowego dzieła i dużo rozmawiałem. Bardzo fajny gość. No ale na festiwalu zdobyłem tylko pierwszy rysunek „Smoka...”, a sam pomysł na kontynuację narodził się już w drodze powrotnej.
Tak czy inaczej więcej z Babczyńskim już się nie widziałem. Na liście gości MFK też nie widniał. Jakiego więc doznałem zdziwienia jak go kontem oka spostrzegłem naprzeciwko stoiska Studia Lain. Okazuje się, że wystawiał antykwaryczny towar. Zagadałem, bo czemu nie? Wysłuchał z zainteresowaniem i podjął rzuconą rękawicę, zaznaczając jednocześnie bym na nic się nie nastawiał. Jak to ujął: „jak będę miał podczas festiwalu czas, to coś poszkicuję”.
Gdy wróciłem kilka godzin później z dumą pokazał szkicownik. Pierwszy szkic: fajny, bez fajerwerków, ale bardzo spoko. Potem pokazuje drugi. „Bo tak sobie pomyślałem, że spróbuję inaczej jeszcze spróbować... - a mi gały wychodzą - podoba się? To patrz!” i wyciąga powyższy rysunek. Po czym pada sakramentalne pytanie: „Ile jest wart dla Ciebie?” I tu muszę z przykrością stwierdzić, że zdębiałem. I bynajmniej nie dlatego, że artysta upomina się o honorarium za swoją pracę. Raz, że byłem już jedną nogą w kolejce do Grzegorza Rosińskiego; dwa, że nie mogłem wyjść z szoku zachwytu; trzy: na trzecią dobę bez snu już mózg odmawia posłuchu.
Com wtedy wybełkotał? Com zrobił? Nie pomnę. Myśli moje były przy tym - i zdaje się iż to wyartykułowałem - że jestem po całym festiwalu i portfel świeci pustkami, a może jeszcze trzeba będzie wspomóc cel zbiórki u GR. Że rysunek jest wart sumy, której przy sobie nie mam. Już się zastanawiałem od kogo pożyczyć, jak dosłać później pieniądze... Gdy Jakub powiedział z uśmiechem: „To prezent”.
Ten smok jest niezwykły. Taki spokój odeń bije, tyle pozytywnej energii! Cudowne są te skrzydła. Mizerne, atroficzne, a (zapewne) jak zatrzepoczą to gadzinę uniosą - jak u trzmiela. Tyranozaurowe łapki i ten kciuk uniesiony w górę. W geście Cezara, mówi jasno: ZABIJ ! Donald z którego krew uszła i splamiła Matkę Ziemie. A jeszcze w tle zamczysko. Normalnie Babczyński na rysownika Donżonu!!!

Thomas Kast

Modernistyczne, minimalistyczne smoczysko i podobasz kaczka. Oboje tłuściutcy. Kaczka wzdęta chlebem zapewne, a nogi jak serdelki u smoka od smakowitych, tłuściutkich kacząt.
Ptasi optymista na spacerku po gofry (przy okazji: niedaleko mego miejsca zamieszkania jest gofrownia z dziada pradziada, gofry prima sort, aż powstała o nich piosenka tubylczej kapeli), nieświadom jest rychłego końca w smoczym brzuszysku. A wszak to przeznaczenie ptasiora!

Marcin Medziński

Podchodzę do stoiska, ptrzę. A tu spod ziemi wyrasta Kasia K. i już pyta: „Alek, a to masz?” i wciska mi Mój drugi zin. No mieć nie mogę, bo przecież premiera. Więc biorę. A Kasia na to: „To wybierz sobie jeszcze printa i daj do potpisu autorowi. O, tu siedzi”. Cóż było robić? Podchodzę pokornie do Marcina i strzelam mowę:
- Słuchaj, zina kupuję, bo świetny z ciebie artysta, ale print, wrys, dedykację mogę sobie darować. Na jednej rzeczy mi zależy - narysuj mi smoka jedzącego kaczkę.
- OK, ale to będzie taki „stoiskowy” rysunek, zgoda?
- A pewnie! Kiedyś się odezwę i zamówię taki „zleceniowy” rysunek, ale na teraz to „stanowiskowy” wystarczy.
Język kaczki, jak trąbka urodzinowa z papieru, wymiata. Kolczyk w uchu smoka też. To właśnie takie małe szczegóły robią klimat. Świetna jest też trójszponiasta łapa smoka. Co tam, że nie ma połączenia z ciałem. Ten smok to Raiman!

AL.GOYO

Praca zamówiona podczas zbiórki na drugi tom przygód gwiezdnych wikingów, czyli Battle Code: Ragnarök. Pierwszy pełnoprawny commission i jednocześnie pierwsza praca cyfrowa. Znaczy mam ją fizycznie, ale to wydruk digitalowej dłubaniny.

Emiliano Tanzillo

Obsługa strefy autografów nie pozwoliła mi wejść z kartką, mimo że kolejka nie była długa (nakład się wyprzedał, wszyscy zainteresowani już dostali). Ale cóż, chłopaki mają ciężką robotę, trza ich szanować. W każdym razie podbijam, pytam, dostaję pozytywną odpowiedź. I mam smoka z kaczką w komiksie. Może kiedyś wytnę...? Emiliano to świetny człowiek. Porozmawialiśmy o genezie motywu, o tym co lubie czytać, jakie anime oglądam i polecam. Widać, że zainteresowany kontaktem z fanbazą.
Jak na profesjonalnego rysownika smoków (tytuł jego komiksu zobowiązuje) i gadzina jest PRO. Niesamowite ma oczy, ja tam widzę aż 3 tęczówki! Hipnotyzujące. Może dlatego ostrzeba by nań nie patrzeć...? Zaduszana kaczka ma tak mocno zaciśniętą Łapę na gardle, że wydać z siebie może tylko niemy krzyk. Ten pofalowany język mówi wszystko. No i wzburzone sztormem może, a na nim samotna skała, smocze siedlisko... Pięknie zakomponowane!

Gou Tabane

Byłem w 100% pewien, że nie zdobędę tego okazu. Już szybciej bym stawjał na Grzegorza Rosińskiego. Na luzie więc podszedłem do stanowiska i odzywam się do tłumaczki, że wiem, iż to niemożliwe i nie realne, ale będę do końca życia żałował, że choć nie spróbowałem. Po czym wykładam co za kaczkożerne poczwary zbieram. Ta nieco zdziwiona tłumaczy. Tabane upewnia się, czy dobrze zrozumiał i... zaczyna szkicować na Yattowym wachlarzu! A ja patrzę jak zauroczony, bo wiem, że niemożliwe staje się realne. Gwiazdka, urodziny i Mikołaj osiągają koniunkcję właśnie dziś.
Odchodząc z kaczym stadem pożeranym przez smoka czuję się jakbym unosił się co najmniej 5cm nad ziemią, serce wali jak szalone, mam wrażenie, że zaraz zemdleję z nadmiaru emocji.
Jedna kaczka ratuje się rejteradą, jedna już w pysku patrzy za nią tęsknie, jakoby prosząc o pomoc. Kolejna przyduszona łapą już się poddała, łeb wykręca. A możę jednak się jeszcze nie poddała? Może próbuje się wyturlać? Ostatnia tylko patrzy sparaliżowana strachem na RZEŹ. Piórko powoli spada, z prędkością 5 centymetrów na sekundę, jakoby płatek sakury. Oto czas przemijania!

Niestety, gdzieś mi wcięło smoka od Marka Lachowicza. Dałbym głowę uciąć, że go o takową poczwarę prosiłem. Dałbym rękę uciąć, że się zgodził. Ale co narysował już nie pomnę. Nie mogę też nigdzie znaleźć takowego rysunku.

A na koniec prezent od jednego z forumowiczów:
Statuetka  żelaznej kaczki, tytanowego smoka

Drugi digital w kolekcji. Niestety jeszcze nie wydrukowany, ale co się nie odwlecze to nie uciecze. W obu figurach dostrzegam złote zdobienia, lecz korpusy wyglądają na zrobione z zadeklarowanych materiałów. Trzeba mi było tytanowej sił woli, by wytrwać tyleż godzin w kolejkonie i żelaznych nerwów, by znosić docinki i śmiechy. Ale warto było dla tych wszystkich powyższych zdobyczy!


6 stron w Wordzie. Mam nadzieję, że ktoś przez to przebrnie, a nie tylko obrazki zobaczy T-T

Offline Teli

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #85 dnia: Wt, 17 Październik 2023, 07:59:30 »
Widzę że kolekcja Ci się ładnie powiększyła. Szacunek.
Zwłaszcza Tanabe i Babczyński przypadli mi do gustu. Reszta bardzo przyjemna. Musisz kiedyś pomyśleć o zrobieniu jakiejś wystawy.

Akcja z Rosińskim z pewnością przejdzie do historii.
To co działo się wtedy na i poza sceną autografów jest z pewnością jednym z najlepszych thrillerów kolejkowych jakie widziałem. Trzyminutowy horror na scenie.

Czy Grzegorz narysuje kaczkę? Wywróci stolik i wyjdzie? Dostanie wylewu? A może zwyczajnie to zignoruje?

Gdybym nie widział tej sceny na własne oczy to bym nie uwierzył, dzięki Bogu że byłem tylko obserwatorem a nie czekającym.
Na to wszystko to i tak dostałeś przyjemny choć nieco zwichrowany (pewnie jak umysł Rosińskiego w tamtej chwili) wrys.

Alexandrus - Człowiek który zawiesił Rosińskiego :D
« Ostatnia zmiana: Wt, 17 Październik 2023, 09:06:13 wysłana przez Teli »

Offline turucorp

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #86 dnia: Śr, 18 Październik 2023, 00:20:52 »
Fajnie, fajnie, ale z tym "Lachowiczem debiutantem" to pojechałeś :O
Nieograniczona tolerancja prowadzi do zaniku tolerancji. Rozszerzenie nieograniczonej tolerancji na tych, którzy są nietolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnych, to tolerancyjni zostaną zniszczeni, a wraz z nimi tolerancja.

Offline Alexandrus888

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #87 dnia: Śr, 18 Październik 2023, 07:07:09 »
Jego słowa, nie moje. Chyba że ze zmęczenia pomieszałem autorów...

Offline Alexandrus888

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #88 dnia: Śr, 25 Październik 2023, 22:02:46 »
Jedyna zdobycz z SDK w SDK.

Artysta: Maciej Pałka



Jak to jest dogadać się z swoim obiadem? Zadać mu pytanie i otrzymać odpowiedź... Nie wiem, nigdy mi się nie zdarzyło by mi kotlet czy ziemniaki dały za dość moim zagadkom, ale temu smokowi się poszczęściło. Nie wiem tylko czy nie powstała bariera językowa - między smoczym, a kaczym.

Paszczęka świetnie wpisuje się w róg arkusza, pozostawiając wąskie marginesy na jestestwo smoczyska, a mimo to z przestrzeni wyciśnięto 100%. Są łuski, są brodawki i kolce. Nawet zrogowacenia! I te wyłupiaste oczyska!!! Nic nie pobije jednak garnituru krzywych kłów będących niejako ramą dla szkarłatnego ozora (niech mnie jaka kobieta poprawi z kolorystyki)

Kaczka minimalistyczna, daje odciążenie po "ciężkim" smoku. A może to li tylko duch zbłąkany? taka blada i bez kolorów...? I tu zagadka się jawi: jeżeliby przełamać bariery językowe, jakich słów polszczyzny trzeba użyć, by dać wyraz rykom i kwakom zapisanym w dymkach? Piszcie!

Offline Lyricstof

Odp: Biblioteka Alexandryjska
« Odpowiedź #89 dnia: Śr, 25 Październik 2023, 22:20:50 »
Bardzo fajny rysunek.  8) Gratki. Smok taki trochę jakby opity wodą z Wisły (albo z Sanu bardziej)  ;D
Elle est retrouvée! Quoi? l’éternité. C’est la mer mêlée Au soleil.