Autor Wątek: 79ers  (Przeczytany 452 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline 79ers

79ers
« dnia: Nd, 02 Maj 2021, 21:33:43 »
Wbrew regule nie zamierzam wrzucać zdjęć mojej półkowej pornografii  ;D Są ku temu trzy powody: brak godnej reprezentacji dla posiadanej zbieraniny, zachwyt nad zdecydowaną większością tego co mogłem do tej pory podejrzeć u innych użytkowników forum i to, że jestem nieco wstydliwy  :-[

W skrócie moja komiksowa droga wygląda tak:
1.
Za pierwszy kontakt z komiksem i szerokim światem odpowiedzialny jest Przekrój. Dzięki niemu poznałem Prof.Filutka, zbierałem Poczet cesarzy rzymskich Krawczuka, wycinałem znaczki pocztowe i wypełnialiśmy krzyżówki. Drugim istotnym czasopismem tego czasu był  Magazyn Polski i zawarte tam ilustracje, oraz trzeci w kolejce Świat Młodych, który jednakże czytałem sporadycznie.

2.
Osobny rozdział to szkoła podstawowa, a dokładnie biblioteka  ;D. Tam poznałem pierwsze prawdziwe komiksy: Kajko i Kokosza, Kleksa, TRiA, Antreslokę i  inne cuda Baranowskiego, Thorgala, komiksy Makuszyńskiego oraz osobliwości nie-komiksowe takie jak Dwaj z galaktyki Gryfa, czy 5 przygód detektywa Konopki. W czasie szkolnym otrzymaliśmy również nasze pierwsze komiksy czyli Kajko i Kokosz: Na wczasach, Cudowny lek, Wielki turniej i Szkoła latania, pierwsze Tytusy, Kleksy,...dlatego powtarzam: ‘Rodzice  dajcie w prezencie swoim dzieciakom komiksy – koniecznie te starsze, polskie – a może się zdarzy miłość na dziesięciolecia”
Pierwszy komiks w naszym domu to Zagłada Atlantydy z 1986 i to Zbigniew Kasprzak stał się pierwszym mistrzem ówczesnego 7 latka. Później były wspomniane wyżej serie komiksowe i oczywiście cuda z czasu komuny i wczesnych lat 90tych. Nie mogę nie wspomnieć w tym gronie o jednym z moich ulubionych komiksów tamtego czasu czyli Old Shatterhand i Winnetou. W 1988 w moje ręce trafia świeżutki Szninkiel, a niewiele później Alinoe, Conan i Elektra  i tak to się zaczęło ;) Był jeszcze Rork, ale niewiele wówczas zrozumiałem z fabuły tego cudnego komiksu.

3.
1990  TM-Semic – amerykańskie superhero wreszcie w Polsce. Entuzjazm, radość nieopisana, szczęście i te ceny  :o :(  Początkowy zapał ustępuje okrutnej rzeczywistości i na ładnych kilka lat następuje rozbrat z komiksem. Pojawiają się po drodze biały Asteriks, na bieżąco uzupełniamy Thorgala i iskierka nadziei czyli Pegassus, ale niestety… Smutek pozwalają ukoić otrzymywane jako prezenty na rożne okazje planszówki: Magia i miecz, Wojna o pierścień, Troja, Monstrum, historyczne gry Dragona oraz niezastąpiony Dreszcz.
W innych czasach prawdopodobnie zainteresował bym się czymś innym, ale pod wieloma względami ówczesna kultura miała dla mnie więcej do zaoferowania niż współcześnie sdk@$%$#!
Oczekiwanie na kino nocne, pierwszy opowiadany serial  , czyli niezastąpione Cudowne lata, Opowieści bajarza od Jima Hensona, seriale Robin Hood i Kusza, Strefa Mroku i te wszystkie polskie, radzieckie i czeskie bajki. Horrory z Ambera i Phantom Pressu, Kto wrobił królika Rogera i wiele, wiele innych  cudów….

4.
1994 Ogólniak to głównie powrót do początków TM-Semica oraz uzupełnianie tych różnych cudów z PRL-u i początku lat 90tych, pierwszy kontakt z kartami ccg (DoomTrooper i Kult) oraz nieodżałowane czasopismo Secret Service.

5.
Studia to czas posuchy, oszczędzania i cięcia wydatków. Pojedyncze tytułu wpadają od rodzącego się komiksowego Egmontu, ale to wciąż niewiele, a głód wciąż rośnie. Szczęśliwym „przypadkiem” wspólnie ze starszym bratem zdążyliśmy wcześniej zebrać komplet SH z TM-Semic po różnych bazarach, starych księgarniach i antykwariatach i to w całkiem przyjemnych cenach. Włącznie z MM i WS było tego około 600numerów, więc było co czytać przez następnych kilka lat. Nie ukrywam, że ze względu na czas poświęcony na zebranie tej bezcennej makulatury nie zamierzam pozbywać się tego wszystkiego w przyszłości, nawet jeżeli ktoś zdecyduje się wypościć to wszystko w integralach.
Uzupełnieniem tego hobby stała się fascynacja grafikami Borisa Vallejo, Louisa Royo, Broma, Julie Bell, Eschera, Siudmaka i wyszukiwanie w uczelnianym internecie oryginalnych okładek amerykańskich komiksów.

6.
2011 to powolny powrót do komiksu, później wybiórczo kolekcje komiksowe, wreszcie Conan z Hachette i wsiąkłem na dobre.

7.
Forum Gildii, migracja na KomikSpec i odkrycie : „Cześć mam 40 lat i nadal czytam komiksy!”. Brakuje jedynie tych łowów w drugim drugim obiegu, które zastąpiło nieszczęsne szukanie promocji i frustracja, że nie można mieć wszystkiego.