Forum KOMIKSpec.pl
Pozostałe => Na luzie => Wątek zaczęty przez: Marcelin1 w Wt, 20 Lipiec 2021, 10:23:55
-
Łatwo się Wam pozbywać zabawek z dzieciństwa, starych książek albo innych pierdółek podczas generalnych porządków?
Czasem trzeba zrobić miejsce na nowe rzeczy. A skoro staroci nie ma gdzie trzymać, to lądują na śmietniku. Albo u kogoś kto chce je przygarnąć. Ale czasami naprawdę ciężko się na sercu robi...
A może podobne sentymenty w ogóle się Was nie trzymają?
-
Jakieś 20lat temu oddałem moim kuzynom ~50kg klocków lego, do dzisiaj nie mogę sobie tego wybaczyć ;p
-
Gdy byłem nastolatkiem, dwudziestoparolatkiem, pozbyłem się mnóstwa rzeczy, które miały mi się już nigdy nie przydać w dorosłym życiu. Trochę komiksów zniszczonych czasem, małych żołnierzyków, czasopism o grach, roczników "Piłki nożnej", figurek, ruskich gierek i wszystkich tych rzeczy, które zbierałem jako dziecko. Do dziś za nimi tęsknię i aż się łezka w oku kręci.
Teraz, gdy jestem ojcem, pilnuję, żeby moja córka nie musiała kiedyś przeżywać tego samego. Wszystkie jej rysunki, ulubione zabawki, którymi się już nie bawi i każda inna rzecz, która może jej kiedyś przypominać dzieciństwo jest pakowana do pudła i przechowywana. Miejsca na szczęście nie brakuje, a mam nadzieję, że kiedyś jako czterdziestolatka wróci do tych skarbów i poczuje ogromne wzruszenie, które czuje chyba każdy wracając do lat dziecięcych.
-
Najgorsze, że człowiek sporo rzeczy wyrzucił (niewiele) czy stracił (więcej, głównie pożyczone na wieczny zwrot), a po latach w pocie czoła odbudowuje kolekcje 8)
-
Wspominałem już kiedyś, że w czasach, w których byłem „za stary na czytanie komiksów” pozbyłem się praktycznie całej mojej ówczesnej kolekcji (Orbita, Pegasus, TM-Semic, Tytusy, Kleksy, Kajki i Kokosze i inne takie). Po latach udało mi się zebrać większość tych komiksów po czym… sprzedałem je ponownie (a właściwie w większości wymieniłem na bardziej współczesne wydania), ponieważ nie były to te konkretne „moje” egzemplarze z dzieciństwa…
Sentyment przyjmuje czasem dziwne formy…
-
A jakie macie metody na szybkie odgruzowanie gdy stwierdzacie że macie nadmiar niepotrzebnych rzeczy i najlepiej byłoby się pozbyć wszystkiego na raz i mieć święty spokój, ale wyrzucić żal, sprzedać trudno, a wydać też nie bardzo jest komu?
Macie jakieś rzeczy które teoretycznie mają jakąś tam wartość, ale są na tyle specyficzne, że trzebaby dużo czasu żeby się znalazł ktoś chętny.
Na sprzedaż z zyskiem małe szanse,
na sprzedaż w necie za grosze za dużo pi....lenia z opisywaniem, fotografowaniem, pakowaniem i wysyłaniem lub umawianiem na odbiory,
na pchlim targu brak odpowiednich klientów
ale szkoda, żeby wylądowało na wysypisku i następuje blokada.
-
Mam taką bibliotekę u siebie, w której przyjęli ode mnie do tej pory ze 20 kartonów z książkami, magazynami, zabawkami, materiałami edukacyjnymi. Część idzie do katalogu, część na potrzeby biblioteki i różnych zajęć w niej organizowanych , a jeszcze inna część trafia do ludzi korzystających z tej biblioteki, zaangażowanych w pracę z dziećmi ( przedszkola , grupy nieformalne etc.) . Mam podejrzenie, że w najbliższym tygodniu poleci tego drugie tyle i w końcu zacznę normalnie przemieszczać się po mieszkaniu. Ogólnie cenię sobie mocno kierowniczkę tej placówki i dojrzewam do tego żeby im zwyczajnie pooddawać część rzeczy , które chciałem przeznaczyć na sprzedaż ( żeby uniknąć wspomnianego pierdzi...a się z przygotowaniem do wysyłki etc. ).
-
(https://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2024/08/edxO1cb7dSLQb4Iu.jpg)
-
Kiedyś w gumach (nie turbo) były takie karteczki z czołgami, śmigłowcami, statkami i innym sprzętem wojskowym. Do tej pory nie mogę przeboleć straty i nie mam pojęcia gdzie/ja kto zaginęło. Pewnie rodzice porządki robili jak się syn wyprowadził i wylądowało w piwnicy, a potem w śmieciach lub od razu w koszu
I podobnie jak przedmówcy zostawiam stare zabawki/rysunki/książki/gadżety dzieciaków w pudłach
-
Zupełnie nie żałuję. Historyjki z gum Donald, małe żołnierzyki, prlowskie podróbki figurek z Gwiezdnych Wojen, resoraki, zestawy do kolejki TT - to były skarby mojego dzieciństwa, bawiły bardzo. Rozdałem chrześniakom. Bo litości, co ja miałbym teraz robić z tym badziewiem? A oni się ucieszyli i chyba o to chodzi.
-
Sporo niepotrzebnych komiksów oddałem lokalnej bibliotece. Oczywiście przekonaniu o słuszności takiego rozwiązania towarzyszy często wiadomy żal. Niestety jednak, za dużo dobrych rzeczy się ukazuje i życie pędzi zbyt szybko, żeby przywiązywać się do wszystkiego nadmiernie. Ale czasem odkrywam, że takie rozwiązanie ma sens - ostatnio naszła mnie ochota na powtórzenie sobie kilku (posiadanych niegdyś) tytułów i mam je w zasięgu ręki, choć nie zajmują mi już miejsca na półce.
-
Zupełnie nie żałuję (...) prlowskie podróbki figurek z Gwiezdnych Wojen (...) Bo litości, co ja miałbym teraz robić z tym badziewiem?
Sprzedać. Po parę stówek za sztukę. Bo po tyle chodzą te tzw. bootlegi, wiem bo sam spieniężyłem - kupiłem za to komiksy, które cieszą mnie bardziej. :)
-
Oddałem koledze PSP i gierki na nią jak Vice City Stories chociażby - bo już tego nie używałem. Pozbyłem się bez żalu.
Gierki na Peceta. Wszystkie oddałem. Gram już tylko na konsoli a część świetnych gier z pieca jest też na Plejaku - Quake 1 i 2, Duke Nukem 3D, Doom 1 i 2, trylogia GTA z najlepszym po dziś dzień San Andreas na czele, teraz Hexen i Heretic. Tylko czekać aż pojawi się świetny Sin i Unreal z Unrealem Tournamentem. Syberia dostanie remake. Nie chodzą stare płyty to po co mi je trzymać?
Książki - Oddaje gdy mam duble. Kilka starych Asteriksów, Tytusów miałem po dwa niektóre to oddałem, Kleksy - teraz ma te od Egmontu to starych się pozbyłem. Dwie książki Kinga, które wymieniłem na nowe wydania.
Do dziś trzymam Transformers czy G. I. Joe z TM Semica ale jakbym miał wznowione wydania też bym się ich pozbył.
-
na tym wyrzucaniu dorobił się niejeden życzliwy czyściciel piwnic i strychów(plaga lat 90tych) i znacznie uczciwsi szperacze wystawkowi(zalew sprzętu audio/wideo bez pilotów)