Problem jest taki, że wiele osób zapomina, że w
metodzie naukowej "Intersubiektywność wiedzy naukowej oznacza jej otwartość na niezależną weryfikację, replikację oraz na krytykę i sceptycyzm.". Ludzie, którzy podają coś w wątpliwość, są często z góry określani jako pojeby, szury, foliarze. To jest związane z systemem, w jakim jesteśmy wychowani, gdzie m.in. wierzymy bardziej w coś, co jest napisane (jak ktoś powie, że na Księżycu żyją Man-Baty, to mało kto uwierzy, ale jak taki news pojawi się w
gazecie, to dużo ludzi to kupi). Pewne rzeczy są traktowane jak dogmaty, bo (prawie) zawsze tak było i wszyscy wiedzą, że tak jest, a jakby było inaczej, to ktoś by o tym przecież powiedział albo napisał (a jak powie albo napisze, to i tak jest uważany za świra).
Sam zajmuję się słownikami i pewnymi pracami językoznawczymi i tu są widoczne pewne problemy naukowe. Główny problem to - jak go określam - przepisywactwo, które polega na tym, że nowe wydania słowników bezrefleksyjnie przepisują jakieś rozwiązania ze starszych czy innych słowników. Może się to wiązać z kilkoma aspektami:
1. wiara w to, że wcześniejsze wydanie zostało zrobione porządnie;
2. ograniczone środki finansowe (nie ma pieniędzy, żeby zapłacić odpowiedniej liczbie osób za porządną pracę);
3. brak czasu i ludzi do pracy.
Punkt pierwszy to kolejne problemy, bo niektóre hasła są zrobione nieporządnie, a może to wynikać z wielu kwestii:
a) Językoznawca nie miał dostępu do narzędzi, którymi dysponujemy obecnie (np. korpusy językowe).
b) Językoznawca bardziej ufa swojej intuicji językowej niż faktom.
c) Językoznawca bawi się w przepisywactwo (przepisywał jeszcze wcześniejsze słowniki).
d) Językoznawca popełnia błędy (literówki itp.).
e) Językoznawca pracuje na odpierdol (nie chce mu się, nie ma czasu, woli inną pracę, ma inne zmartwienia itp.).
Tymczasem język się cały czas zmienia (np. odmiana się upraszcza, niektóre wyrazy przestają być nieodmienne).
Jednak w niektórych pracach językoznawczych (np. artykułach) autorzy powołują się na słowniki (z założeniem - one są zrobione porządnie). I np. wymieniają wyrazy nieodmienne w języku polskim. Tymczasem część tych wyrazów już od jakiegoś czasu się odmienia (a może nawet zawsze się odmieniały, tylko na skutek błędu, braku dostępu do źródeł czy mylnego przekonania językoznawcy wpisano w słowniku, że dany wyraz jest w języku polskim nieodmienny). I teraz twórca takiego artykułu powiela błąd. Można powiedzieć, że przecież nie będzie sam teraz sprawdzał kilkuset słów, czy może jednak się odmieniają. Ufa słownikom, pracy innych językoznawców. Ale to jest obarczone możliwością przepisania błędu.
I podobnie jest z innymi pracami naukowymi czy ogólnie postrzeganiem nauki. Wiele rzeczy bierze się na zaufanie. Tymczasem jakieś badania naukowe mogą być obarczone błędami. Pal licho, jeśli wynika to z ludzkich błędów. Niestety, może się zdarzyć, że ktoś celowo manipuluje badaniami w celu osiągnięcia jakichś korzyści (np. finansowych).
@Bender, dokładnie jest jak piszesz. Osoby o przeciętnych zdolnościach umysłowych, nie potrafią ogarnąć matematyki i fizyki, dlatego uciekają się do zjawisk nadprzyrodzonych, typu kosmici, duchy, wampiry, bo to są wstanie objąć umysłem. Ale zrozum taką kwantową teorię pola, albo teorię strun.
Widzę, że masz chyba jakąś satysfakcję z obrażania ludzi podających w wątpliwość pewne sprawy. W sumie się nie dziwię, parę lat temu sam bym obecnego siebie wziął za szajbusa. Różnica jest taka, że tamten ja pewnymi rzeczami się nie interesował i ich nie sprawdził, ale wierzył na słowo. Jestem człowiekiem wykształconym, po studiach, inteligentnym, o umyśle ścisłym. Znam przynajmniej jednego człowieka o wiele inteligentniejszego ode mnie i o wiele lepiej wykształconego (doktorat, nauka matematyczna), który jeszcze bardziej się pewnymi sprawami zainteresował i ma swoje zdanie zupełnie odmienne od standardowego. I tak samo znam wielu ludzi bardzo inteligentnych, którzy nie podają w wątpliwość żadnych (czy większości) spraw. Więc nie, to nie jest tak, że inteligentni mają takie poglądy, a nieinteligentni inne.
Widzę, że ten temat dryfuje w kierunku teorii spiskowych, a nie wiem, czy to dobrze, bo grozi to jego wywaleniem w kosmos.