Najwidoczniej nigdy nie kopał rowów.
Swego czasu pracowałem na stanowisku z gatunku "kopanie rowów" teraz siedzę na dupie i mam stanowisko wymagające kreatywności, ciągłego kontaktu z klientem - osobiści i telefonicznie oraz sporej dozy utrzymania koncentracji przez cały czas trwania zmiany. Szczerze? Po 8h z namolnymi , znającymi się na wszystkim, bezczelnymi petentami którzy swoim roszczeniowym zachowaniem niejednokrotnie przypominają sześciolatka marzy mi się urlop przy "kopaniu rowu"... Autentycznie wracałem wtedy z roboty mniej zmęczony i miałem czas spokojnie zjeść w trakcie przerwy. Teraz to nawet zimnej kawy wypić nie mogę bo zaraz dzwoni jakaś pańcia która musi mieć "Już! Teraz! Zaraz!". Ech ludzie posłuchajcie czasem samych siebie.
Darzę ludzi z infolinii szacunkiem i zawsze staram się traktować tak jak chcę żeby mnie traktowano i nie dzwonię z głupotami na które i tak nie ma sensownych odpowiedzi. Kto wie czy życie kiedyś mnie nie posadzi w takiej tele budzie a powszechnie wiadomo że karma wraca.