@HugoL3 W Trójmieście jak foodtrucki wchodziły to rozstawiały się przy istniejących lokalach, tam gdzie ludzie już wcześniej chodzili zjeść. Cenowo w ogóle nie odbiegało to od kebabów (wtedy), minusem że takie burgery były trochę mniejsze od ww. (ale w zestawieniu z fastfoodami typu McD wciąż znacznie taniej).
Chwilę o tym myślałem i to musi być kwestia popytu, skoro nie upadły restauracje i mniejsze lokale to popyt na gotowe jedzenie musiał się zwiększyć. A jak ludzie kupują to i ceny można podnosić. Ale...
Innymi słowami to co w poprzedniej wiadomości - nie rozumiem dlaczego ceny street foodu zbliżone do cen w lokalach są akceptowane. Po prostu nie ma w tym logiki - czy ludzie o tym nie myślą, czy może mówią sobie to co piszesz @HugoL3: "taniej i tak nigdzie nie ma"?
Nawet nie zestawiam z USA (z tego co wiem to i w McD można się tam najeść za "grosze" [w zestawieniu z przeciętną płacą godzinową oczywiście]), ale kraje azjatyckie, gdzie nie tylko street food jest "integralną" częścią miast, ale też ceny są takie, że dla przykładowego turysty nie jest opłacalne gotowanie samemu, gdy jedzenie "z ulicy" jest nie tylko dobre, ale i po prostu tanie (pewnie zależy od kraju, ale uśredniając to co wiem od różnych osób to jakieś 3 razy taniej niż w lokalach)... Chociaż... pamiętam że przynajmniej w jednym z właśnie krajów azjatyckich kuchnia (jako pomieszczenie/funkcja) jest "opcjonalna", więc może samo przygotowywanie samodzielnie posiłków nie jest "praktykowane" i stąd powyższe? Nie wiem, może ma to kluczowe znaczenie, ale nie chcę już wątków mieszać...
U nas chyba aż tak dobrze żadne jedzenie "na mieście" nie wypadało, bary mleczne są dotowane a i tak w cenie kebaba nie sposób się najeść (a to i tak spostrzeżenie sprzed... przynajmniej kilku lat). Osobiście dobrze wspominam jak wchodziły "spageciarnie", czyli po prostu lokale z makaronami, nie tak dawno temu to było (po foodtruckach) a można było zjeść mały obiad za dosłownie parę złotych - wiadomo, za tym poszła popularność = klienci -> wyższe ceny w konsekwencji; ale przez chwilę nieopłacalne było przygotowywanie samemu takiego przykładowego spaghetti. No i pizzerie niesieciowe z różnymi promocjami, ceny niewiele większe niż zrobienie samemu od zera. No ale to piszę z perspektywy takiej, że jakby jedzenie "na mieście" było porównywalne cenowo z "domowym" to wybierałbym pewnie tylko gotowe (mimo różnej jakości), a zanim ktoś napisze, że to nierealne, to analogia z komiksami - mikro nakład to duża cena, ogromny nakład to niska cena, chociażby składniki w detalu a w hurcie to przepaść, więc jak najbardziej realne, tyle że może akurat nie u nas...
PS. @HugoL3 piszesz: "nie widziałem tam pozycji tańszej, niż to co można kupić w McD" i samego zdania nie podważam jakby co, "mała" różnica to że burger z McD to co najwyżej przekąska (mam na myśli bigmaci itp., nie te jeszcze mniejsze kanapki), jeden kotlet w burgerze foodtruckowym ważył tyle co cała kanapka z McD. Więc sama kwota to jedno (nawet jeśli była identyczna), ale tak jak wyżej zestawiam z kebabem - waga, sytość, jakość, to wszystko ma znaczenie i akurat fastfoody to już ze dwie dekady temu przebiły zwykłe lokale (na minus dla fastfoodów, ale tak jak nazwa wskazuje jest ogromny plus - jedzenie masz gotowe zanim zdążysz zapłacić [tj. dawniej tak było, w ostatnich latach już różnie tj. numerki itp., bo takie obłożenie...]).