Forum KOMIKSpec.pl
Pozostałe => Na luzie => Wątek zaczęty przez: Harlequinka w So, 23 Sierpień 2025, 10:51:28
-
Boże jakie to jest piękne ❤️ I ZABAWNE! Jak mi to humor poprawiło...🤭🤭🤭WINCYJ TAKICH DŻENTELMENÓW.🫶
https://youtube.com/shorts/SO2WKD7rvBw?si=dN67uYEYjcL_YlpV
PS. Już pomijam fakt że starszy pan w jednej chwili stał się najbardziej hot facetem w całym samolocie.😄
I mam wielką nadzieję że ta laska po tym w końcu rzuci tego kretyna.
-
Jak zawsze popieram użycie przemocy w takich sytuacjach :)
-
PS. Już pomijam fakt że starszy pan w jednej chwili stał się najbardziej hot facetem w całym samolocie.
No proszę, mamy ukrytą redpilówę ;D
-
Wygląda jak ustawiona scenka z użyciem aktorów. Manieryzm zachowania tych ludzi jest jakiś sztuczny.
-
Ludzie, przecież to jest jakiś durnowaty ustawiony filmik jakich w internecie masa...
-
Nawet jeśli, to i tak pokrzepiające.
-
Raczej załamujące.
-
Ależ ten wątek jest autosarkastyczny. 8)
-
Hahaha przecież ten film to ustawka, teraz pełno takich w sieci, są modne. Tutaj w dodatku jest wyjątkowo słabe aktorstwo, akurat nie nagrał się moment jak dziadzio położył frustrata xd
Nie sądziłem, że ludzie się na to nabierają.
-
Raczej załamujące.
Mnie humor poprawił.
-
To daj lajka:
https://www.youtube.com/shorts/Zb5qK5ungoU
I zrzuć się na karmę dla piesków:
https://www.youtube.com/shorts/VNlezAMirhs
-
To daj lajka
Nikt tam nie dostał po mordzie, więc nie dam :(
-
Castiglione; tylko chciałabym podkreślić że facet zastosował dźwignię. Powstrzymał agresywnego gościa który zaczął stwarzać realne zagrożenie w czasie lotu. To nie jest "przemoc"; tylko zapobieżenie eskalacji konfliktu wywołanego przez tego młodszego.
Szkoda tylko że tak rzadko podobne sytuacje kończą się w taki sposób. 😣 Zwykle nikt nie reaguje bo; mówią sobie że nie ich sprawa, "tej dziewczynie chyba to pasuje", autentycznie nie obchodzi to ludzi, albo się po prostu boją reagować. Tutaj cierpliwość stracił najprawdopodobniej wnosząc po gestach; tonie; zdecydowanej postawie jakiś emerytowany /komandos/Marine/ były antyterrorysta, który dawniej musiał radzić sobie z potencjalnie o wiele groźniejszymi typkami niż ten tutaj narcyz. Podobna reakcja w pobliżu zagrożenia jest już u takich doświadczonych i wyszkolonych ludzi niemal automatyczna; naturalna prawie jak oddychanie. A tamten młodszy po prostu standardowo niszczył psychicznie swoją dziewczynę. Zapewne nie pierwszy raz i nie drugi jej to zrobił. Biedna nawet nie jest już w stanie zareagować na jego agresję słowną. Zamknęła się w sobie i tylko się cała trzęsie. Dureń akurat zaczął jej to robić w samolocie, a potem to już eskalowało i zaczął stwarzać realne zagrożenie bezpieczeństwa w czasie lotu. Zarąbiście że w tym przypadku trafiła kosa na kamień i dostanie za swoje. Ale wielka szkoda że to tylko kropelka w morzu potrzeb.
-
Uważam, że podobne filmy niewiele ustępują patosteamingowi. Ich największą wadą jest odczulanie, a przez to zaburzenie postrzegania zdarzeń w rzeczywistości.
-
Dla takiego fejkowego filmiku temat zakładać? O czym tu mamy dyskutować? :D
Harlequinka to jakiś bot?
-
Tylko, ze tu nie ma żadnego przemocowego partnera, zastraszonej partnerki i ex komandosa. Jest za to gra rodem z "dlaczego ja". Boje się o przyszłość ludzkości w połączeniu z ai, kiedy ludzie już kupują ustawione filmiki bez udziału tego wyżej.
Mało kto się wtrąca w takie sytuacje, bo najczęściej kończy się to wezwaniem policji i pretensjami kobiety, ze ktoś zgruzował jej słodkiego misia.
Kobiety tkwią w toksycznych relacjach bo często niestety im się to podoba/lubią to, no ewentualnie faktycznie część też się boi. Jak taka kobieta chce realnej pomocy to powinna udać się na terapię, w skrajnych przypadkach ma od tego pomoc policji, sądu, wynieść się do bliskiej rodziny, przyjaciół. Obicie komuś mordy to tylko bardzo doraźne rozwiązanie jeszcze robiące problemy osobie trzeciej.
-
Harlequinka ale ty wciąż uważasz, że ten film jest autentyczny? Lol xd
Dźwignia którą dziadzio założył temu zarośniętymu to jeden z podstawowych chwytów MMA, ogólnie tam tam jest trochę zbyt mało miejsca, żeby wylądowali akurat w takiej pozycji. Po to było to opuszczenie kamery, cięcie, ustawili się i film leci dalej. Ogólnie bez jakiegoś analizowania widać, że ten film to fake.
Ty trollujesz? Już wcześniej zastanawiałem się, że wszędzie poruszasz temat tego kasztana ROP, ocb?
-
Przecież ona szuka atencji, stąd ten prowokacyjny temat, ogarnijcie się ;D
-
Chyba jest z pokolenia Wayne collectora.
-
Kurcze chyba macie rację chłopaki jednak. :-\
Mnie się ten filmik wydawał bardzo realistyczny; przede wszystkim z racji zachowania tego toksyka który gnębi swoją łaskę niekończącym się monologiem. Te jego teksty brzmią po prostu 1 :1 jak w realu.
Dałam się nabrać.
Autentycznie się ucieszyłam że chociaż jeden palant dostał za swoje...Że mamy tu do czynienia z akcją która zdarza się raz na milion przypadków. A tu się okazuje że za piękne żeby było prawdziwe. :(
Ktoś z produkcji bardzo dobrze zna się na tym jak wyglądają takie toksyczne związki. To mnie zmyliło.
-
No proszę, mamy ukrytą redpilówę ;D
No popatrz, nie minął dzień od naszej dyskusji, i wyszło na to że @Harlequinka sama potwierdziła nasze przemyślenia ;) Z którymi tak zaciekle w owym wątku walczyła. Tylko odbijmy może od tych określeń "redpilla", bo to źle się kojarzy i nastawia rozmówców z drugiej strony od razu na anty.
-
Widać, że ustawka, ale fajnie to pokazuje co imponuje kobietom. Trochę mi to przypomina akcje, gdzie kolega chce poderwać pannę i by jej zaimponować prosi drugiego kolegę tzw. skrzydłowego by się podłożył. Duża skuteczność takich przedstawień sprawia, że mimo iż w teorii brzmi głupio, to i tak warto spróbować.
-
Z całym szacunkiem Adolfie ale nie. Nie chcemy fałszywego obrońcy. Udawanego przedstawienia. Żeby facet udawał kogoś kim tak naprawdę nie jest żeby "zaimponować". Jakichś szopek z kumplem, tylko po to żeby coś uzyskać. Chcemy kogoś przy kim możemy się czuć naprawdę bezpiecznie. Kto nie tylko sam nie będzie nas krzywdził - ani psychicznie, ani emocjonalnie, ani fizycznie. Ale też w razie czego byłby w stanie nas obronić. [To już w ogole hit] Albo chociaż żebyśmy nie były same w naszych kłopotach, a nie że np. tchórz ucieknie i radź sobie sama. Już obojętnie czego dotyczy problem, nie mówię tu nawet stricte o ataku ulicznym. Kobieta chce żeby z partnerem nam było choć trochę lżej i łatwiej iść przez życie. A nie żeby nas gnębił i jeszcze nam dokładał problemów i ściągał nas w dół. I robił nam życie jeszcze bardziej trudnym; przykrym i ciemnym niż ono często jest.
Ściemniacze i farbowani bohaterzy nie są nam potrzebni, nie chcemy takich.
-
Każdy facet będzie bronił swojej partnerki, to odruch bezwarunkowaby, wynikający z wychowania, edukacji. Nawet jeśli nie będzie potrafił się skutecznie bić to obali napastników, bo rzucić się na kogoś każdy umie a partnerka będzie mogła uciec. Chyba trochę nadto romantyzujesz tę cechę. Znów wychodzi na to koleżanko, że się filmów naoglądałaś i zamarzył się superbohater ;)
-
Podziwiam wiarę w ludzi, ale nie każdy będzie bronił swojej partnerki. Nie będę tu przytaczał sytuacji, bo nie ma po co, ale są na świecie i tacy bezkręgowcy.
-
O co tak ogólnie chodzi w tym temacie?
I jak się to ma do tego, że pięknie wpisuje się to w wieczne narzekanie na płeć męska i jednostronne oczekiwania gdzie ogrom kobiet nie chce absolutnie niczego wnosić do związku- bo to facet jest od starania się a kobiety mają leżeć i pachnieć.
Serio to jest niesamowite, że wiele kobiet obraża się na to, że zaangażowanie powinno obustronne- przynajmniej w zdrowymu związku.
-
No przecież autorka napisała w pierwszym poście - zamiast kłócić się na forum o komiksy, mamy bić się między sobą o kobiety, bo cytuję "Boże jakie to jest piękne ❤️ I ZABAWNE!" Czyli w skrócie, Harlequinka potrzebuje ATENCJI! Gdzie są ci białorycerze dostarczający rozrywki, wyginęli chyba ;D
-
Ogólnie kobiety w dzisiejszym świecie są bardziej zepsute niż mężczyźni i nie ma żadnego równouprawnienia, kobiety mają łatwiej. Taka jest prawda.
To chyba nie przypadek, że więcej mężczyzn popełnia samobójstwo niż kobiet.
-
Najliczniejsza grupa leworęcznych to Eskimosi, Japończycy i żydzi.
-
7% dorosłych Amerykanów uważa, że czekoladowe mleko pochodzi od brązowej krowy.
-
Fajny temat, nie bądźcie sztywni. Nadrabiam właśnie Shazama 2 - takie nudy, że zaklądam tutaj z ciekawości.
-
Temat bardzo dobry.
Ja shazama lubię obie części. Nie żeby to były jakieś dobre filmy, są naiwne ale pozytywne. Fajny klimacik, mi te filmy kojarzą się z jakimiś familijnymi które leciały w niedzielę na Polsacie jak jeszcze byłem dzieciakiem i oglądałem je czekając aż mama poda rosół.
-
Z całym szacunkiem Adolfie ale nie. Nie chcemy fałszywego obrońcy. Udawanego przedstawienia. Żeby facet udawał kogoś kim tak naprawdę nie jest żeby "zaimponować". Jakichś szopek z kumplem, tylko po to żeby coś uzyskać. Chcemy kogoś przy kim możemy się czuć naprawdę bezpiecznie. Kto nie tylko sam nie będzie nas krzywdził - ani psychicznie, ani emocjonalnie, ani fizycznie. Ale też w razie czego byłby w stanie nas obronić. [To już w ogole hit] Albo chociaż żebyśmy nie były same w naszych kłopotach, a nie że np. tchórz ucieknie i radź sobie sama. Już obojętnie czego dotyczy problem, nie mówię tu nawet stricte o ataku ulicznym. Kobieta chce żeby z partnerem nam było choć trochę lżej i łatwiej iść przez życie. A nie żeby nas gnębił i jeszcze nam dokładał problemów i ściągał nas w dół. I robił nam życie jeszcze bardziej trudnym; przykrym i ciemnym niż ono często jest.
Ściemniacze i farbowani bohaterzy nie są nam potrzebni, nie chcemy takich.
Jejku, ale dziwny wywód. Pogubiłem się w czytaniu tego wszystkiego, więc już Ci nie będę niczego wypominać, bo różnice zdań to mnie tu doprowadzą kiedyś do bana.
-
Różnica zdań nie prowadzi do bana.
Jeśli nie umiesz pisać kulturalnie, to proponuję skorzystać z AI - wrzucasz swój tekst i prosisz o zredagowanie, żeby był zgodny z netykietą.
-
Jejku, ale dziwny wywód. Pogubiłem się w czytaniu tego wszystkiego, więc już Ci nie będę niczego wypominać, bo różnice zdań to mnie tu doprowadzą kiedyś do bana.
Czego nie rozumiesz. Kobiety to eteryczne istoty do głębi wrażliwe i to zawsze facet gnębi.
To jest takie oklepane i odklejone, tak dalekie od prawdziwego życia że głowa mała.
Nie zawsze jest tak, że facet który z boku wygląda znęcał się psychicznie nad kobietą ma zle intencje i faktycznie z jego perspektywy to jakaś forma
przemocy. Czasem pary się różnią, czasem facetom puszczają nerwy, też mają załamanie nerwowe, czasem kobieta mogła coś zawalić i absolutnie nie usprawiedliwiam tutaj przemocy fizycznej wobec kobiet, bo to poniżej pewnego poziomu.
Tak naprawdę dopóki rozmowa w miejscu publicznym skłóconej pary nie ma jakiś znamion przemocy domowej, jakiejś absolutnej patologii jak namwanie do samobójstwa, to randomowym bialorycerzom powinna być od tego wara. Kobiety reagują częściej płaczem w miejscu publicznym ale to nie znaczy, że facetom jest emocjonalnie lżej.Kobiety nie są z porcelany i kreowanie się na aniołka, którego obraża najmniejsza krytyka uniemożliwia realny rozwój indywidualny i w związku. Nie ma też niż nic o tym, że to partnerka może się znęcać psychicznie nad partnerem. Ot uproszczony obraz świata, kompletny brak rozumienia zawiłej psychologii i demonizowanie mężczyzn.
-
Wtrącenie się między kłócąca się parę na mieście zawsze kończy się źle dla tego który chciał dobrze. Nigdy nie wiesz jak działa mechanika czyjegoś związku, czy to nie jest dla tej konkretnej pary typowy poniedziałek. Nie można ignorować jednoznacznej przemocy, ale lepiej już zawiadomić straż miejską, niż prosić się o guza w sprawie obcych ludzi. Potwierdzi to każdy kto posmakował trochę życia i nie raczy moralietami sprzed komputera. Jest coś takiego jak obywatelska interwencja, zwyczajna ludzka reakcja na zło, i stosuję się ją gdy widzisz czyjąś jednoznaczną krzywdę fizyczną. Wpieprzanie się w każdą inną sytuację to proszenie się o guza, dla całkowicie obcej osoby.
-
Różnica zdań nie prowadzi do bana.
Jeśli nie umiesz pisać kulturalnie, to proponuję skorzystać z AI - wrzucasz swój tekst i prosisz o zredagowanie, żeby był zgodny z netykietą.
Jedną z zasad netykiety jest chyba też pisanie postów od siebie, a nie wrzucanie tego, co wygeneruje AI ;)
-
Odróżniasz wygenerować, a zredagować? Powinieneś rozumieć różnicę.
-
Rozumiem ją chyba trochę, ale wydaje mi się, że w takim wypadku technicznie rzecz biorąc nawet "redagowanie" jest po prostu generowaniem przez AI nowego tekstu na podstawie swojego LLM, tyle że tym razem do zasobów tego LLM dołącza pierwotna treść (albo jakieś punkty czy coś w ten deseń).
Niemniej. Jeśli chcemy się z sobą dobrze komunikować, musimy się tego uczyć. Musimy być w stanie sami w zależności od sytuacji wypowiedzieć się uprzejmie, neutralnie, bardziej zdecydowanie, żartobliwie itd. Moim zdaniem nie możemy powierzać tego AI i wrzucać do niego jakichś suchych zdań z poleceniem "zrób, żeby to było uprzejme/czułe/śmieszne/asertywne" itp., bo to przeczy całej idei komunikacji. Jest to wg mnie nadużywanie AI, które może dorowadzić do zaniku kompetencji wręcz kluczowych w życiu każdego człowieka i uzależnienia się od sztucznej inteligencji w tym zakresie. Już i tak młodsze pokolenie wychowane w świecie mediów społecznościowych miewa problemy ze zwykłą rozmową, a takie coś może tę zapaść komunikacyjną dalej przyspieszyć.
Jest to tym ważniejsze, jeśli mówimy właśnie o uprzejmej rozmowie. Uprzejmość językowa powinna wypływać z szacunku wobec rozmówcy, w wyniku którego poświęcamy więcej wysiłku na staranne przygotowanie komunikatu dla niego i unikanie wyrazów obraźliwych, drażliwych itp. Machnięcie ręką i kazanie AI "zrób z tego uprzejmy tekst" niejako stoi w poprzek temu założeniu i sprawia, że taki tekst może będzie miał zbliżoną do uprzejmej formę, ale będzie ona pusta jak wydmuszka, bo nie będą za nią stały faktyczne uczucia autora komunikatu.
Taka jest przynajmniej moja zgrubna opinia.
-
Odróżniasz wygenerować, a zredagować? Powinieneś rozumieć różnicę.
A ty ją rozumiesz?
-
Wszystko zależy w jakim stopniu korzystasz z AI i do czego. Czy poprawianie ortografii i interpunkcji jest ok, czy to już brak szacunku do rozmówcy? Można też napisać tekst, zredagować maszynowo (szeroki termin co to znaczy redagować) a następnie ręcznie poprawić własny oryginał, tylko w miejscach gdzie uznamy, że AI lepiej oddało naszą myśl. Możliwości jest wiele. Ostatnio pisałem feedback i zredagowałem za pomocą AI, w ten sposób pozbyłem się mnóstwa pułapek, emocjonalnych i niezręcznych określeń, które mogły wywołać niezamierzony efekt. Tekst stał się o wiele bardziej profesjonalny i po prostu lepszy.
@Xmen oczywiście, redagowanie to przetwarzanie, generowanie to tworzenie.
-
@Xmen oczywiście, redagowanie to przetwarzanie, generowanie to tworzenie.
Nie do końca, powiedziałbym. AI może sobie generować, ale tylko człowiek potrafi tworzyć ;) Zresztą nawet to "generowanie" jest chyba w gruncie rzeczy przetwarzaniem LLM i wypluwaniem najbardziej prawdopodobnej statystycznie odpowiedzi.
Nie piszemy tu u poprawianiu ortografii i interpunkcji, tylko o nadawaniu tekstowi odpowiedniego emocjonalnego wydźwięku. Każdy z nas (wyjąwszy np.osoby z autyzmem) powinien rozwinąć swoją inteligencję emocjonalną na tyle, by móc to zrobić sam, bo jest to potrzebne do normalnej komunikacji. AI nie czuje emocji, więc poleganie na nim w kwestiach wyrażania odczuć uważam za niebezpieczne. I tak, wolę, by moi rozmówcy komunikowali się ze mną autentycznie, bez użycia AI, nawet jeśli przez to zrobią gdzieś błąd stylistyczny.
Jeżeli uznamy gdzieś, że "AI lepiej oddało naszą myśl" od nas samych, to chyba mamy problem. Podobnie gdy sami nie zauważamy niezręcznych sformułowań i polegamy na AI, żeby je wyłapało (ale na jakiej podstawie oceni, co jest niezręczne? Przecież AI nie czuje). Powinniśmy dążyć do tego, by umieć samodzielnie komunikować swoje myśli. Ja też chcę w rozmowach, także biznesowych, słuchać tego, co mówią ludzie, a nie frazesów wygładzonych przez AI.
-
Masz jakiś lęk przed AI, takie odnoszę wrażeni ;D
Komunikacja pismem nie jest naturalna, nie ma gestów, mimiki, tonu głosu, kontaktu wzrokowego, co znacznie ogranicza przekaz emocji i intencji. Uzależnianie jakości przekazu, od umiejętności literackich danej osoby i zabranianie jej poprawienia jakości za pomocą narzędzi, jest według mnie słabe. Nie każdy potrafi wyrazić myśli pisząc. Wystarczy poczytać książki, by uświadomić sobie, jakim jest się analfabetą.
-
Uważam, że mądrze stosowana AI w rękach specjalistów może przynieść olbrzymie korzyści, na przykład w zakresie odczytywania tekstu ze starych papirusów i pergaminów lub zapewnienia naturalnego, syntetycznego głosu osobie, która wskutek choroby utraciła mowę. O takich zastosowaniach AI czytałem w wiadomościach i im przyklaskuję.
Jednak sądzę, że obecnie panuje przesadzony hype na AI, które wpychane jest gdzie się da bez głębszej refleksji, czy warto i czy się opłaca. AI stało się kolejnym buzzwordem, a firmy rzucają się na nie, żeby być "trendy". Tymczasem w wielu dziedzinach życia codziennego AI jest wg mnie niepotrzebne bądź nawet szkodliwe. Jako ludzie nie potrafimy dobrze wykorzystać internetu, a co dopiero tak potencjalnie groźnej technologii, jaką jest AI. Uważam zresztą, że dostawcy AI, podobnie jak twórcy serwisów społecznościowych, będą robić, co się da, by jak najmocniej uzależnić użytkowników od swoich usług, choćby przez stwarzanie wrażenia, że zadawanie pytań botowi AI to tak naprawdę rozmowa z żywą, czującą osobą - wszystko, by tylko zwiększyć przywiązanie.
Co do komunikacji pismem. Jako ludzie używamy jej chyba od jakichś 5000 lat, z biegiem czasu coraz bardziej powszechnie. Już starożytni potrafili wyrazić swoje myśli na piśmie - i nie mówię tu o jakichś mistrzach literackich, wystarczy poczytać listy zwykłych ludzi odczytywane z papirusów czy skorupek glinianych. Umiejętność przekazania choćby w ogólnych zarysach tego, co chcemy przekazać, jest kluczowa w naszym życiu i powinniśmy być w stanie z niej korzystać bez zewnętrznego wspomagania, tak jak powinniśmy umieć dodać w myślach dwanaście do trzydziestu czterech bez kalkulatora.
Poza tym przypomnę, że nie mówimy tu o tworzeniu dzieła literackiego ani wystosowywaniu oficjalnego pisma, tylko o pisaniu luźnych postów na forum. Moim zdaniem do takiej komunikacji zdecydowanie nie ma potrzeby zatrudniać AI, bo chcę tu czytać wypowiedzi żywych osób, a nie teksty przerobione przez korpomaszynki.
-
Brzmisz trochę jak dziaders, serio, jakby zamiast AI podstawić słowo Internet, to w sumie też by pasowało. Oczywiście, że jest bańka AI ale była też bańka dotcomów, pamiętam że nawet mój kuzyn, który robił samojeden renowacje wanien, miał stronę Internetową (w formie wizytówki), bo każdy musiał mieć. Dziś te wszystkie strony zamieniły się w punkty na mapie Google, ewentualnie konto na Facebooku.
Co do pisania, to nie zgadzam z Tobą, uważam, że się mylisz. W pracy mam tego najlepszy przykład. Najgorszą formą komunikacji, jest mejl. Nazywam to komunikacja turową, podobnie jak w grach komputerowych. O wiele lepszą formą komunikacji jest komunikator, również pismo, ale w czasie rzeczywistym. Dzięki komunikatorowi można zatrzymać czyiś wywód, dopytać, jest interakcja.
Trochę lepszą formą od komunikatora, jest rozmowa telefoniczna, jeśli ktoś szybko mówi, to można naprawdę dużo powiedzieć, normalnie nikt by tyle nie pisał. No i też jest interakcja, nawet lepsza niż przy komunikatorze, bo możesz się wciąć w pół zdania. Usłyszysz tez niezdecydowanie, entuzjazm, albo znużenie.
Od telefonu o wiele lepszą formą jest rozmowa video, ponieważ widzisz rozmówcę jego reakcje, masz komunikację niewerbalną.
Ale najlepszą forma komunikacji ever, jest spotkanie na żywo, face to face. Dlatego wszelkie ważne spotkania odbywają się w taki sposób. To buduje atmosferę, której nie zbudujesz przez wideo, a tym bardziej pisząc.
Do tego dodam, że nie poznasz osoby pisząc z nią. Mam własnego doświadczenia w tej kwestii, bo sporo umawiałem się przez Internet. Lepsze rezultaty od pisania, dawała rozmowa telefoniczna, bo masz interakcję, słyszysz ton głosu z którego jesteś wstanie wyczytać czasami więcej niż ze słów. Ale spotkanie na żywo to jest hiperlevel i nic nie da się z tym porównać.
Więc, pisanie uważam za dalece niedoskonałą formę komunikacji międzyludzkiej. Może jest świetne do przekazywania danych, faktów, itp. ale nie jest naturalne. Nie poznasz drugiej osoby pisząc z nią, możesz się tylko wymieniać informacjami. Jeśli możemy usprawnić wymianę informacji, to dlaczego z tego nie skorzystać? Chcesz porozmawiać z ludźmi, umów się na przysłowiowe piwo.
-
Co do pisania, to nie zgadzam z Tobą, uważam, że się mylisz. W pracy mam tego najlepszy przykład. Najgorszą formą komunikacji, jest mejl. Nazywam to komunikacja turową, podobnie jak w grach komputerowych. O wiele lepszą formą komunikacji jest komunikator, również pismo, ale w czasie rzeczywistym. Dzięki komunikatorowi można zatrzymać czyiś wywód, dopytać, jest interakcja.
Wiesz, to można by się zastanowić, czemu w takim razie udzielasz się na forum, które jest jeszcze bardziej "turową" formą komunikacji :) Z Twoich tez wynika też w sumie, że my tutaj angażujemy się w nienaturalną formę kontaktów, w ramach której nie dowiemy się o sobie czy o swoich poglądach zbyt wiele...
I poza tym myślę, że zbudowałeś sobie jakiegoś strawmana, bo ja nigdzie nie stwierdziłem, że pisanie jest lepszą formą komunikacji od rozmowy twarzą w twarz. Po prostu sądzę, że aby być w stanie normalnie poruszać się w świecie, trzeba umieć samodzielnie wyrazić swoje myśli czy uczucia - nie mówię, że perfekcyjnie czy z artystyczną maestrią, ale tak, żeby przynajmniej dać znać, o co chodzi.
Dotyczy to zarówno komunikacji pisemnej, jak i werbalnej - piszesz o przewadze rozmów telefonicznych, ale moim zdaniem nie jest przypadkiem, że wciągnięci w media społecznościowe młodsi internauci mają problem z takimi rozmowami. Mówi się, że najmłodsze pokolenie czuje się niezręcznie, gdy ktoś dzwoni do niego w pracy, i woli się porozumiewać na komunikatorach bądź SMS-ami.
Mógłbym też wskazać, że taka komunikacja "turowa" ma jednak pewne przewagi nad np. komunikatorami, choćby możliwość głębszego przemyślenia tego, co chcemy przekazać, czy też wyrażenia bez rozproszeń bardziej złożonej myśli, ale to nie jest przedmiotem naszej dyskusji.
A mój problem z AI nie polega na tym, że jestem przeciw usprawnieniu wymiany informacji, tylko na tym, że uważam, że w ujęciu długoterminowym poleganie na nim nawet w codziennych, zwykłych interakcjach może tę wymianę paradoksalnie pogorszyć, bo gdy przyzwyczaimy się delegować normalne rozmowy do AI, stopniowo zanikną nasze kompetencje komunikacyjne. What's App już proponuje nową funkcję, w ramach której asystent AI napisze za nas posty, które nawet nie będą oznaczane jako dzieło AI - rozmawiając z kimś, nigdy nie będziemy więc wiedzieć, czy to on do nas mówi, czy sztuczna inteligencja. Poza tym, tak jak wspominałem, komunikacja to jedna z najważniejszych ludzkich czynności - to przekazywanie sobie nawzajem myśli i uczuć i powinniśmy tę umiejętność rozwijać i dbać o nią. AI, które z definicji nie myśli i uczuć pozbawione, moim zdaniem do tego celu niezbyt się nadaje. Sądzę, że takie jego zastosowania nie są krokiem w stronę postępu, tylko krokiem w stronę grubasków na latających krzesłach z filmu "WALL-E".
Jeżeli w związku z takimi poglądami chcesz mnie nazywać dziadersem, to proszę. Do ich zmiany raczej mnie to nie skłoni. Tu niestety muszę zakończyć dyskusję, bo jutro zaczynam wcześnie pracę i muszę się szykować. Dobranoc!
-
To ja niestety wolę forum od komunikatorów, bo właśnie lubię się rozwodzić, a w tej formie komunikacji mam do tego pełne pole. Do tego forma dyskusji w postaci autonomicznych kawałków treści, w których można przemyśleć dłużej całość, zrobić z tego w razie potrzeby quasi wpis na blogu z grafikami, linkami. Choć czy korzystam z całego dobrodziejstwa forumowych rozmów - oczywiście że nie, z powodu braku czasu, czasem ochoty, tak tutaj jak i na Facebooku/Discordzie po prostu człowiek chce coś szybko z siebie wyrzucić i wysłać.
Najlepsze są rozmowy na żywo ;) Każda strona się bardziej hamuje, zwracasz uwagę by kogoś zbyt mocno nie trafić, nawet gdy się różnicie. To jest bardziej szczerze, naturalne, w moim mniemaniu. Internet jednak wyzbywa Cię z pewnych hamulców, i o ile dla nieśmiałych osób to może być zaleta, to łatwo się taką swobodą zachłysnąć.
-
Wiesz, to można by się zastanowić, czemu w takim razie udzielasz się na forum, które jest jeszcze bardziej "turową" formą komunikacji :) Z Twoich tez wynika też w sumie, że my tutaj angażujemy się w nienaturalną formę kontaktów, w ramach której nie dowiemy się o sobie czy o swoich poglądach zbyt wiele...
Po pierwsze nie ma innej możliwości, mamy forum nie mamy wyboru jak się komunikować, w sensie nie ma alternatywy. Po drugie, ja to forum traktuje jako źródło informacji. Oczywiście niektóre tematy są inne, bo wymieniamy się poglądami, ale większość służy wymianie informacji, newsów, itp. Śledzę też facebooka wielu wydawców i tam nie wchodzę w interakcje, czyste pozyskiwanie informacji.
Z tym dać znać o co chodzi to nie jest takie oczywiste, bo właśnie na tym polega cała sztuka i widać jak na dłoni, w wielu tematach na tym forum, użytkownicy nie mogą się dogadać. Co rusz ktoś źle zrozumiał co ten drugi miał na myśli i są nieporozumienia. Słuchałem niedawno wypowiedzi prof. Michała Kosińskiego ze Stanfordu od 27 minuty (https://youtu.be/14YILmPpq3Q?si=O43tTyXBoCMo9MsZ&t=1660), który przewiduje, że w będziemy mieli własnych agentów AI, którzy będą przekładali informacje na nasz spersonalizowany język. Nawet rozmowę z inną osobą, czyli taki pośrednik. Zachęcam do wysłuchania bo on tam opowiada rzeczy, których nigdzie indziej nie słyszałem.
Też o tym czytałem, że młodzi wolą komunikację mejlem lub SMS, niż telefoniczną, dla mnie to dziwne i kompletnie nie intuicyjnie, bo pamiętam, jak ludzie od mejla odchodzili, na rzecz komunikatorów, a teraz się odwraca.
Mógłbym też wskazać, że taka komunikacja "turowa" ma jednak pewne przewagi nad np. komunikatorami, choćby możliwość głębszego przemyślenia tego, co chcemy przekazać, czy też wyrażenia bez rozproszeń bardziej złożonej myśli, ale to nie jest przedmiotem naszej dyskusji.
Tak, to fakt, ale to się sprawdza przy artykułach, a nie komunikacji międzyludzkiej, gdzie jest interakcję, zauważ że nawet tutaj na forum, mamy tę turową interakcję. No i to jest też złudne, o czym przekonałem się wielokrotnie umawiając przez Internet. Osoby na żywo okazywały się kompletnie innymi, niż z tekstu pisanego. Pewna siebie, wygadane, na żywo potrafiły stać się niepewnymi i cichymi. I na odwrót, osoby które nie miały za wiele do powiedzenia, na żywo potrafiły być bardzo interesujące i energiczne.
Nasze kompetencje czy umiejętności zanikają cały czas, ale na ich miejsce pojawiają się nowe. Pamiętam jakie było larum, że dzieci nie czytają książek, więc nie ćwiczą wyobraźni i będzie tragedia, i co się stało? Czy ktoś dzisiaj z młodych potrafi korzystać z papierowej mapy? Czy ludzie w ogóle potrafią żyć bez smartfona? Myślę, że dla wielu jest to nie lada wyzwaniem. Zamiast smartfona zwykły telefon bez internetu, są nawet takie challenge.
Czy Amerykanin z przedmieść jest wstanie żyć bez samochodu? Chyba nie, tam nawet nie ma chodników, o czym dowiedziałem się z relacji różnych youtuberów. Przykładowo jeden opowiadał, że postanowił z hotelu pójść do pobliskiego sklepu i nie było chodnika, więc szedł po bezdrożu i policja się zatrzymała, bo to dziwne, że ktoś idzie piechotą. Oni tam nawet nie mają infrastruktury, bo poruszają się samochodami.
What's App już proponuje nową funkcję, w ramach której asystent AI napisze za nas posty, które nawet nie będą oznaczane jako dzieło AI - rozmawiając z kimś, nigdy nie będziemy więc wiedzieć, czy to on do nas mówi, czy sztuczna inteligencja.
Telefon nie służy do budowania relacji międzyludzkich, tylko do wymiany informacji. Zaczęło się chyba od telegrafu/dalekopisu, który służył do przekazywania informacji, a ludzie zrobili z tego smartfon, który daje namiastkę kontaktu z drugim człowiekiem, ale tak naprawdę nadal służy do informacji, bo nie da się mieć relacji przez telefon.
Poza tym, tak jak wspominałem, komunikacja to jedna z najważniejszych ludzkich czynności - to przekazywanie sobie nawzajem myśli i uczuć i powinniśmy tę umiejętność rozwijać i dbać o nią. AI, które z definicji nie myśli i uczuć pozbawione, moim zdaniem do tego celu niezbyt się nadaje. Sądzę, że takie jego zastosowania nie są krokiem w stronę postępu, tylko krokiem w stronę grubasków na latających krzesłach z filmu "WALL-E".
Ale smartfon tego nie daje, absolutnie, a przeciez cały czas z niego korzystamy, wiec nie da się go "bardziej" zepsuć. Dotyk jest najważniejszy, dlatego ludzie się przytulają, podają rękę, to dotyk najskuteczniej przekazuje uczucia, a nie słowa pisane czy nawet wypowiadane przez telefon. Są na to badania, że zwykłe potrzymanie dłoni w pływa na cały układ psychofizyczny. Nie wiem czy są badania, na co wpływa głos z telefonu, ale na co by nie wpływał to AI jest go wstanie zasymulować.