Forum KOMIKSpec.pl

Pozostałe => Na luzie => Wątek zaczęty przez: kaczogród w Cz, 23 Maj 2019, 23:45:03

Tytuł: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: kaczogród w Cz, 23 Maj 2019, 23:45:03
Adam Asnyk
,,Tęsknota"

Spoiler: PokażUkryj
Obłoki, co z ziemi wstają
I płyną w słońca blask złoty,
Ach, one mi się być zdają
Skrzydłami mojej tęsknoty.

Te białe skrzydła powiewne
Często nad ziemią obwisną,
Łzy po nich spływają rzewne,
Czasem i tęczą zabłysną

Gwiazdy co krążą w przestrzeniach
Po drogach nieskończoności,
Są one dla mnie w marzeniach
Oczami mojej miłości.

Patrzą się w ciemne odmęty
Te wielkie ruchome słońca...
I ja miłością przejęty,
Patrzę i tesknię bez końca.


Tomas Tranströmer
,,Ostinato"

Spoiler: PokażUkryj
Pod kołującą kropką ciszy myszołowa
wytacza się na światło dzienne grzmiące morze
żuje ślepo swą uzdę z morszczynów i parska
pianą po wybrzeżu.

Ciemności kryją ziemię którą wnet nietoperz
namierza. Myszołów zastyga i staje się gwiazdą.
Morze wytacza się z hukiem i parska
pianą po wybrzeżu.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Pt, 24 Maj 2019, 01:10:21
Seamus Heaney

Opowiadanie żony
 
Gdy rozłożyłam wszystko na lnianym obrusie
Pod żywopłotem, krzyknęłam, żeby przyszli.
Szum i klekot młockarni kończył się nareszcie
I taśma zatoczyła obrót i stanęła
Z wiszącą słomą nie wetkniętą do gardzieli.
Było tak cicho, że słyszałam, jak ich buty
Depczą ściernisko o dwadzieścia kroków dalej.

On się rozłożył, mówiąc: "Daj tym ludziom najpierw.
Mnie się nie spieszy", i zaczął skubać trawę
I rzucać źdźbła za siebie. "Wygląda nieźle".
(Z uznaniem skinął na to białe płótno w trawie)
"Powiem tak: baba umie nakryć nawet pole
Choć takich jak my mało wzruszają nakrycia".

Puścił oko i spojrzał jak napełniam kubek
I smaruję te grube pajdy, które lubi.
"Omłoty lepsze niż myślałem i w dodatku
To dobre czyste ziarno. Idź i zobacz sama".
Za każdym razem muszę chodzić coś oglądać
Chociażbym nawet nie wiedziała dobrze, co.

Ale włożyłam rękę do półpełnych worków
Wiszących przy otworach. Było twarde jak śrut
Chłodne i nieprzeliczone. Worki ziewały
W stronę zsuwni, co szła od umilkłego bębna,
A w ziemię wbite były widły, pochylone
Jak oszczepy po jakiejś zapomnianej bitwie.
Na powrót, przez ściernisko, wróciłam między nich.

Leżeli wśród skórek i resztek pożywienia
Paląc i nic nie mówiąc. "Dobre zbiory, nie? -
Powiedział z taką dumą, jakby sam był ziemią -
Wystarczy tego i na mąkę, i pod zasiew".

I tyle. Podeszłam, pokazał mi to wszystko,
A ja przestałam wtedy być już im potrzebna.
Pozbierałam kubki, zwinęłam serwetę i
Poszłam. Lecz oni dalej się wylegiwali
Rozpięci, wyciągnięci błogo, pod drzewami.


przekład -Piotr Sommer







PS Dobry pomysł...dopóki nie zacznę po raz kolejny cytować Sajnoga.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: kaczogród w Wt, 28 Maj 2019, 23:30:51
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Zwiesić głowę - ostentacyjnie -
A potem zdać sobie sprawę,
Że nieśmiertelny umysł
Nie taką ma przyjąć postawę -

To budzi podejrzenie,
Że w tak splątanej gestwinie -
I ty - na płaszczyźnie mgiełki -
Udajesz pajęczynę.


Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Pt, 31 Maj 2019, 06:56:24


Philip Larkin-
PAŁAC ZIMOWY


Ludziom na ogół z wiekiem stopniowo przybywa wiedzy:
Nie dla mnie wasze proste reguły, drodzy koledzy.

Przez całe moje drugie ćwierćwiecze starałem się dzielnie
Wyzbyć nauk wpojonych przez szkoły tudzież uczelnie.

I nie wchłonąć niczego, co później się działo na świecie.
Dziś nic mi nie mówią nazwiska, na które natrafiam w gazecie,

Nie poznaję znajomych i odwracam się do nich tyłem,
Lub twierdzę, że nigdy nie byłem gdzieś, gdzie wiadomo,
że byłem.

Najlepiej będzie, jeśli zdołam wreszcie samą
Przyczynę białych plam uczynić białą plamą.

Nie będę wiedział nic. Umysł, pełen niczego,
Zamknie się wtedy w sobie, podobny polom, śniegom.

[przełożył S.Barańczak]
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: kaczogród w Nd, 16 Czerwiec 2019, 20:53:13
Trzynaście sposobów spoglądania na kosa - Wallace Stevens

I
Pośród dwudziestu śnieżnych gór
Jedyną rzeczą w ruchu
Była źrenica kosa.

II
Mój umysł nie mógł się zdecydować
Na żadne z trzech wyjść:
Był jak korona drzewa, w której śpiewają trzy kosy.

III
W jesiennych wiatrach zawirował kos.

Była to drobna rólka w pantomimie.

IV
Mężczyzna i kobieta
Są jednością.
Mężczyzna, kobieta i kos
Są jednością.

V
Sam nie wiem, co wolę:
piękno modulacji głosu
czy piękno aluzji do głosu,
kosa, gdy gwiżdże,
czy kosa zaraz potem.

VI
Sople zapchały całe długie okno
Barbarzyńskim szkłem.
Cień kosa
Przefrunął przez nie tam i z powrotem.
Nastrój
Wytopił w cieniu
Nie dającą się rozszyfrować przyczynę.

VII
O, chudzielcy z miasta Haddam,
Czemu zwidują wam się złote ptaki?
Czy nie widzicie, jak kos
Drepcze wokoło stóp
Kobiet, które macie u boku?

VIII
Znam podniosłe akcenty
I klarowne, niechybne rytmy;
Ale wiem też.
Że kos ma swój udział
W tym, co znam.

IX
Gdy kos odfrunął poza zasięg wzroku,
Odlot wykreślił obwód
Jednego z wielu kół.

X
Na widok kosów
Lecących w zielonym świetle
Nawet sprośności euforii
Odezwałyby się ostrym, czystym krzykiem.

XI
Jeździł po Connecticut
W szklanym powozie.
Pewnego razu przeszył go lęk,
Że przez pomyłkę wziął
Cień swego ekwipażu
Za stado kosów.

XII
Rzeka toczy się.
Kos musi fruwać.

XIII
Przez całe popołudnie trwał wieczór.
Padał śnieg
I zanosiło się na więcej śniegu.
Kos siedział
W konarach cedru.
 
tłum. Stanisław Barańczak
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: Amer w Nd, 16 Czerwiec 2019, 22:39:33
Ryszard Milczewski-Bruno — Przyszedłem straszyć

Mamo przyszedłem straszyć
W ciemno jakoś trudno się zawłóczyć
A w nowych butach stopy cierpną
W winogrady mieliście ustroić dom
A wy ubranie mi nowe krawat w paski
Oraz tę trumnę dziwną bo z judaszem
W wieku i kwiatem za głową —
A trzeba było wykończyć podłogę w kuchni:
Deski od kilku lat przepija ojciec w szynku
— —
Bo u mnie morowo i dostojnie
Nie ma zegarów nikt się nie spieszy
Tylko pan Leśmian jest to go znów nie ma
Jakby na złość poszedł dusiołki płoszyć — —
Że trudno się jakoś zawłóczyć w ciemno
Więc przyszedłem mamo straszyć

(Poboki, 1971)

Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Cz, 20 Czerwiec 2019, 03:46:47
Rudolf Jurolek



* * *


Co robię, kiedy nic nie robię.
Na przykład.
Drapię się za uchem.
Myślę. Tylko tak. O tym, co pierwsze wpadnie mi do głowy.
Siąkam do zmiętej chusteczki.
Powoli kroczę polną drogą.
Spotykam grupę włoskich turystów i turystek.
Do jednej w groszkowym podkoszulku się uśmiechnę.
I ona do mnie.
To wszystko.


(tłumaczenie- F. Nastulczyk)
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: Amer w Cz, 20 Czerwiec 2019, 23:44:05
Tytus Czyżewski — Kolenda

Ho la o la
pastyrze łode pola
du dy u dy
pastyrze łode budy
idźcie do stayenki
do świentej Panienki
i Grzegórz karbowy
pisarz prowentowy

hu hu u hu
bieżajcie co duchu
ekonom kulawy
wstańcie wszyscy z ławy
i ty Józek spyrka
złaźże z tego wyrka
od miodu i strawy
ty Franek kaprawy
idźcie do stayenki
do świentey Panienki

ho la o la
pastyrze ze pola
weźcie dwa barany
móy Yanie kochany
miodu ze dwa dzbany
syrek pobielany
cepy i siekiere
skrzypeczki i lirę
wilcy się zwiadują
u — a nawołują
barana porwali
w boru rozerwali
z krzywemi rogami
z czornemi kudłami
zebrali się chłopy
i przyszli do szopy
po śniegu po grudzie
dziwili się ludzie
przyśli do stayenki
do świentey Panienki
wół osioł chuchayą
głowami kiwają
przylecieli ptacy
cip cip cip cy a cy
pastyrze bekayą
na skrzypeczkach grayą
a Kajtek na drumli
a — u Burek skumli
tiu — li u — li
nie bec przy matuli
i basista hu — hu
gładzi bas po brzuchu
stanęli w stayence
przy świentey Panience

wchodzą trzej królowie
w koronach na głowie
ze garbatym wielbłondem
przyechali londem
i pieknie ubrani
złotem haftowani
znoszą wielkie dary
w szkatule talary
e mu e mu
gwarzą po swoyemu
li li li li i li
wszyscy się dziwili
a Dzieciątko kwili
pastyrze klękayą
cuda oglądayą
gwiazda zaświeciła
na niebie zatliła
nad szopą schyliła
u by u by mu by
poklękały buby
tiu li tiu li u li
uśniyże matuli
w słomianej stayence
przy świentey Panience

(1919)


(Pastorałki, 1925)
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Pt, 21 Czerwiec 2019, 23:05:04


Seamus Heaney


Otchłań


Rybacy z Ballyshannon
Razem z łososiami
Złowili zeszłej nocy niemowlę.
Nieślubne nasienie,

Malec na powrót oddany
Wodom. Lecz jestem pewien
Że kiedy stała na płyciźnie
Zanurzając go czule,

Aż zziębnięte kostki przegubów
Zmartwiały jak żwir,
Był płotką i hakiem
Rozdzierającym ją na wskroś.

Brnęła przez wodę pod
Znakiem swego krzyża.
Jego wyciągnięto z rybami.
Odtąd otchłań będzie

Zimnym odblaskiem dusz
Spod dalekiego pasma morza.
Nawet nie zagojone dłonie Chrystusa
Pieką i nie mogą tam łowić.




Tłumaczenie: Piotr Sommer
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: Amer w Śr, 10 Lipiec 2019, 22:29:33
Hans Arp — Kacper nie żyje

biada nasz poczciwy kacper nie żyje.
kto ukryje teraz płonącą flagę w obłocznym warkoczu
i każdego dnia spłata po jednym czarnym figlu.
kto zakręci młynkiem do kawy w prastarej beczce.
kto wywabi idylliczną sarnę ze skamieniałej torby.
kto utrze nosa okrętom parapluis wymionom wiatru bartnikom
wrzecionom ozonu i oczyści piramidy z ości.
biada biada biada nasz poczciwy kacper nie żyje. o święty jacku
z pierogami kacper nie żyje. sianoryby kłapią rozdzierająco z żalu
w dzwonnicach stodół gdy ktoś wymawia jego imię. dlatego ja
szepczę dalej jego nazwisko kacper kacper kacper.
dlaczego nas opuściłeś. w jaki kształt przyobleka się teraz twoja
piękna wielka dusza. czy stałeś się gwiazdą czy też łańcuchem
wody przytwierdzonym do gorącego wichru czy wymionem czarnego
światła czy może przezroczystą cegłą na jękliwym bębnie
skalistej istoty.

(wiersz niekompletny)

(Tłumaczył anonim)
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Nd, 14 Lipiec 2019, 00:51:55
Julian Przyboś

    Drzewiej


Stamtąd szło się odleglej – wąwozem,
utopionym w głębokim cieniu,
tam gdzie z opuszczonymi ramionami ścieżyn
pustkowie rozpłakało się w brzozę.

Powiew gałęzie liśćmi szeptanymi szerzył.

Pnie, zabłąkane w zieleni, szły pomimo woli,
okrążając się własnymi ciałami: rosły.

Za potokiem rozłóg gałęził się i pienił
i co krok było cieniściej i drzewiej.

Od stóp idących świat się zagęszczał i krzewił
od niebrzepytej głuszy, skąd łąka zamierzchła
uchodziła do dolin.
- –
Na liścia mgnienie
zdało się: pustką, zapomnieniem wiosny,
porębą, którą gałęzie uniosły,
białonoga brzezina przeszła.

Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: kaczogród w Cz, 25 Lipiec 2019, 21:00:06
Marcin Świetlicki - Dla Jana Polkowskiego

Trzeba zatrzasnąć drzwiczki z tektury i otworzyć okno,
otworzyć okno i przewietrzyć pokój.
Zawsze się udawało, ale teraz się nie
udaje. Jedyny przypadek,
kiedy po wierszach
pozostaje smród.

Poezja niewolników żywi się ideą,
idee to wodniste substytuty krwi.
Bohaterowie siedzieli w więzieniach,
a robotnik jest brzydki, ale wzruszająco
użyteczny — w poezji niewolników.

W poezji niewolników drzewa mają krzyże
wewnątrz — pod korą — z kolczastego drutu.
Jakże łatwo niewolnik przebywa upiornie
długą i prawie niemożliwą drogę
od litery do Boga, to trwa krótko, niby
splunięcie — w poezji niewolników.

Zamiast powiedzieć: ząb mnie boli, jestem
głodny, samotny, my dwoje, nas czworo,
nasza ulica — mówią cicho: Wanda
Wasilewska, Cyprian Kamil Norwid,
Józef Piłsudski, Ukraina, Litwa,
Tomasz Mann, Biblia i koniecznie coś
w jidysz.

Gdyby w tym mieście nadal mieszkał smok
wysławialiby smoka — albo kryjąc się
w swoich kryjówkach pisaliby wiersze
— maleńkie piąstki grożące smokowi
(nawet miłosne wiersze pisane by były
smoczymi literami…)

Patrzę w oko smoka
i wzruszam ramionami. Jest czerwiec. Wyraźnie.
Tuż po południu była burza. Zmierzch zapada najpierw
na idealnie kwadratowych skwerach.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Cz, 25 Lipiec 2019, 22:36:31
Długie lata uważałem, że Świetlicki wielkiej szkody tym wierszem narobił :/





Dagmara Kraus

GALANT

gdyby casanova wiedział
że po niemiecku nazywa się neuhaus
nie byłby prawdopodobnie taki próżny
zatrudniłby się w pierwszej lepszej instytucji ubezpieczeniowej
w wieku dwudziestu lat założył rodzinę
jako kustosz czasu wolnego osiedlił się
na skraju friulskiego miasteczka
i zamknął na cztery spusty
wszystkie swoje romanse i ballady

gdyby neuhaus wiedział
że po włosku nazywa się casanova
zaraz by sobie coś uroił
opuścił żonę i dzieci
zawiesił na kołku zawód buchaltera
ujawnił się jako fetyszysta platform chopine i
specjalnie w tym celu przyciętym piórem kaligraficznym
zaczął prowadzić szczegółowy dziennik
swoich podbojów miłosnych

NOMEN EST OMEN

                                                                       Przełożył: Ryszard Wojnakowski
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: Amer w Cz, 01 Sierpień 2019, 16:48:53
Kurt Schwitters — Do Anny Blume

O kochanko mych dwudziestu siedmiu zmysłów,
kocham ci! — Ty twego cię ci, ja ci, ty mi.
— My?
To (zresztą) nie należy do rzeczy.
Kim jesteś, niepoliczona białogłowo? Jesteś
— — jesteś? — Ludzie mówią, jakoby byłaś, niech
mówią, oni nie wiedzą, co w trawie piszczy.
Nosisz kapelusz na nogach, a spacerujesz
na ręce, na rękach spacerujesz.
Halo, twoje czerwone suknie, rozpiłowane na białe fałdy.
Na czerwono kocham Annę Blume, na czerwono kocham ci! — Ty
twego cię ci, ja ci, ty mi. — My?
To (zresztą) należałoby włożyć w zimny żar.
Czerwona Blume, czerwona Anno Blume, co mówią ludzie?
Pytanie konkursowe:
1) Anna Blume ma kota.
2) Anna Blume jest czerwona.
3) Jakiego koloru jest kot?
Błękitny jest kolor twoich żółtych włosów.
Czerwone jest miauczenie twojego zielonego kota.
Ty prosta dziewczyno w codziennej sukience, ty słodkie
zielone zwierzę, kocham ci! — Ty twego cię ci, ja
ci, ty mi. — My?
To (zresztą) należałoby włożyć między rozżarzone węgle.
Anna Blume! Anna, a-n-n-a, skraplam twoje
imię. Twoje imię kapie jak miękki łój wołowy.
Czy wiesz, Anno, czy wiesz już o tym?
Można cię czytać także od tyłu, i ty, ty
najwspanialsza ze wszystkich, jesteś z tyłu taka sama
jak z przodu: „a-n-n-a".
Łój wołowy kapie głaszcze mnie po plecach.
Anna Blume, ty kropliste zwierzę, kocham ci!

(1919)
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Śr, 13 Listopad 2019, 00:40:24
           Robert Frost

Wszystko, co złote, krótko trwa

Zło­tem przy­ro­dy - pierw­sza zie­leń;
Po niej - już nic prócz spło­wień, zbie­leń.
Roz­kwi­tu szczyt - to pierw­szy li­stek,
Lecz przez go­dzi­nę le­d­wie: wszy­stek
Zwy­kle­je w liść na­tych­miast po­tem.
Tak Eden zsza­rzał nam w zgry­zo­tę,
Tak świt nam blak­nie w świa­tło dnia.
Wszyst­ko, co zło­te, krót­ko trwa.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: jotkwadrat w Śr, 13 Listopad 2019, 10:36:21
           Robert Frost

Wszystko, co złote, krótko trwa

Zło­tem przy­ro­dy - pierw­sza zie­leń;
Po niej - już nic prócz spło­wień, zbie­leń.
Roz­kwi­tu szczyt - to pierw­szy li­stek,
Lecz przez go­dzi­nę le­d­wie: wszy­stek
Zwy­kle­je w liść na­tych­miast po­tem.
Tak Eden zsza­rzał nam w zgry­zo­tę,
Tak świt nam blak­nie w świa­tło dnia.
Wszyst­ko, co zło­te, krót­ko trwa.

Ktoś tu ostatnio czytał Bizarroversum  ;D
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: Martin Eden w Śr, 13 Listopad 2019, 11:03:55
Faktycznie ostatnio popadam w zgryzotę.
Jesień w komiksowie nie nastraja  :-\
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Pt, 15 Listopad 2019, 04:00:01
Ktoś tu ostatnio czytał Bizarroversum  ;D

Nie czytałem....a czemu? Powinienem?

Ostatnio często zaglądam do tej antologii Barańczaka https://www.znak.com.pl/ksiazka/444-wiersze-poetow-jezyka-angielskiego-xx-wieku-stanislaw-baranczak-97614
i porównuję czasem tłumaczenia, przy okazji samemu czasem starając się cuś przełożyć.
Wychodzi to tak, że z płaczem rzucam się do Wisły, ale cholerne ego unosi mię na wodzie i patrol holuje mój niedoszły zewłok do brzegu.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: jotkwadrat w Pt, 15 Listopad 2019, 14:10:08
Dokładnie ten wiersz jest tam cytowany.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Pt, 15 Listopad 2019, 21:13:03
A, rozumiem. To jeden z najpopularniejszych wierszy Frosta, uczą się go chyba w hamerykańskich szkołach. Po polsku doczekał się chyba czterech tłumaczeń.
Najwyraźniej chęć dołowania się jest ogólnoludzka, a gorzkie obserwacje są nam niezwykle miłe.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Nd, 17 Listopad 2019, 12:57:08
Miłosz Biedrzycki

Dotyk

Pierwsze przełączniki dotykowe?
W radiach RADMOR z górnej półki
w sklepie ZURT. (Babcia mówiła
„zurit”, jakby z perska, nie wiem, dlaczego).

Potem w niektórych windach
w nowych blokach, tyle, że tam
szybko się psuły i trzeba było
zmieniać z powrotem na plastikowe

guziki. Które z kolei ktoś potem
nieodmiennie podpalał zapalniczką.
Też w sumie nie wiem, dlaczego.
Aż zostawały same czarne kratery i smugi.

Dziwiliśmy się z kolegami: „Jak to?
żeby sam dotyk mógł wyłączać i włączać?”
Wiedzieliśmy tyle o obwodach.
Dotyk nie mieścił nam się w głowach.

Muskasz mnie i bezpowrotnie
przestrajasz na swoją falę. Myślałem,
że tyle wiem. Oto są schody, bezsilny
wspinam się pod twoje drzwi.

Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: kaczogród w Nd, 24 Listopad 2019, 22:02:10
Eugenio Montale

Pochwała naszego czasu

Nie da się przecenić
wagi świata
(naszego, ma się rozumieć)
pewnie jedynego
w którym można zabijać
z poczuciem sztuki a także tworzyć
dzieła sztuki przeznaczone by przeżyć
przestrzeń poranka, choćby składał się nawet
z tysiącleci lub więcej. nie, nie da się
go przechwalić. Tylko
trzeba się spieszyć bo może
nie być odległa
godzina w której zbyt mocno
według znanego moralisty nadmie się żaba.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Pn, 25 Listopad 2019, 00:01:33



Katariina Vuorinen


Wiersz o Europie



Europa to wielki kraj, idę przez niego bez celu, tam, gdzie mam przyjaciół
idę przez lustro, w cieniach rzucanych na ziemię latem

spod kasztanowca i spod świerku wychodzę cała w ziarnach pyłku
i żywicy
zima zostawia treny swojej sukni w bramach, na polach, które wschodzą słońcem

i na przechodniach, z których każdy w swoim sercu nosi
wezwanie do miłości.

Europa to jeden kraj; jej serce czasami pełne jest wiatrów
w szarym oku zawieruchy
robimy na drutach rękawiczki i szaliki, z czułością
przywodzącą na myśl matkę,
jak sowy strzepujące ze swych skrzydeł sny

w źrenicach przechodniów odbija się dom,
w źrenicach siedzących przy oknach – droga

gdy Europa jest jak zimny dzień, w którym ktoś zapomniał
o historii, i myśli, że sam jest najważniejszy

zimny dzień, w którym nie oddajemy władzy zapomnieniu:
podajemy sobie książkę, dłoń, kubek gorącej herbaty
a rano dzwony biją w nas, na morzu, i w korytarzach światła.



Przekład- Anna Buncler

Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: kaczogród w Pn, 25 Listopad 2019, 10:02:21
Eugenio Montale

Poezja

{We Włoszech)
Od zarania wieków trwa dyskusja
czy poezja jest w środku czy na zewnątrz.
Najpierw wygrał środek, potem do kontrofensywy twardo przeszło
zewnątrz aż po latach doszło do rozejmu
który długo nie potrwa bo zewnątrz
jest uzbrojone po zęby.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Pn, 02 Grudzień 2019, 17:30:39
Leszek Aleksander Moczulski

Równowaga (3)

Nie być mdłym
nie być mim
ani sobie
ani im
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: Amer w Śr, 04 Grudzień 2019, 18:57:06
Jan Sztaudynger – Bajka o cyniku

Mistyk
Wystygł.
Wynik:
Cynik.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: kaczogród w So, 01 Luty 2020, 20:17:26
Eugenio Montale
,,Hamburger steak"

Maszynka do mielenia mięsa już działa bredził
rozjuszony eschatolog, po czym półgłosem
jakby chciał nas pocieszyć : miejmy nadzieję że noże
nie są w niej zbyt ostre.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Wt, 04 Luty 2020, 04:14:34
Alden Nowlan

Mężczyzna w średnim wieku w supermarkecie



Udaję, że sprawdzam dojrzałość owoców avocado
podczas gdy gapię się spode łba na gołe brązowe nogi
dziewczyny w pomarańczowej spódnicy wybierającej grzyby
a ona mówi „Hej ty tam, pokochajmy się”.

Najpierw myślę, że musiała mnie nakryć
i że to sarkazm, a potem przyjmuję
że żartuje z kimś znajomym, pewnie z tym chłopcem, który waży
zieloną fasolkę
lub młodzieńcem z rukwią wodną, więc staram się zachowywać
jakbym niczego nie usłyszał, i mam nadzieję
że z odpowiednią szybkością odchodzę nie odwracając głowy
i nie zatrzymując się, zanim nie dojdę
do lady chłodniczej, przy której właśnie wciąż stoję
patrząc na rzeczy, których prawie nigdy nie kupuję, i nagle
spostrzegam
że ona znów jest obok chociaż widzę tylko
kilka centymetrów kwadratowych brązowego uda, kawałek
pomarańczowego materiału
i dwie symetryczne nagie stopy. Chciałbym poznać jej ciało
tak dobrze, żeby móc później rozpoznawać je
tylko po smaku. Grzechoczę opakowaniem
mrożonego groszku, czytam i po francusku i po angielsku instrukcje
na paczce mrożonego chlebowego ciasta. Ona
wciąż tam stoi.

Czekam aż powie:
„Zakochałam się od pierwszego spojrzenia.
Chcę byśmy pierwszy wspólny tydzień spędzili
w łóżku. Będą nam przynosili jedzenie. Jestem nawet ładniejsza
kiedy jestem naga i obiecuję, że będę trzymała oczy zamknięte
kiedy ty będziesz nagi, żebyś się nie martwił
że mogłabym porównywać twoje ciało z ciałami poprzednich
kochanków, z których żaden nie miał więcej niż
dwadzieścia lat, chociaż prawda jest taka, że lubię
tłuste biodra i wielkie brzuchy, mam na tym punkcie bzika:
sutki mi twardnieją gdy sobie wyobrażę
te zwaliste księżyce ciała nade mną.”
 


Tłum. Bohdan Zadura

Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: kaczogród w Pt, 28 Luty 2020, 11:30:44
,,Kot w pustym mieszkaniu"
 (Wisława Szymborska)

Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: kaczogród w Cz, 02 Kwiecień 2020, 19:15:42
Helen Spolding  ,,Liczby pierwsze"

Razem z ojcami, którzy nas spłodzili
pochwalmy teraz liczby pierwsze:
Ich moc, ich przedziwna sława
stąd płynie,
że ich nikt nie płodził:
Nie mają przodków i czynników,
Adamowie
wśród mnożących się pokoleń.
Skąd przybywają - nie wie nikt.
Nie rezerwują sobie miejsc
wśród innych naturalnych liczb:
przychodzą nieoczekiwane.
Jak niezwykli papieże
Stoją w nieskończonym sznurze kardynałów.
Każda z nich absolutna, zagadkowa,
z własnego nadania.
Z początku, tam, gdzie się chaos
kończy i zero króluje,
tłoczą się w pierwszych rzędach nadaremnie
- las gęsty.
Lecz w środku tłum ich się rozsuwa,
a bliżej nieskończoności
zjawiają się rzadko niczym bezpowrotne
komety.
O, nieprawdopodobne liczby pierwsze,
niech łowcy formuł krążą
w oparach abstrakcji i tracą
resztki poloru:
Wy bądźcie nonkonformistyczne, uprzykrzone,
nie dajcie się złowić w sieci
układów, ciągów, wyjaśnień
i wzorów.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Pn, 20 Kwiecień 2020, 02:14:21
Grzegorz Wróblewski


RAZEM

gatunek
to ja i on

jeżeli my razem
to ja
nie





[Brulion 17/18, Kraków 1991]
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: Deg w Pn, 20 Kwiecień 2020, 22:02:35
Julian Tuwim - Wszyscy dla wszystkich

Murarz domy buduje,
Krawiec szyje ubrania,
Ale gdzieżby co uszył,
Gdyby nie miał mieszkania?

A i murarz by przecie
Na robotę nie ruszył,
Gdyby krawiec mu spodni
I fartucha nie uszył.

Piekarz musi mieć buty,
Więc do szewca iść trzeba,
No, a gdyby nie piekarz,
Toby szewc nie miał chleba.

Tak dla wspólnej korzyści
I dla dobra wspólnego
Wszyscy muszą pracować,
Mój maleńki kolego.
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: LordDisneyland w Pn, 20 Kwiecień 2020, 23:23:31
Nieźleś się wpasował, właśnie do roboty siadam.
:(
Tytuł: Odp: Liryka/Poezja
Wiadomość wysłana przez: kaczogród w Nd, 03 Maj 2020, 16:03:00
Julian Tuwim
,,Chrystus miasta"


Tań­czy­li na mo­ście,
Tań­czy­li noc całą.

Zbi­ry, katy, wy­rzut­ki,
Wi­siel­ce, pro­sty­tut­ki,
Sy­fi­li­ty­cy, no­zow­ni­cy,
Łotry, zło­dzie­je, chla­cze wód­ki.

Tań­czy­li na mo­ście,
Tań­czy­li do rana.

Żebra­cy, la­dacz­ni­ce,
Wa­ria­ci, chy­tre szpic­le,
Tań­czy­ły tan uli­ce,
La­tar­nie, szu­bie­ni­ce,
Hyc­le.

Tań­czy­li na mo­ście
Do­stoj­ni go­ście:
Psu­bra­ty:

Star­cy roz­pust­ni, strę­czy­cie­le,
Wsty­dli­wi sa­mo­gwał­ci­cie­le,
Wzię­li się za ręce,
Przy­tu­py­wa­li,
Gra­ły har­mo­nie, har­mo­ni­ki,
Do świ­tu gra­li,
Tań­czy­li swój ta­niec dzi­ki:
Da­lej, Da­lej!
Żarli. Pili. Tań­czy­li.

A był je­den obcy,
Był je­den nie­zna­ny,
Pa­trzy­li nań spode łba,
Ra­mio­na­mi wzru­sza­li,
Splu­wa­li.

Wzię­li go na stro­nę:
Mó­wi­li, mó­wi­li, py­ta­li.
Mil­czał.

Pod­szedł Rudy, czer­wo­ny:
- Coś za je­den?
Mil­czał.

Pod­szedł dru­gi, bez nosa,
Kro­ścia­sty:
- Coś za je­den?
Mil­czał.

Pod­szedł pi­jus, wy­ce­dził:
- Coś za je­den?
Mil­czał.

Po­de­szła Mag­da­le­na:
Po­zna­ła, po­wie­dzia­ła...
Pła­kał...

Uci­chło. Coś szep­ta­li.
Na zie­mię pa­dli. Pła­ka­li.