Tak naprawdę trudno teraz przewidzieć jak długo będzie trwała walka z wirusem i jego skutkami. Jedno jest pewne - szykują się niewesołe czasy. Oczywiście, że gospodarka jest elastyczna i jedne kraje odbiją się szybciej, inne wolniej. Ciekawi mnie, czy któryś kraj oprócz ulg, zwolnień i umorzeń pokusi się o jakieś roboty publiczne i duże inwestycje na dużą skalę po opanowaniu epidemii i co z tego wszystkiego się wykluje (nowego). Nie będzie niczym odkrywczym gdy napiszę, że "kwarantanna" pokazała, że w przyszłości będzie duży problem z sektorem publicznym i ktoś będzie musiał się z tym zmierzyć (czy za 5, 10, 20 lat).