No przecież jak najbardziej to wydanie ma sens. Tanie, małe, poręczne. Sam kupię dla młodego, a Tytusopedii bym mu na razie nie dał

A pewnie i sam przeczytam te małe najpierw jako przerywnik w większych lekturach, bo tamte cegły to nie wiem kiedy mi się zechce z półek ściągać.