Trzecie zdjęcie (ale na pewno nie tylko) to pokazuje Egmont w całej jego okazałości: ciemny, kompletnie niewidoczny ten kosmiczny ludek, ale co tam, drukujemy. Zielony Kleks? Dawaj, drukujemy. I jest dokładnie tak, jak ktoś na FB napisał: to szok, jaką myśmy jakość łykali.
I po to też właśnie jest to narzekanie na rzetelność wydawców, o które niektórzy tutaj mają pretensje: żeby do wydawców wreszcie dotarło, że stop z tą bylejakością. I że ludzie, którzy narzekają, to po prostu ludzie, którym zależy.
***
(no i ponieważ w takich smutnych czasach żyjemy, to oczywiście muszę dodać, że mówię o merytorycznej krytyce ze wskazaniem błędów, a nie o hejtach, podszywankach, czy innych)