Otóż od 2014 roku nagrody w kategoriach "teoretycznie międzynarodowych" (rysownik, scenarzysta, debiut, okładka, komiks dla dzieci) otrzymują wyłącznie Polacy. Więc bieżący rok nie jest jakiś wyjątkowy, tylko jest "tyn trynd", jak mawiał tow. Grudzień.
Nagrody są przyznawane na podst. nominacji, wybacz, ale nie siedzę w głowach osób z jury.
Oczywiście ta nagroda, podobnie jak wiele innych, ma przełomowe znaczenie dla zwycięzców, wiąże się z niesamowitym splendorem i gigantycznym wzrostem sprzedaży komiksów.
W celu ukrócenia machlojek związanych z potajemnym osiąganiem ukrytych profitów przez rodzimych wydawców i twórców powinno powołać się specjalną komisję, która będzie weryfikować zasadność każdego oddanego głosu, winnych nieprawidłowości zakuwać w dyby i wystawiać w centrach miast na publiczne upokorzenie.
Po zakończeniu kary podstawowej, każdy nieobiektywny juror, skorumpowany wydawca i zakłamany twórca powinien przez pół roku nosić papierową, szpiczastą czapkę, z wypisanym przewinieniem.
Już po roku takich zabiegów wyczyścimy polskie bagno z korupcji, do nagród będą nominowani tylko zmarli, ewentualnie autorzy z takich antypodów, że ich przyjazd będzie całkowicie niemożliwy, oraz kolekcjonerzy figurek.