We wstępniaku do nowej edycji czytamy "Wznowienie tego pierwszego zeszytu to próba ocalenia ważnego fragmentu naszej kultury komiksowej." Jeśli ochrona dorobku ma wyglądać właśnie tak, to lepiej go nie chronić.
Poziom wydania trudno określić inaczej niż GARAŻOWY. Już na pierwszej stronie widzimy u dołu fantazyjne szare wężyki i zawijasy, bo ktoś z obróbki ma monitor retro albo alarmującą wadę wzroku i nie dostrzega różnicy pomiędzy białym i szarym, dzięki czemu przez cały komiks wyraźnie widzimy wszystkie jego "gumkowe" interwencje. Wygląda to wszystko szaro-buro, ohydnie i partacko.
To naprawdę okropne, amatorskie wydanie.